Leśnicy polecają naturalne drzewka

Choinka-sztuczna czy prawdziwa?

Od dawna uważano, że wycinanie prawdziwych drzewek na święta jest niszczeniem środowiska naturalnego. Teraz sami leśnicy walczą z tym przesądem i namawiają do kupna naturalnego drzewka.


Zwolennikiem prawdziwej choinki jest Krzysztof Chojecki z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach. – Od lat obalamy mit o „ekologicznym sztucznym drzewku”. Przy jego produkcji powstają szkodliwe substancje, przedostające się do atmosfery. Sztuczna choinka może wyglądać efektownie, ale jak twierdzą naukowcy, drzewko z PCV po wyrzuceniu na śmietnik rozkłada się przez okres od 400 lat do 2000 lat! Dlatego warto kupić prawdziwego świerka bądź sosnę, które na pewno są tańsze i nie degradują środowiska. To nieprawda, że poprzez ich wycinanie niszczymy las. Choinki przeznaczone do wycięcia rosną zazwyczaj pod liniami wysokiego napięcia. Leśnicy z naszego województwa wytną około 15 tys. drzewek, które trafią do sprzedaży – dodaje rzecznik Chojecki.
Naturalną choinkę można kupić m.in. w 38 nadleśnictwach leżących na terenie naszego województwa, na targach czy w szkółkach leśnych. Koszt zakupu drzewka w nadleśnictwie o wysokości od 1,6 metra do 2,5 metra wynosi około 20-30 zł. Szkółki leśne sprzedają drzewka w zależności od gatunku i wielkości od 10 do 100 zł. Warto zastanowić się nad zakupem choinki w donicy. Po świętach, na wiosnę można ją wkopać w ziemię i upiększyć ogród. Kto nie jest zwolennikiem świerka lub sosny, może zdecydować się na jodłę kaukaską bądź europejską, która wygląda wyjątkowo efektywnie, ale jest droższa.
Jak co roku nie brakuje amatorów nielegalnie wycinających choinki w lesie. Zysk z ukradzionej choinki nie jest duży a sprawa może znaleźć swój finał przed wymiarem sprawiedliwości – Do tej pory nie odnotowaliśmy zgłoszeń dotyczących kradzieży choinek z lasów - mówi sierż. Paweł Warchoł z Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu - Przypomnę jednak, że kradzież drzewa, które jest warte powyżej 75 złotych, jest przestępstwem a nie wykroczeniem. Grozi za nią odpowiedzialność karna – dodaje sierż. Warchoł.

- Strażnicy co roku kontrolują sprzedawców którzy handlują drzewkami w okresie przedświątecznym – mówi Zbigniew Krupa, Komendant Straży Miejskiej w Sosnowcu. – Generalnie nie odnotowujemy wykroczeń w tym zakresie, większym kłopotem jest bałagan, którzy handlarze zostawiają po sobie – stwierdza komendant Krupa.

(PC)

 

Najpierw wielka radość, potem...

Pies pod choinkę

Pracownicy schronisk oraz działacze organizacji opiekujących się zwierzętami biją na alarm - zwierzęta, kupowane jako prezenty na Mikołajki, czy pod choinkę, często po świętach trafiają na ulicę albo do schronisk dla zwierząt. Nietrafione „prezenty" wałęsają się po mieście, zamieszkują piwnice bloków, czy ogródki działkowe. Pozbawione opieki, często zdychają. – Apeluję o rozsądek i rozwagę. Pies nie jest rzeczą, nie można zwierzęcia traktować jak prezent pod choinkę – mówi Włodzimierz Małek z gilowickiego schroniska.



Dla wielu osób zakup psa czy kota jest spełnieniem marzeń. Zwierzęta sprezentowane najbliższym mogą być źródłem wielkiej radości. Pytanie tylko, co zrobić, kiedy podarowany pies nie spodoba się nowemu właścicielowi? Pracownicy sosnowieckiego schroniska dla zwierząt przyznają, że często po świętach trafiają do nich porzucone psy. - Nie jest to może jeszcze praktyka nagminna, ale dość często mamy w schronisku takie sytuacje. Dostajemy zgłoszenia od ludzi, psy przywozi także straż miejska. Zdarza się także, że ludzie sami przynoszą zwierzęta do nas psy, które nie spodobały się ich dzieciom. I są to zarówno psy kupione w sklepach czy z hodowli, a zatem rasowe, jak i wykupione ze schroniska przed świętami - mówi Włodzimierz Małek, kierownik schroniska w Milowicach. – Sytuacja kotów jest nieco inna, bo te zwierzęta na wolności radzą sobie lepiej. Każdy chyba widział półdzikie koty na działkach, czy w piwnicach przy osiedlach mieszkaniowych. Część z nich zostaje po prostu wyrzucona z domów – dodaje.
Także wolontariusze, działający w stowarzyszeniach i fundacjach na rzecz zwierząt obawiają się nieprzemyślanych zwierzęcych podarunków. - Bardzo denerwuje mnie fakt, że psy czy koty kupuje się, często za niemałe pieniądze, jako prezenty pod choinkę. a gdy potem okazuje się, że pieskiem nie ma się kto zająć, że zwierzę brudzi i szczeka (bo powód zawsze się znajdzie) to bez cienia współczucie się te zwierzęta wyrzuca z domu. W najlepszym razie trafiają do schronisk. Ale znam też przypadki, że zostają ot tak wypchnięte z samochodów na ulicę, albo w lesie - opowiada Dorota Hanula, która od lat pomaga w adopcjach bezdomnych zwierząt.
- Bez internetu chyba nie dalibyśmy sobie rady - przyznaje Janina Muzyczyszyn z fundacji SOS dla Zwierząt z Dąbrowy Górniczej, której wolontariusze działają w Sosnowcu. To właśnie przez sieć wzajemnie informują się o nowych "znaleziskach", szukają nowych domów dla zwierząt, przeprowadzają adopcje. Potrzeba działania wolontariuszy nasila się dwa razy do roku. Podczas wakacji - kiedy ludzie pozbywają się z domu zwierząt głównie dlatego, że nie mogą z nimi pojechać na wakacje, a także zimą - kiedy bez zastanowienia kupują zwierzęta w prezencie, najczęściej dla dzieci i znajomych. - Często jesteśmy pośrednikiem między potencjalnymi właścicielami psów, a schroniskiem. Zabieramy psy z Milowic, przechowujemy chwilę u siebie w domach, a jednocześnie przez internet i sieć znajomych, szukamy dla nich nowych domów - dodaje Muzyczyszyn.
Nawet w schronisku zdarzają się przypadki porzucenia zwierząt. - Mieliśmy do czynienia z ludźmi, którzy wykupywali psy ze schroniska, by je po jakimś czasie oddać. Sam pamiętam sytuację, kiedy pewnej pani jednego dnia sprzedałem psa, a drugiego przyszła go oddać. Twierdziła, że jednak jest za duży do jej mieszkania, chciała wymienić go na mniejszego. A przecież to jest ogromny stres dla zwierzęcia i skrajna nieodpowiedzialność ludzi. Niby mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi, bo przecież tylko dorośli mogą zabierać psy ze schronisk (przy kupnie wymagane jest okazanie dowodu tożsamości - przyp. red.), więc powinniśmy oczekiwać odpowiedzialności od opiekunów zwierząt. A jednak okazuje się, że niektórzy sosnowiczanie są kompletnie pozbawieni wyobraźni. Zwierzę nie jest rzeczą i jeszcze raz podkreślam, nie może być traktowane jako prezent! - mówi Włodzimierz Małek.
O rozważny zakup zwierząt od lat apelują schroniska, fundacje, towarzystwa przyjaciół zwierząt. Radzą, by nabycie zwierzaka dokładnie przemyśleć, bo jest to decyzja na kilka, kilkanaście lat. - Traktowanie zwierząt jako prezentu jest bardzo ryzykowne. Przecież nigdy nie wiemy, czy akurat dany pies czy kot się spodoba obdarowanemu. Już nie raz słyszałam o palonych w piecu, czy topionych chomikach i myszach. A kiedyś znalazłam miot małych kotków przy śmietniku. Kiedy się porozmawia z dogo- czy kotomaniakami widać, że przedmiotowe traktowanie zwierząt jest na porządku dziennym. Ludzie są dla nich niewyobrażalnie okrutni - uważa Hanula.
Emocje uspokajają pracownicy sklepów zoologicznych. Twierdzą, że w tym roku sprzedaż zwierząt przez Mikołajkami nie wzrosła. Dariusz Kozub z salonu Tropicana: - W tym roku jest spokojnie. Dzisiaj sprzedałem tylko jednego chomika z klatką, jako prezent pod choinkę, także zwiększonego ruchu nie ma. Nie cieszy mnie to specjalnie, bo przez to obroty sklepu są niewielkie. Ale może po prostu ludzie bardziej racjonalnie podchodzą do kupna zwierząt.
Minorowe nastroje pracowników sklepów zoologicznych paradoksalnie mogą stać się powodem do radości pracowników sosnowieckiego schroniska. To może oznaczać, że sosnowiczanie nie chcą już robić bliskim żywych prezentów. – Przygarnięte zwierzę ma być członkiem rodziny, a nie świątecznym prezentem. Zabawką, którą się wyrzuca na śmietnik, bo się dziecku znudziła – uważa Małek.
Jeśli sprzedawcy sosnowieckich sklepów zoologicznych słusznie przewidują zmniejszony ruch w swoich sklepach, jest szansa, że czarny scenariusz, kreślony przez wolontariuszy, nie spełni się tej zimy. Chyba, że porzucane zwierzęta nie będą pochodziły ze sklepów…

(IP)

Czekają na adopcję

Przygarnij psa!

Dziś kolejna prezentacja zwierzaków, które trafiły do Schroniska dla Zwierząt w Sosnowcu-Milowicach i czekają na nowych właścicieli.
W sprawach adopcyjnych należy zgłaszać się: osobiście – do Schroniska dla Zwierząt, przy ulicy Baczyńskiego 11a, w godzinach od 8 do 17; telefonicznie – pod numerem telefonu (0-32) 293-75-56 lub mailowo – na adres schronisko_sosnowiec@tlen.pl

1/ SZCZENIAK Z PLEJADY - pies kilkumiesięczny, prześliczny szczeniak z wielkimi łapami i dużą głową, widać że będzie ładnie zbudowanym psem. Przywieziony jako zguba z Plejady. Jest towarzyski, bardzo radosny i przymilny, skamlający o nowy dom. Pomimo wzrostu – aktualnie sięga do połowy łydki - uległy jeszcze do wszystkich stworzeń. Ma umaszczenie gładkowłose, czarne z brązowym. Znajduje się w boksie nr 2, nr ewid. 734.


2/ DŁUGOWŁOSY PIES „PIEPRZ I SÓL” - pies ok. 3 letni, przywieziony jako zguba z ul. Małachowskiego. Bardzo ładny pies pomimo tego, że teraz jest zaniedbany, jego sierść wymagać będzie pielęgnacji. Widać po jego pyszczku, że jest lekko zdezorientowany warunkami i sytuacją, w której się znalazł, mimo to spokojny, zarówno wobec ludzi oraz towarzyszy w boksie. Jest średniej wielkości - sięga do kolana - bardzo ładnie zbudowany, ma ładną sierść w kolorze „pieprz i sól”. Znajduje się w boksie nr 8 , nr ewid 754.


3/ LABI - pies ok. 4 letni. Znalazł się w schronisku w związku z rozwodem właścicieli. Jest spokojny, wyczekujący i widać że tęskni- potrzebuje na powrót dobrego ciepłego domu, inaczej biedaczek zmarnieje. To psiak średniej wielkości – sięga do wysokości kolana. Ma piękną gładkowłosą i lśniącą kruczoczarną sierść. Znajduje się w boksie nr 2 , brak nr ewidencyjnego.


4/ BRĄZOWY PIES Z KALINOWEJ - pies ok. 2 letni, przywieziony jako zguba z ul. Kalinowej. Błąkał się z drugim psem, będącym prawie jego kopią. Różnią się od siebie w zasadzie tylko uszami – jeden ma stojące, drugi nie. Jest chudy i zabiedzony, podobnie jak jego towarzysz. Wystraszony ale bardzo szukający kontaktu z człowiekiem. Chciałby znaleźć dom, ale jeszcze obawia się co może go spotkać. Ma umaszczenie gładkowłose brązowe oraz śliczne smutne bursztynowe oczy. Wielkościowo sięga do wysokości kolana Znajduje się w boksie nr 9, nr ewid 684. Jego towarzysz niedoli, który razem z nim trafił do schroniska, ma nr ewidencyjny 606.