O dofinansowanie tylko do października

Ekologiczny pakiet w Zawierciu

O dofinansowanie modernizacji systemu ogrzewania, utylizacji odpadów zawierających azbest oraz budowy podłączeń do sieci kanalizacyjnej mogą ubiegać się mieszkańcy Zawiercia. To priorytetowe inwestycje, jakie będą realizowane na terenie Zawiercia. Ekologiczne inwestycje będą dofinansowywane ze środków Gminnego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dofinansowanie będzie przyznawane wg kolejności składania kompletnych wniosków, do wyczerpania środków finansowych na dany rok. Ich termin składania upływa 31 października br.

Modernizacja ogrzewania
O dofinansowanie mogą ubiegać się ci mieszkańcy, którzy wprowadzili niskoemisyjny system ogrzewania, redukujący i zapobiegający wprowadzeniu do powietrza zanieczyszczeń. Dofinansowanie udzielane jest na częściowe pokrycie poniesionych kosztów zakupu urządzeń niskoemisyjnych do wysokości 50% ceny zakupu i wynosi dla: kotłów gazowych c.o., kotłów olejowych c.o., kotłów gazowo-olejowych c.o., ogrzewania elektrycznego (urządzeń grzewczych, elementów grzejnych), urządzeń grzewczych wykorzystujących tzw. alternatywne źródła ciepła (energia słoneczna, cieplna ziemi i powietrza) - nie więcej niż 1200 zł; kotłów centralnego ogrzewania nowej generacji opalanych paliwem stałym posiadających atest ekologiczny wydany przez uprawnioną jednostkę - nie więcej niż 1000 zł. Dofinansowaniem objęte są tylko urządzenia fabrycznie nowe. Dofinansowanie urządzeń grzewczych wykorzystujących tzw. alternatywne źródła ciepła może być realizowane łącznie z zakupem niskoemisyjnego źródła ciepła, przy czym łączna kwota dofinansowania nie może przekroczyć 2000 zł.
Dofinansowaniu podlegają urządzenia zakupione oraz zamontowane w roku 2006 i 2007.

Pokrycia do wymiany
Dofinansowanie mogą otrzymać mieszkańcy, którzy przeprowadzili wymianę lub likwidację pokrycia dachów i elewacji zawierających azbest. Co istotne, dotyczy to zarówno budynków mieszkalnych, jak i gospodarczych. Dofinansowaniu podlegają wydatki poniesione na prace związane z utylizacją odpadów azbestowych powstałych przy wymianie lub likwidacji pokrycia dachowego i elewacji. Dofinansowanie w wysokości 80% poniesionych kosztów, nie więcej niż 1500 zł, udzielone jest jednorazowo dla danego budynku.

Modernizacja i rozbudowa kanalizacji
Mieszkańcy mogą liczyć na całkowity zwrot kosztów, nie przekraczający kwoty 1000 zł w przypadku dokonania podłączenia w ciągu pierwszych 12 miesięcy, oraz 500 zł - po upływie 12 miesięcy od daty oddania do użytku kanalizacji. Dofinansowanie udzielane jest na częściowe pokrycie poniesionych kosztów: wykonania dokumentacji niezbędnej do realizacji i odbioru przez operatora kanalizacji sanitarnej, zakupu materiałów i robocizny. Warunkiem dofinansowania jest przedstawienie w Urzędzie Miejskim umowy zawartej z operatorem na odbiór ścieków. Zanim dany mieszkaniec zawrze umowę z operatorem będzie musiał wykonać podłączenie w zależności od występujących na jego terenie możliwości technicznych. Dofinansowanie udzielone będzie na podstawie faktur. Przewidziano możliwość ułatwienia mieszkańcom przeprowadzenia formalności bez wcześniejszego samodzielnego ponoszenia kosztów. Byłoby to możliwe kiedy wszystkie czynności i formalności związanie z podłączeniem wykonywał Zakład Gospodarki Komunalnej w tym również formalności związane z wykonaniem projektu. Przedstawiony danemu mieszkańcowi rachunek wystawiony przez spółkę byłby pomniejszony wtedy o kwotę możliwego dofinansowania.

Iwona Wiklik

Śmieci z domowych kubłów lądują w lasach i… publicznych koszach

Śmieciowiec

W Sosnowcu nie brakuje koszy i kontenerów na śmieci. Nie wystarcza to jednak niektórym mieszkańcom, którzy swoje odpady wyrzucają gdzie popadnie. Spacerując po mieście, łatwo natknąć się na całe worki śmieci, pozostawione w lasach, osiedlach, czy poboczach.

Sosnowiec nie cierpi na deficyt koszy na śmieci. Na osiedlach mieszkaniowych są specjalne pojemniki przeznaczone na odpadki. Nie wystarcza to jednak niektórym mieszkańcom, którzy swoje odpadki wyrzucają gdzie popadnie. I nie chodzi tylko o opakowania po lodach, czy butelki po napojach, które często zamiast w koszu, lądują na chodniku czy poboczu. Spacerując po mieście, łatwo natknąć się na całe worki śmieci, pozostawione w lasach, na osiedlach mieszkaniowych, czy na poboczach.
„Pomysłowi” poznaniacy, aby nie płacić za wywóz śmieci, wywozili je do kontenerów na osiedlach domków jednorodzinnych. Zdenerwowani taką praktyką mieszkańcy tych osiedli postanowili zamykać śmietniki na klucz, by nie płacić za cudze odpadki. – Sosnowiczanie się aż tak nie wysilają, aby pozbyć się swoich śmieci – żartuje Monika Piotrowska, mieszkanka jednego z osiedli. – Oni po prostu wyrzucają worki wypełnione domowymi odpadkami gdzie popadnie. Do lasu, nad rzekę, na zbocza ulic, a nawet do miejskich śmietników – wylicza kobieta. Monika często ma okazję „podziwiać” zaśmiecone alejki podczas codziennych spacerów z 6-miesieczną córką. Przyznaje, że takie worki widziała niejednokrotnie.
- Tyle lat tłumaczę ludziom, że śmiecąc sami sobie szkodzą – mówi Stanisław Czekalski, prezes sosnowieckiego oddziału PTTK. – Polacy chyba nadal nie rozumieją, że nie wolno wyrzucać odpadów gdzie popadnie. Ale żeby zrozumieli, potrzeba długich lat edukacji ekologicznej i zdrowego rozsądku – dodaje. Najbardziej szkodliwe jest zaśmiecanie terenów zielonych. Zwłaszcza lasów oraz wód. – To, co wyrzucimy na brzeg Przemszy, mamy potem w swoich studniach – uważa Czekalski. – Oszczędzanie na opłatach za wywóz śmieci poprzez pozbywanie się ich „na dziko”, przynosi więcej szkody niż pożytku. Niestety, mieszkańcy naszego miasta są bardzo krótkowzroczni – dodaje Monika Piotrowska.
W Sosnowcu, podobnie jak pobliskim Jaworznie, mieszkańcy wpadli na jeszcze jeden pomysł na pozbycie się niechcianych worków pełnych śmieci. Wyrzucają je do pojemników, tyle że… miejskich.
– Wydział Gospodarki Komunalnej codziennie rano opróżnia kosze na przystankach i w parkach. Mieszkańcy potrafią je napełnić w ciągu dwóch godzin! Gdyby to były wyłącznie zwykłe śmieci, nikt by nie protestował. Ale pracownicy WGK znajdują tam zawartość domowych kubłów zapakowaną w worki, do tego kartony, butelki, duże opakowania. Jeśli coś nie mieści się do parkowego kosza, jest pozostawiane pod nim. Zarzuca się nam, że nie dość często opróżniamy kosze na śmieci na przystankach. Tymczasem winą za istniejący stan rzeczy należałoby obarczyć mieszkańców, którzy nie chcą płacić za wywóz śmieci, albo wykupują najmniejsze, najtańsze pojemniki, a potem pozbywają się nadwyżek, podrzucając je do pojemników miejskich – mówi Marcin Marzyński z Biura Prasowego UM w Jaworznie.
Wtóruje mu rzecznik sosnowieckiego magistratu. – Jasne, że borykamy się z mieszkańcami wyrzucającymi śmieci z gospodarstw domowych do publicznych śmietników. Bardzo często służby porządkowe wybierają z tych koszy, w których powinni znajdować najwyżej pety czy pojedyncze papierki, elegancko związane foliowe torby pełne odpadów – mówi Grzegorz Dąbrowski. Jak twierdzi, sosnowiczanie pozbywają się w ten sposób zawartości kubłów dla wygody. – Łatwiej, szybciej i wygodniej jest wrzucić worek do kosza, który stoi pod blokiem, niż wędrować z nim do kontenera. Szczególnie widać ten proceder także przy ogródkach działkowych – czasami wyglądają jak obwarzanki, całe otoczone workami pełnymi śmieci. Działkowiczom nie chce się wywozić odpadków – stwierdza rzecznik.
Służby porządkowe nie mają instrumentów, by walczyć ze śmiecącymi mieszkańcami. – Trzeba kogoś złapać za rękę, żeby udowodnić, że wyrzuca do publicznego śmietnika swoje odpadki, a to jest walka z wiatrakami. Sprzątamy więc wszystko, nic innego nie możemy zrobić. Chciałbym tylko zwrócić uwagę mieszkańcom, że jeśli będziemy tak śmiecić w swoim mieście, to zawsze będzie brudno. Nikt we własnym mieszkaniu nie śmieci, dlaczego więc nie ma oporów przed zanieczyszczaniem najbliższego otoczenia, wspólnego domu, jakim jest Sosnowiec? Jeśli z oszczędności, to jest to oszczędność pozorna. Przecież służby porządkowe pracują za pieniądze publiczne, zatem za bałaganiarzy płacą wszyscy mieszkańcy – mówi Dąbrowski.
- Akcja „Sprzątanie Świata” za nami, a ja nadal widzę wokół mnóstwo śmieci. Kiedy wreszcie się to zmieni? – zastanawia się Monika.

Ilona Pawłowska



Czekają na adopcję

Przygarnij psa!

Dziś kolejna prezentacja zwierzaków, które trafiły do Schroniska dla Zwierząt w Sosnowcu-Milowicach i czekają na nowych właścicieli.
W sprawach adopcyjnych należy zgłaszać się: osobiście – do Schroniska dla Zwierząt, przy ulicy Baczyńskiego 11a, w godzinach od 8 do 17; telefonicznie – pod numerem telefonu (0-32) 293-75-56 lub mailowo – na adres schronisko_sosnowiec@tlen.pl

Kaukaz - pies, przywieziony z ul. Gwiezdnej w Sosnowcu w wyniku interwencji. Jest duży, bardzo kudłaty, o pięknej rudawej sierści i bursztynowych oczach. To spokojny zwierzak. Choć swą wielkością wzbudza respekt, jest bardzo radosny i niezwykle przyjacielski w stosunku do ludzi. Znajduje się w boksie nr 4, nr ewidencyjny 621.

 

Biszkoptowy piesek - gładkowłosy pies, znajda z ul. Kilińskiego w Sosnowcu. Piękny i dostojny. Mimo niewielkich rozmiarów, ma w swoim wyglądzie sporo gracji, wielkościowo sięga poniżej kolana. Jest spokojny, trochę bojaźliwy w kontakcie z człowiekiem ale bez agresji. Dramatycznie tuli ogon, czeka na człowieka, któremu będzie mógł zaufać. Znajduje się w boksie nr 4, nr ewidencyjny 787.

 

Terierowata suczka - psiak znaleziony na trasie Sosnowiec - Dąbrowa Górnicza. To malutka, pocieszna sunia, radosna i strasznie ciekawa świata, jak każdy terier. Ma ładne charakterystyczne czarno-białe umaszczenie. Jest towarzyska w stosunku do ludzi i innych psów. Znajduje się w boksie 7, brak nr ewidencyjnego.

Piesek bez ogonka - pies, znajda. To niesamowicie wesoły, przymilny i żywiołowy piesek. Z uwagi na brak ogonka, z radości „macha” tyłeczkiem. Jest niewielki, sięga poniżej kolana. Ma ładną, falowaną sierść o maści rudawo – brązowej. Przeszedł niegroźną chorobę, teraz z nowymi siłami czeka na dom. Znajduje się w boksie nr 7, nr ewid.762.