Ruszył program dofinansowujący budowę domów energooszczędnych
Zbuduj dom z WFOŚiGW
Od lat na liście przedsięwzięć dofinansowywanych ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej znajdują się zadania związane z oszczędzaniem energii. Celem pomocy finansowej udzielanej przez Fundusz jest bowiem skuteczne wspieranie działań dotyczących racjonalnego gospodarowania energią i wykorzystania energooszczędnych i proekologicznych rozwiązań technologicznych.

„Dom Energetyczny” to pierwszy w kraju program zakładający dofinansowanie ze środków publicznych budowy obiektów o małym zapotrzebowaniu na energię cieplną. 1 lipca Gabriela Lenartowicz, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, oraz dyrektorzy katowickiego i częstochowskiego oddziału Banku Ochrony Środowiska, podpisali umowę na obsługę pilotażowej linii kredytowej pod taką samą nazwą.
- Środki Funduszu w wysokości 2 milionów złotych udostępnione zostały za pośrednictwem wyłonionego w przetargu Banku Ochrony Środowiska osobom fizycznym, w tym prowadzącym działalność gospodarczą. Pozwoli to na sfinansowanie niskooprocentowanych kredytów związanych z realizacją energooszczędnych obiektów, a także instalacji i urządzeń technologicznych służących budowie domów, których wskaźnik zapotrzebowania na energię końcową będzie niższy od 60 kilowatogodzin na metr kwadratowy rocznie. Teraz budowany tradycyjną metodą dom zużywa rocznie ok.120 kWh na m.kw. w roku – informuje Piotr Biernat, rzecznik WFOŚiGW. - Kredytowanie jest możliwe do 90 proc dla zakupu i montażu urządzeń niekonwencjonalnych źródeł ciepła, takich jak: pompy ciepła i kolektory słoneczne. Obejmuje też zakup: wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła do min.75 %, wymiennika gruntowego, a także materiałów izolacyjnych ścian, stropów, dachów, posadzek oraz stolarki okiennej i drzwiowej – wyjaśnia rzecznik.
Maksymalny kredyt na te cele może wynosić do 200 tys. zł. Okres spłaty nie może być dłuższy niż 7 lat od daty zakończenia zadania, a karencja przekraczać 12 miesięcy. Przedsięwzięcie jednak powinno zostać zrealizowane do 18 miesięcy od daty postawienia kredytu do dyspozycji.
Gabriela Lenartowicz zwróciła uwagę, że choć jest to przedsięwzięcie pilotażowe, relizowane do końca 2012 roku, to gdy zainteresowanie nim okaże się spore, projekt ten będzie rozszerzany i modyfikowany w zależności od potrzeb i oczekiwań. - Nie uciekniemy od wyzwań współczesnych, jakim jest budownictwo niskoenergetyczne - mówi prezes Lenartowicz. - Tym bardziej, że w Polsce straty energii co roku w wyniku nieefektywnego budownictwa sięgają ponad 10 mld zł, a nakłady na uniknięcie tych strat są niewspółmiernie niskie.
- Obecnie w Europie budynki tracą ok. 40 % wykorzystywanej energii. Zużycie jej rośnie każdego roku wraz ze wzrostem poziomu życia związanego z powszechnym korzystaniem z ogrzewania i klimatyzacji. Dlatego dziś sprawą priorytetową stały się: oszczędność energii, minimalizacja kosztów utrzymania obiektów, zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych i ochrona powietrza. Także w Polsce stają się coraz bardziej modne domy pasywne i energooszczędne, zużywające sześć razy mniej energii niż tradycyjne, zwłaszcza że dyrektywa unijna przewiduje, iż po 2020 roku każdy nowo oddany budynek powinien spełniać warunki obiektu niskoenergetycznego – twierdzi Piotr Biernat.
- Zainteresowanie programem jest bardzo duże. Linia kredytowa zaczęła działać od 1 lipca. Myśleliśmy, że trzeba będzie włożyć sporo starań w rozreklamowanie programu, tymczasem od pierwszych dni rozdzwoniły się telefony. Klienci są doskonale zorientowani, wiedzą o co pytać, mają ogromną świadomość tego, jak wiele dzięki temu programowi mogą zyskać – mówi Ewa Pletenik, dyrektor Oddziału Operacyjnego BOŚ w Sosnowcu.
Wszystkie wnioski potrzebne osobom ubiegającym się o kredyt i dofinansowanie dostępne są w siedzibach Banku Ochrony Środowiska.
Teresa Szczepanek
Wody podziemne w Senacie
Sprawa rekultywacji wyrobiska piaskowego „Bór Wschód” w Sosnowcu trafi pod obrady senackiej Komisji Środowiska. 26 lipca senatorowie, przedstawiciele Urzędu Miejskiego w Sosnowcu, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach, a także reprezentanci zakładu CTL Maczki-Bór będą debatować o ochronie wód podziemnych. Wyrobisko „Bór Wschód” w Sosnowcu będzie służyło za przykład.

Posiedzenie komisji będzie poświęcone problemowi zagospodarowania wyrobiska piaskowego „Bór Wschód” w Sosnowcu i zagrożeniom dla środowiska wodno-gruntowego tej części województwa śląskiego. O przygotowanie stanowisk w tej sprawie poproszono między innymi Wydział Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miejskiego w Sosnowcu, Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, delegaturę NIK w Katowicach oraz przedstawicieli zakładu CTL Maczki-Bór.
Bardzo solidnie do debaty przygotowują się przedstawiciele Urzędu Miejskiego w Sosnowcu. – Sprawa jest bardzo złożona i dotyczy wielu wątków. Są bowiem kwestie związane z rekultywacją, odpadami pogórniczymi i ich wpływem na środowisko. Ponieważ mamy do czynienia z zakładem górniczym, wszelkie jego działania są określane przez prawo górnicze i geologiczne – mówi Wanda Orlińska, naczelniczka Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa sosnowieckiego magistratu.
- Rekultywacja odbywa się zgodnie z planem zagospodarowania dla tego terenu – tłumaczy Wanda Orlińska podkreślając, że dotychczas wykonano dwie ekspertyzy dotyczące wpływu gromadzonych w wyrobisku odpadów pogórniczych na wody podziemne. – Jedna prowadzona była na zlecenie samego zakładu przez specjalistów z Uniwersytetu Śląskiego, a druga na nasze, przez Główny Instytut Górnictwa. Obie wykazały, że główne zbiorniki wód podziemnych nie są zagrożone – mówi naczelniczka.
CTL Maczki-Bór podlega stałej kontroli także ze strony organów Marszałka Województwa Śląskiego. Sprawa rekultywacji wyrobiska trafiła nawet do Sejmu. W odpowiedzi na interpelacje posłów, Główny Inspektor Ochrony Środowiska Andrzej Jagusiewicz stwierdził w 2008 roku, że „stan formalnoprawny przedsięwzięcia polegającego na rekultywacji wyrobiska piasku „Bór Wschód” i „Bór Zachód” przez firmę CTL Maczki-Bór sp. z o.o. w Sosnowcu jest uregulowany. Ponadto monitoring w rejonie ww. wyrobisk popiaskowych nie wskazuje na pogarszanie stanu środowiska w znacznych rozmiarach, zagrażających życiu lub zdrowiu ludzi”.
Potwierdzają to przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach. - Z wiedzy uzyskanej przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach podczas regularnych kontroli wynika, że działalność firmy nie budzi zastrzeżeń z punktu widzenia uregulowań formalno-prawnych. Zakład posiada wymagane decyzje, zezwolenia Wojewody Śląskiego na prowadzenie działalności w zakresie odzysku odpadów innych niż niebezpieczne oraz dotrzymuje warunków określonych w tych decyzjach. Od lipca 2006 r. działa też w oparciu o nową koncesję na eksploatację piasku wydaną przez Marszałka Województwa Śląskiego – informuje Małgorzata Zielonka z WIOŚ i dodaje: - Niezależnie od tego Inspektorat w sposób ciągły nadzoruje wyniki badań prowadzonych w rejonie zakładu w ramach monitoringu lokalnego oraz w ramach własnego monitoringu regionalnego.
- Trudno nam w tej chwili odnosić się co do samego przebiegu czekającej nas dyskusji, na którą zostaliśmy zaproszeni. Przygotowujemy materiały i ekspertyzy, o które nas poproszono. Jak powszechnie wiadomo, nasza firma przeprowadziła dotychczas szereg ekspertyz, które nie wykazały problemu z zanieczyszczeniami wód podziemnych. Dodatkowo kończymy w tej chwili drugi etap przeglądu ekologicznego, więc nasza wiedza w tym zakresie będzie jeszcze pełniejsza. Wszystkie te dane przedstawimy podczas posiedzenia komisji i liczymy na to, że podejmowane przez nas działania zostaną uznane za pewien wzór, jeśli chodzi o rekultywację terenów pogórniczych – mówi Grzegorz Tarasów, dyrektor ds. rozwoju i marketingu CTL Maczki-Bór w Sosnowcu.
Arkadiusz Kaczor
Spalarnia osadów za 3 lata?
Już wkrótce w Sosnowcu powstanie najprawdopodobniej jedno z najnowocześniejszych w województwie śląskim przedsiębiorstw spalających osady. Rozpoczęcie jego budowy zapowiadane jest na drugą połowę przyszłego roku. Zaś za trzy lata Zakład Utylizacji Termicznej Osadów Ściekowych w Sosnowcu powinien działać pełną parą.
Dużym atutem większości spalarni jest także to, że są napędzane przez energię uzyskaną w toku spalania, więc są samowystarczalne. Jeżeli chodzi o zalety ekologiczne tego przedsięwzięcia, to m.in. fakt, że dzięki urządzeniom zamontowanym w spalarni ilość osadów zmniejsza się dziesięciokrotnie. W wyniku spalenia powstają m.in. gaz spalinowy i popiół. Ten pierwszy zostaje scementowany i składowany na wysypiskach. Popiół może być wykorzystywany gospodarczo np. do budowy dróg – zachwalał zalety spalarni Arkadiusz Hołda. A ponieważ w osadach znajduje się wiele bakterii chorobotwórczych, które zostają zniszczone jedynie w wysokich temperaturach, ich spalanie jest konieczne dla domknięcia procesu utylizacji.
Podczas spotkania w sosnowieckich wodociągach, na którym obecne było grono przyszłych założycieli spółki, poruszono także kwestię sfinansowania inwestycji. Jak ustalono, część będzie musiała zostać pozyskana z funduszu założycielskiego. Ogromną rolę odegrają także środki pochodzące z Unii Europejskiej i samorządów. Szukanie pieniędzy jest konieczne, gdyż budowa Zakładu Utylizacji Termicznej Osadów Ściekowych może kosztować nawet 120 mln zł. Brane są też pod uwagę ewentualne protesty mieszkańców.
- Mogą zaistnieć obawy co do tego, czy społeczeństwo wyrazi zgodę na jej budowę. Ale protesty można zażegnać przez edukowanie społeczeństwa, np. pokazanie im już funkcjonujących spalarni osadów, organizowanie wycieczek fakultatywnych np. dla przedstawicieli rad miasta. U naszych sąsiadów za granicą obywatele mało tego, że mogą odwiedzać spalarnie całymi rodzinami, to stale mają wgląd do wyników jej pracy na stronach internetowych. Online na bieżąco sami monitorują ilość emitowanych spalin – doradzał Arkadiusz Hołda.
Magdalena Pochwalska, prezes sosnowieckiego RPWiK, ma nadzieję, że inicjatywa zyska akceptację zarówno mieszkańców regionu, jak i firm wodociągowych. To od ich opinii i chęci zaangażowania w przedsięwzięcie zależy w dużym stopniu jego powodzenie. – Spalając osady grupowo uzyskamy znacznie niższe koszty. W tej chwili trzeba dać trochę czasu organizatorom i czekać na wyniki. Myślę, że za około dwa miesiące poznamy stanowiska innych MPWiK-ów i wtedy będzie można przystąpić do dalszych działań – mówi prezes RPWiK.
Izabela Kieliś

|