Płynie od 1930 roku
Woda z „Maczek”
Na początku XX wieku w Zagłębiu Dąbrowskim, na skutek eksploatacji
węgla i rud cynkowo - ołowianych, wystąpiły kłopoty z dostawami
wody pitnej. Dlatego w 1919 roku, po licznych protestach
mieszkańców,
na zlecenie rządu RP przystąpiono do rozwiązania lokalnego
problemu zaopatrzenia w wodę. Przeprowadzono badania bakteriologiczne,
chemiczne
i biologiczne wody z Czarnej Przemszy, Białej Przemszy, Brynicy,
ze źródeł krasowych w Sławkowie i Strzemieszycach Wielkich.
Jak się przy okazji okazało, jedynie 23 procent zagłębiowskich
studni dawało
wodę o jakości możliwej do przyjęcia. W wyniku wszechstronnych
rozważań, jako potencjalne źródło wody zwyciężyła Biała Przemsza.
Gdy planowano budowę ujęcia, zlewnia Białej Przemszy była
terenem ekologicznie czystym, bez zakładów przemysłowych. Gwarantowało
to
pobór czystej, bardzo miękkiej wody. Woda dostarczana z ujęć
podziemnych na trenie Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego była
twarda, co podnosiło
koszty jej użycia do celów przemysłowych.

W 1928 roku rozpoczęto
budowę ujęcia na Białej Przemszy i wodociągów "Maczki" (w
dzisiejszej dzielnicy Sosnowca o
tejże nazwie)
mających
zaopatrywać w wodę pitną Zagłębie Dąbrowskie i po wygaśnięciu
ustaleń Konwencji Genewskiej odzyskaną dla Polski część
Górnego Śląska. Inicjatorem
budowy Zakładu był pierwszy prezydent RP - prof. inż. Gabriel
Narutowicz, żyjący w latach 1865 - 1922. Dlatego właśnie
w 1937 roku wmurowano
na ścianie budynku administracyjnego poświęconą prezydentowi
tablicę pamiątkową.
Już w 1930 roku "Maczki" zaczęły dostarczać wodę dla Sosnowca.
Pełne uruchomienie wodociągu nastąpiło w styczniu 1931
roku. Sześć lat później, ze względu na silne zanieczyszczenia,
ujęcie
wody na
Białej Przemszy zostało wyłączone. Skażenia Białej Przemszy
dokonywała od 1930 roku Fabryka Celulozy i Papieru w Kluczach.
Ługi pocelulozowe
zrzucane na piaski Pustyni Błędowskiej przesiąkały do rzeki.
Działo się tak mimo głośnych protestów mieszkańców osiedli
położonych nad
Białą Przemszą, której wody zmieniły barwę na atramentową.
Nowe ujecie wody
dla "Maczek" zbudowano w 1937 roku na rzece Sztole.
Pierwszym kierownikiem Wodociągu Państwowego Maczki był
inż. Witold Chramiec, autor nowatorskiego sposobu czyszczenia
filtrów powolnych.

W 1955 roku "Maczki"
zyskały drugie źródło wody. Wybudowano ujęcie wody na kanale
odwadniającym kopalnie piasku
podsadzkowego "Szczakowa". W 1976 roku przekazano do
eksploatacji filtry
pospieszne. W latach 1985 - 19990 "Maczki" osiągnęły
najwyższą produkcję w swojej
historii, produkując 200 tys. metrów sześciennych wody
na dobę.
Obecnie Stacja Uzdatniania Wody Maczki (to oficjalna
nazwa) wchodzi w skład Górnośląskiego Przedsiębiorstwa
Wodociągów w Katowicach. Produkuje około 40 tys. metrów
sześciennych wody pitnej na dobę,
wykorzystując zarówno stare pompy, jak tez urządzenia
najnowszej
generacji. Zasilanie następuje z ujęcia na rzece Sztole
i na kanale odwadniającym w kopalni piaski "Szczakowa".
Poprzez przepompownie
woda tłoczona jest do sieci wodociągowej w kierunku
Sosnowca
i Jaworzna.
Jak informuje
GPW, w "Maczkach" prowadzona jest modernizacja filtrów pospiesznych.
Proces filtracji będzie prowadzony
w systemie automatycznym.
Woda produkowana przez „Maczki” posiada bardzo wysoką
jakość, lepsza niż woda z wielu ujęć głębinowych.
Można ją pić
bez przegotowania. Jej jakość jest badana przez nowoczesne
miejscowelaboratorium, korzystające
między innymi ze spektrofotometru absorbcji atomowej.
Wygląda na to,
że jeszcze długo, śladem naszych dziadów i pradziadów, będziemy
pili zdrową wodę
z "Maczek".
IRENEUSZ ŁECZEK
Parki zmieniają oblicze
W Sosnowcu znajduje się kilka malowniczych
parków, głównie przypałacowych. - To te miejsca, które należały
do właścicieli
zabytkowych obiektów - mówi Stanisław Czekalski, prezes sosnowieckiego
oddziału
PTTK. - Początkowo na teren takich parków wpuszczano raz, dwa
razy w tygodniu, potem z czasem zaczęło się to zmieniać.
W Sosnowcu znajduje się aż 14 różnych parków. Niektóre zostały
wybudowane po II Wojnie Światowej, ale wiele z nich jest równie
zabytkowych, jak budynki, przy których stoją. Jednym z najstarszych
jest założony
w 1885 roku neoromantyczny park przy ulicy Chemicznej. To jedno
z najciekawszych rozwiązań ogrodowych tego czasu. Zachowany
jest w
dobrym stanie, ale pozbawiony przez długi czas dostatecznej
opieki uległ częściowemu zniekształceniu (na przykład układ
wodny na jego
obszarze został niemal całkowicie zatarty). O 5 lat młodszy
jest park im. Żeromskiego, założony między ulicami Żeromskiego,
Orlą i
Gen. Grota-Roweckiego. Po II Wojnie Światowej mury otaczające
park zostały wyburzone, a w latach siedemdziesiątych wybudowano
w obrębie
parku halę widowiskowo-sportową i krytą pływalnię. Nie wolno
również zapominać o trzecim przypałacowym parku – Sieleckim.
Powstał w połowie
XIX wieku, a następnie został przebudowany przez hr. Renarda
po przejęciu majątku Sielec.
- Tylko część parku po lewej stronie
Czarnej Przemszy jest tym parkiem z XIX wieku - mówi Stanisław
Czekalski. - Część
po prawej stronie utworzono w latach pięćdziesiątych XX wieku.
Park Sielecki to około 60 różnych gatunków
drzew i krzewów. Najbardziej okazałe z nich - topole kanadyjskie
- mierzą od
370 do 500 cm w obwodzie!
Równie ciekawy, choć już nie zabytkowy, jest Park Leśna w Kazimierzu
Górniczym. Wybudowany przez górników z kopalni KWK "Kazimierz" dla
okolicznych mieszkańców, od lat jest miejscem, w którym odpoczywają
sosnowiczanie. W jego skład wchodzi jezioro o tej samej nazwie, mały
lasek, kilkaset metrów ścieżek z ławkami i placami zabaw, amfiteatr
z muszlą koncertową oraz mini-zoo, które jest główną atrakcją kazimierskiego
parku. Na dużych, otwartych przestrzeniach spotkać można kozy, sarny,
osły, lamy i emu.
Jednak leniwy wypoczynek na kocu to już przeszłość. Sosnowieckie
parki zaczynają zmieniać swoje przeznaczenie. Kiedyś były miejscem
wyciszenia, spokojnych spacerów na łonie natury. Teraz oczekuje
się od nich, by można było w nich zarówno pospacerować, jak
i spędzić czas nieco bardziej aktywnie.
- Coraz częściej przestrzenie parkowe
zaczynają być wykorzystywane jako miejsca rekreacyjne - mówi
Stanisław Czekalski. - Dlatego
my, jako PTTK, złożyliśmy projekt udostępnienia terenów leśnych
na terenie
Sosnowca dla kolarzy. Miałyby to być nowo wytyczone ścieżki,
łączące granice wszystkich sąsiadujących miast. W ten sposób
odciążylibyśmy nieco i tak już zatłoczone drogi, a rowerzystom
dali ścieżki
z prawdziwego
zdarzenia.
Natalia Dołżycka
(PO)Wtórne skupy
Dziś już nie tak popularne jak kiedyś, jednak wciąż niezapomniane
i często odwiedzane. Skupy surowców wtórnych - znakomity sposób
na pozbycie się niepotrzebnych rzeczy i zarobienie paru groszy.
Sprzedających jest sporo, jednak przewagę mają bezdomni,
ludzie z ulicy, którzy korzystając z lenistwa mieszkańców blokowisk
zbierają wyrzucone przez nich
na osiedlowe śmietniki obudowy pralek, lodówek, puszki czy kartony.

- Dla nich to doskonały sposób na zarobienie paru
groszy na coś do jedzenia, czy choćby na tanie wino - mówi Piotr
Adamus,
właściciel skupy F.H.U. Sumada
w Sosnowcu.
Ludzie przywożą przeróżne rzeczy, od zepsutych ogrodzeń, poprzez stare
urządzenia kuchenne, po samochodowe felgi czy pręty. Zdarzały się nawet
pociski, ale
z nimi związana była już dłuższa procedura, mianowicie wizyta saperów i
innych służb specjalistycznych. Często przynoszone są także elementy instalacji
kolejowych,
znaki drogowe i inne tego typu rzeczy. Ale choćby klient zapewniał o ich
przypadkowym znalezieniu, nie zostaną skupione pod żadnym pozorem.
- Nie potrzebujemy kłopotów. Ludzie wmawiają, że
są to jak najbardziej legalne rzeczy , a najczęściej są to elementy
kradzione.
Policja może przeprowadzić
nam kontrolę w każdej chwili. A jeżeli chodzi o szyny kolejowe, to możemy
je skupić tylko i wyłącznie przy okazaniu zezwolenia na demontaż - mówi
Agnieszka Pitas, menager firmy K i A. Sp.j. zajmującej
się skupem złomu stalowego,
metali
kolorowych oraz makulatury.
Wśród makulatury bywały ulotki z całkiem aktualną datą, zatem
albo źle wydrukowane, albo z lenistwa nie rozniesione.
- Kiedyś podczas selekcji znaleźliśmy gazety z 1973 czy nawet 1957 roku,
takie jak "Trybuna Ludu" czy "Gazeta Robotnicza" - wspomina Wojciech
Aniołek, dyrektor
sosnowieckiego Ekosortu Sp. z o.o.
- Bywały książki wydane przed 1939 rokiem. Odwiedzają
nas studenci, bądź po prostu zainteresowani różnymi dziedzinami literatury,
i szukają wśród
przynoszonych
do skupu starych książek naukowych czegoś dla siebie. Mogą je wtedy
od nas odkupić - mówi Piotr Adamus, F.H.U. Sumada.
Skupy surowców wtórnych, obejmujące w swym zakresie skup makulatury,
bardzo często współpracują ze szkołami, w których średnio raz w miesiącu
organizowane
są zbiórki.
Katarzyna Niedzielska
Surowce wtórne, cena za kilogram:
MAKULATURA:
Gazety - od 12 do 15 gr
Karton - 5 - 10 gr
MIEDŹ - od 16 do 19 zł
MOSIĄDZ - 10-12 zł
ALUMINIUM 4 - 5 zł
STAL - 40 - 60 gr