Jaworzno - Sosnowiec - Będzin

Czystsza energia

     Od stycznia ubiegłego roku trwa budowa bloku energetycznego w będzińskiej Elektrowni Łagisza, należącej do Południowego Koncernu Energetycznego SA. Blok będzie dysponował mocą 460 MW. Inwestycja kosztująca około 500 mln euro, zostanie sfinansowana ze środków własnych spółki, ze środków ekologicznych oraz z emisji obligacji. Blok będzie spalał rocznie około 1,2 mln ton węgla, a także muły i biomasę. Rozruch próbny bloku nastąpi w grudniu 2008. Na stałe prąd popłynie od marca 2009.
Z uwagi na wysoką sprawność jednostki, emisja dwutlenku węgla do atmosfery będzie o 25 procent niższa niż w najlepszych jednostkach wytwórczych w Polsce. Jednocześnie, zarówno dla dwutlenku siarki, jak i tlenków azotu zapewniona zostanie emisja nie wyższa niż 20 mg – Nm3, co odpowiada wymogom dyrektyw Unii Europejskiej jest zgodne z zapisami Traktatu Akcesyjnego – informuje prezes Południowego Koncernu Energetycznego, Jan Kurp.


     Prezes Foster Wheeler Energia Polska w Sosnowcu – Jarosław Mlonka, firmy budującej kocioł dla Łagiszy, w rozmowie z „Wiadomościami Zagłębia” zwraca uwagę, że jest to jedno z najważniejszych zamówień dla segmentu FWE funkcjonującego w całym świecie. Fluidalny kocioł przepływowy o nadkrytycznych parametrach, mocy 460 MWe jest pierwszym w świecie pod względem tak założonej konstrukcji. Już chociażby temperatura pary sięgająca 560 – 580 stopni C i ciśnienie 28 MPa , stawiają bardzo wysokie wymagania pod względem projektowania oraz wykonawstwa. Przy budowie i montażu kotła, zapewniającego ekologiczne spalanie węgla kamiennego dla bloku energetycznego o najwyższej sprawności w Polsce znajduje dziś pracę około 700 osób, a gdy policzyć kooperujące biura projektowe, instytucje oraz warsztaty i fabryki wykonujące elementy kotła, liczba ta będzie wielokrotnie większa. Część ciśnieniową kotła wykona praktycznie w całości sosnowiecka firma FWE FAKOP, produkująca kotły przemysłowe od 1881 roku. Dla niej to także ponad roczne wypełnienie portfela zamówień i konieczność sprostania najwyższym wymogom technicznym.

      Na szersze społeczne znaczenie inwestycji w będzińskiej elektrowni Łagisza, sięgające daleko poza uwarunkowania ekologiczne i techniczne, zwraca uwagę naszych czytelników prezes Jan Kurp. Zarówno inwestycja w Łagiszy, jak też cała strategia naszego koncernu udowadnia, że węgiel jest najlepszym dla Polski nośnikiem energetycznym. Dzięki temu górnicy mają zatrudnienie przy wydobyciu, pracownicy sosnowieckiego FWE FAKOP przy budowie części kotłowej bloku, zaś wszyscy otrzymamy z Będzina czystszą energię.

     Inwestycja w Łagiszy jest jednym z najważniejszych przedsięwzięć w polskim sektorze energetycznym, realizowanych w ramach odtworzenia krajowych mocy wytwórczych i dostosowania do wprowadzenia prze Unię Europejską surowych norm ekologicznych. Do 2020 roku w naszej firmie zostanie oddanych do użytku kilka nowych bloków o łącznej mocy 2260 MW. W efekcie – co prawda PKE nie zwiększy potencjału produkcyjnego, jednak radykalnie poprawi się jego sprawność i efektywność – prognozuje prezes Kurp.
Południowy Koncern Energetyczny SA jest drugim pod względem wielkości producentem energii w kraju. W jego skład wchodzi między innymi Elektrownia Jaworzno III i Elektrownia Łagisza. PKE jest głównym akcjonariuszem Południowego Koncernu Węglowego, właściciela kopalni Sobieski w Jaworznie i Janina w Libiążu. Firma dysponuje 14. procentowym udziałem w krajowej mocy zainstalowanej elektrycznej i 16. procentowym rynkiem produkcji ciepła w województwie śląskim. Od maja tego roku PKE jest częścią holdingu Tauron Polska Energia, w skład którego wchodzi między innymi nasz lokalny dystrybutor energii Enion.

      Przebieg inwestycji w Łagiszy można śledzić na bieżąco w internecie pod adresem www.nowyblok.pke.pl. Dostępny jest widok z trzech kamer przekazujących obraz on-line przez cała dobę.

(IŁ)


Światowy Tydzień Zwierząt po sosnowiecku

Zamiast świętowania, praca

     Pierwsza połowa października należała do zwierząt. Przynajmniej w kalendarzu. Od 4 do 11 października cały świat obchodził Międzynarodowy Tydzień Zwierząt. W tym roku, dzięki uchwale sejmowej, w Polsce za oficjalne święto zwierząt i ich właścicieli uznano dzień 4 października właśnie. Jak donoszą działacze organizacji zajmującej się pomocą bezdomnym zwierzętom, Tydzień Zwierząt ma zwrócić uwagę na problemy porzuconych czworonogów, wspierać wolontariat oraz promować pomoc dla schronisk.

     W kilkunastu przytuliskach dla psów (np. w Zabrzu) zorganizowano z tej okazji konkursy dla dzieci, występy artystyczne, wykłady, pokazy umiejętności psów policyjnych. Obchody te organizowały schroniska korzystając ze wsparcia Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. TOZ zorganizowało także rozmaite akcje, mające na celu wspomaganie finansowe schronisk w całym kraju oraz namawianie ludzi do udzielenia wsparcia w walce o prawa zwierząt. Towarzystwo liczy na darowizny, stąd zachęca do przekazywania 1% podatku na rzecz TOZ oraz zakupu zielonych opasek silikonowych na rękę z napisem „przyjaciel zwierząt”. Dodatkowo promuje akcję „Daj mi głos”, namawiającą do dyskusji o losach i prawach pokrzywdzonych czworonogów. Jak podkreśla sekretarz generalny Towarzystwa Wojciech Muża, wybór hasła i terminu przeprowadzenia tej kampanii nie jest przypadkowy. Ma wykorzystać przedwyborczą walkę o głosy Polaków dla zwrócenia uwagi także na zwierzęce problemy. - Każda prowadzona przez nas kampania ma na celu edukację społeczeństwa. Mamy nadzieję, że również ta przyczyni się do polepszenia stanu prawnego zwierząt w Polsce. W chwili obecnej tylko Komitet Wyborczy "Lewica i Demokraci" odpowiedział na nasz apel – mówi.
W Sosnowcu szczególnych obchodów święta zwierzaków nie było. Placówka jest w trakcie remontu, a pracownicy zajęci odnawianiem psich boksów, nie mają czasu na organizowanie programu artystycznego. – Nasze schronisko jest dość wiekowe, więc często coś się tu psuje. Ale radzimy sobie, odnawiamy boksy, malujemy kraty. Takie remonty przeprowadzamy corocznie – mówi Barbara Jadrych. Zamiast świętowania jest zatem praca. Jadrych zapewnia jednak, że mimo remontu schronisko działa normalnie – przyjmuje i wydaje chętnym psy do adopcji. Dużą rolę dla funkcjonowania przytuliska odgrywają mieszkańcy Sosnowca, którzy pomagają w jego utrzymaniu oraz opiekują się zwierzętami. – Wolontariusze wyprowadzają psy na spacery, czeszą, pielęgnują, sprzątają. Jedna z tych pań współpracuje także z redakcją „WZ” – robi pieskom zdjęcia, które potem ukazują się na łamach gazety w rubryce „Przygarnij psa”. Taka akcja pomaga nam pozyskiwać nowych właścicieli dla naszych podopiecznych – tłumaczy. Schronisko radzi sobie z utrzymaniem podopiecznych. – Nie jest prawdą, jak mówiono w mediach, że nasze psy chodzą głodne i zaniedbane – zapewnia pracownica. Pieniądze na działalność przekazuje schronisku miasto i to ono jest w 100% odpowiedzialne za finansowanie działalności placówki. Ono także może przekazywać pieniądze na propagowanie wolontariatu, przekazywanie środków na nagrody w konkursach, z których dochód przeznaczony byłby na rzecz miejskich czworonogów. – Niestety, sosnowieckie schronisko jest prawnie uznane za schronisko miejskie i my nie możemy przekazywać pieniędzy z dotacji dla TOZ na jego rzecz – mówi Wojciech Muża. – Jedyne, co możemy zrobić, to zachęcić sosnowiczan do wstąpienia do miejskiego oddziału TOZ w Sosnowcu, a w ramach działalności w nim przeprowadzać akcje edukacyjne czy konkursy na rzecz waszego schroniska – radzi Muża.

     Schroisko nie ma szans na skorzystanie z dotacji TOZ, może jednak skorzystać z pomocy sosnowieckich szkół i przedsiębiorstw. – Uczniowie bardzo chętnie organizują zbiórki pieniędzy, za które kupują karmę dla naszych psów. Mamy też zaprzyjaźnionych hurtowników, którzy przywożą zapasy jedzenia z kończącym się terminem przydatności do spożycia. Produkty, które nie nadają się już do sprzedaży ludziom, mogą nakarmić koty i psy – dodaje Barbara Jadrych.

(IP)


Jak pomóc psom i kotom z sosnowieckiego schroniska?
Podpowiada Barbara Jadrych:

Bardzo chętnie przyjmiemy wszelką pomoc od sosnowiczan. Przydadzą się stare koce, czy też znoszone ubrania (z grubych włókien, stylonowe czy nylonowe się nie nadają), które posłużą do wyściółki psich bud. Jeśli w Państwa domu jest nieużywana, niepotrzebna buda, w naszym schronisku na pewno posłuży za dom dla któregoś z psów. Jedną z największych potrzeb schroniska jest karma dla psów. Można przywieźć do nas jedzenie, zwłaszcza te produkty, którym kończy się termin ważności i nie mogą być już sprzedawane ludziom. Także wyroby chemiczne i budowlane na pewno się nie zmarnują.

 

Czekają na adopcję

Przygarnij psa!


Dziś kolejna prezentacja zwierzaków, które trafiły do Schroniska dla Zwierząt w Sosnowcu-Milowicach i czekają na nowych właścicieli. W sprawach adopcyjnych należy zgłaszać się: osobiście – do Schroniska dla Zwierząt, przy ulicy Baczyńskiego 11a, w godzinach od 8 do 17; telefonicznie – pod numerem telefonu (0-32) 293-75-56 lub mailowo – na adres schronisko_sosnowiec@tlen.pl

1/ WILCZUREK – pies, ok. 3 letni, znajda. Został przywieziony z ul. Obrońców Warszawy. Jest niewielkich rozmiarów, sięga do wysokości kolana, ale bardzo ładnie zbudowany, jak klasyczny owczarek niemiecki. Idealny dla ludzi, którzy lubią tę rasę, ale nie mogą sobie pozwolić na dużego psa. Ma ładną podpalaną sierść, lekko falowaną na grzbiecie. Jest kastrowany, łagodny, ułożony i przyjacielski. Bardzo ładnie chodzi na smyczy. Wymarzony przyjaciel. Znajduje się w boksie nr 30, nr ewidencyjny 861.



2/ GOLDENKOWATA SUNIA - młodziutka suczka, ma ok. 1,5 roku. Została oddana przez właścicieli – jako powód podano, że podczas nieobecności niszczy sprzęty w mieszkaniu. Jest zatem idealna dla osób niepracujących albo dla osoby, która umie oduczyć psa niepożądanych zachowań. Potrzebuje czułości i kontaktu z człowiekiem. Sunia ma ładną złotawą sierść, wymagającą podstawowej pielęgnacji. Poza tym jest bardzo radosna i żywotna, skoczna i skora do zabaw. Znajduje się w boksie nr 19, nr ewidencyjny 977.



3/ DOBERMAN MAX - pies 6 letni. Został oddany przez właścicieli – powodem była ciąża właścicielki. Pies jest po szkoleniu i tresurze, z ważną książeczką zdrowia. Ma łagodny charakter, jest posłuszny i dobrze ułożony. Trochę zazdrosny o „swoich”, jak każdy doberman. Ma umaszczenie czarne. Znajduje się w boksie nr 1, brak nr ewidencyjnego.


4/ MORUS – pies, duży, 5 letni, w typie owczarka kaukaskiego. Oddany przez właścicieli – jako powód podano jego agresywny stosunek do dzieci. Idealny więc dla ludzi samotnych, bezdzietnych. Posiada ważną książeczkę zdrowia. Jest bardzo spokojny, łagodny i ułożony w stosunku do dorosłych osób, toleruje inne psy. Ma dużą piękną bursztynową sierść. Znajduje się w boksie nr 6, brak nr ewidencyjnego.