Psary zarasta Barszcz Sosnkowskiego

Niechciany gość

Gmina Psary alarmuje o pojawieniu się na jej terenie niebezpiecznej rośliny. Władze miasta Wojkowice wystosowały apel do mieszkańców o baczne zwrócenie uwagi, czy i w jego granicach nie rośnie "intruz". Obawy się potwierdziły.
- Jesteśmy w kontakcie z Państwową Inspekcją Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Tarnowskich Górach. W najbliższym czasie podamy sposoby zwalczania rośliny według informacji uzyskanych z PIORiN - poinformowały Służby Urzędu Gminy Psary.
O Barszczu Sosnkowskiego jeszcze długo będzie głośno. Jest rośliną wieloletnią, inwazyjną i niezwykle ekspansywną, co oznacza, że łatwo, szybko i skutecznie się rozprzestrzenia. O ile łatwo podbija nowe tereny, o tyle trudno jest go wyplenić. Czynnikiem ułatwiającym roślinie zdobywanie nowych terytoriów są głównie ptaki i woda. Zajmuje zwłaszcza ugory, rowy przydrożne, lasy, łąki. Ponieważ łatwo zdobywa nowe terytoria, pełno go i w innych sąsiadujących miejscowościach.


Pokrzywę czy oset omijamy z daleka, bo wiemy jak wyglądają i czym grozi kontakt z nimi. Podobnie z Barszczem Sosnkowskiego, należy wystrzegać się bezpośredniej styczność z rośliną. Łodygi, liście i owoce tej rośliny zawierają substancje, które w kontakcie ze skórą wywołują nadwrażliwość na działanie promieni słonecznych. W konsekwencji styczność powoduje trudno gojące się oparzenia i rany. Lotne substancje mogą ponadto powodować uszkodzenia układu oddechowego i zapalenie spojówek. Jej działanie nie jest natychmiastowe. Zazwyczaj po kilkunastogodzinnym kontakcie pojawiają się bolesne skutki kontaktu z rośliną. Blizny po oparzeniach pozostają na długi czas. Swe niekorzystne działanie ujawnia w wysokich temperaturach, przy bezwietrznej pogodzie. W pochmurne dni roślina jest niegroźna.
Rozwój generatywny trwa od wytworzenia łodygi kwiatowej w pierwszej dekadzie czerwca do osypania się nasion w drugiej dekadzie lipca. Liście w miarę wzrostu stają się trójkątne z trójdzielnie naciętą blaszką. We wrześniu roślina osiąga 15-35 cm wysokości. Wydaje do 40 tys. nasion. Te kiełkują najczęściej wiosną następnego roku. Rośnie szybko. Łodyga wieloletniej rośliny może dorastać do 3-4 metrów, kwiatostany białe, zebrane są w gęsty i duży baldach podobny do kopru czy kminu.
Najbezpieczniej Barszcz Sosnkowskiego omijać z daleka i zgłosić jego występowanie w urzędzie gminy bądź miasta. Skuteczne wyeliminowanie sprawia trudność i bezpieczniej nie robić tego na własną rękę. EdytujBarszcz Sosnkowskiego trafił do Polski kilkadziesiąt lat temu. W naturalnym środowisku (Kaukaz) stanowił sprawdzoną paszę dla zwierząt. W tym celu został introdukowany do Polski. Nieco później, gdy uprawa wymknęła się spod kontroli, barszcz rozprzestrzenił się samorzutnie, poznano jej drugie oblicze. Mając tu wyjątkowo sprzyjające warunki, stał się odpornym na pestycydy, niebezpiecznym dla zdrowia ludzi i zwierząt, chwastem. Zagraża również florze wypierając rodzime gatunki ekosystemów. Konkurując z innymi gatunkami o niszę ekologiczną, przeważnie wygrywa.
Tam gdzie dopuszczono do rozsiania barszczu, tępienie rośliny trzeba zaplanować na 3-4 lata, aby skutecznie go wyeliminować.

Dagmara Szastak-Zięba


Mylą zbiornik wody pitnej z kąpieliskiem

Dziećkowice to nie Sosina

Zbiornik Imieliński, popularnie zwany Dziećkowicami, położony jest pomiędzy Mysłowicami, Jaworznem, Imielinem i Chełmem Śląskim. Jego zarządcą jest Przedsiębiorstwo Usług Wodociągowych HKW Sp. z o.o. w Dąbrowie Górniczej. To nadal jeden z najbardziej czystych akwenów w województwie śląskim, służący jako zbiornik wody pitnej dla wielu miast regionu. Niektórzy jednak traktują go jak zwykłe kąpielisko.


Ci, którym Sosina się już znudziła, przyjeżdżają właśnie tutaj, by odpocząć, poopalać się i popływać. O ile odpoczynek jest dozwolony, to z pluskaniem się w wodzie jest już problem, bo regulamin zbiornika wyraźnie zabrania kąpieli. Mimo to nie każdy stosuje się do zasad, które obowiązują nad tym akwenem, choć tuż przy wejściu widnieje tablica, na której jednoznacznie jest napisane, czego robić nie wolno, bo ta woda ma się nadawać do picia. Zakaz kąpieli powtórzony jest kilkanaście metrów dalej na kolejnej tablicy, ale nie wszyscy plażowicze się do niego stosują.


Na szczęście woda w zbiorniku nie została jeszcze na tyle zanieczyszczona, by nie poradził sobie z nią proces uzdatniania. - Woda pobierana ze zbiornika jest poddawana uzdatnianiu w procesach takich jak: ozonowanie wstępne, koagulacja objętościowa, sedymentacja w osadnikach, filtracja na filtrach kontaktowych, ozonowanie pośrednie, filtracja na węglu aktywnym oraz dezynfekcja chlorem przed wtłoczeniem do sieci - informuje Jolanta Jasińska z Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów w Katowicach.
Nie ma więc obaw, że pijemy zanieczyszczoną wodę. Potwierdzają to badania wykonywane systematycznie przez specjalistów. - Wyniki analiz fizyko-chemicznych i bakteriologicznych wody w zbiorniku w rejonie ujęcia ZUW „Dziećkowice” w roku bieżącym nie różnią się w istotny sposób od wyników z lat ubiegłych. Częstotliwość badań wody pobieranej na wejściu do Zakładu Uzdatniania Wody Dziećkowice to: raz na miesiąc analiza pełna, raz w tygodniu dodatkowo analiza hydrobiologiczna oraz dwa razy na dobę analiza skrócona – zapewnia Jolanta Jasińska.
Nie oznacza to jednak, że zbiornik w Dziećkowicach może być nadal bezkarnie wykorzystywany jak zwykłe kąpielisko. - Powinno się ostro traktować takich beztroskich ludzi. Chyba nikt by nie chciał, żeby w kranach leciała woda z cudzymi brudami. Ja tam nie wierzę w żadne filtry. Poza tym jest tu pełno śmieci i z tego wynika, że zakaz śmiecenia też nie jest respektowany – mówi pan Janusz, który w lecie bywa nad zbiornikiem.

(red,a)