2008r.



Płynie od 1930 roku

Woda z „Maczek”

Na początku XX wieku w Zagłębiu Dąbrowskim, na skutek eksploatacji węgla i rud cynkowo - ołowianych, wystąpiły kłopoty z dostawami wody pitnej. Dlatego w 1919 roku, po licznych protestach mieszkańców, na zlecenie rządu RP przystąpiono do rozwiązania lokalnego problemu zaopatrzenia w wodę. Przeprowadzono badania bakteriologiczne, chemiczne i biologiczne wody z Czarnej Przemszy, Białej Przemszy, Brynicy, ze źródeł krasowych w Sławkowie i Strzemieszycach Wielkich. Jak się przy okazji okazało, jedynie 23 procent zagłębiowskich studni dawało wodę o jakości możliwej do przyjęcia. W wyniku wszechstronnych rozważań, jako potencjalne źródło wody zwyciężyła Biała Przemsza.
Gdy planowano budowę ujęcia, zlewnia Białej Przemszy była terenem ekologicznie czystym, bez zakładów przemysłowych. Gwarantowało to pobór czystej, bardzo miękkiej wody. Woda dostarczana z ujęć podziemnych na trenie Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego była twarda, co podnosiło koszty jej użycia do celów przemysłowych.

W 1928 roku rozpoczęto budowę ujęcia na Białej Przemszy i wodociągów "Maczki" (w dzisiejszej dzielnicy Sosnowca o tejże nazwie) mających zaopatrywać w wodę pitną Zagłębie Dąbrowskie i po wygaśnięciu ustaleń Konwencji Genewskiej odzyskaną dla Polski część Górnego Śląska. Inicjatorem budowy Zakładu był pierwszy prezydent RP - prof. inż. Gabriel Narutowicz, żyjący w latach 1865 - 1922. Dlatego właśnie w 1937 roku wmurowano na ścianie budynku administracyjnego poświęconą prezydentowi tablicę pamiątkową.
Już w 1930 roku "Maczki" zaczęły dostarczać wodę dla Sosnowca. Pełne uruchomienie wodociągu nastąpiło w styczniu 1931 roku. Sześć lat później, ze względu na silne zanieczyszczenia, ujęcie wody na Białej Przemszy zostało wyłączone. Skażenia Białej Przemszy dokonywała od 1930 roku Fabryka Celulozy i Papieru w Kluczach. Ługi pocelulozowe zrzucane na piaski Pustyni Błędowskiej przesiąkały do rzeki. Działo się tak mimo głośnych protestów mieszkańców osiedli położonych nad Białą Przemszą, której wody zmieniły barwę na atramentową.

Nowe ujecie wody dla "Maczek" zbudowano w 1937 roku na rzece Sztole.
Pierwszym kierownikiem Wodociągu Państwowego Maczki był inż. Witold Chramiec, autor nowatorskiego sposobu czyszczenia filtrów powolnych.

W 1955 roku "Maczki" zyskały drugie źródło wody. Wybudowano ujęcie wody na kanale odwadniającym kopalnie piasku podsadzkowego "Szczakowa". W 1976 roku przekazano do eksploatacji filtry pospieszne. W latach 1985 - 19990 "Maczki" osiągnęły najwyższą produkcję w swojej historii, produkując 200 tys. metrów sześciennych wody na dobę.
Obecnie Stacja Uzdatniania Wody Maczki (to oficjalna nazwa) wchodzi w skład Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów w Katowicach. Produkuje około 40 tys. metrów sześciennych wody pitnej na dobę, wykorzystując zarówno stare pompy, jak tez urządzenia najnowszej generacji. Zasilanie następuje z ujęcia na rzece Sztole i na kanale odwadniającym w kopalni piaski "Szczakowa". Poprzez przepompownie woda tłoczona jest do sieci wodociągowej w kierunku Sosnowca i Jaworzna.

Jak informuje GPW, w "Maczkach" prowadzona jest modernizacja filtrów pospiesznych. Proces filtracji będzie prowadzony w systemie automatycznym.
Woda produkowana przez „Maczki” posiada bardzo wysoką jakość, lepsza niż woda z wielu ujęć głębinowych. Można ją pić bez przegotowania. Jej jakość jest badana przez nowoczesne miejscowe
laboratorium, korzystające między innymi ze spektrofotometru absorbcji atomowej.

Wygląda na to, że jeszcze długo, śladem naszych dziadów i pradziadów, będziemy pili zdrową wodę z "Maczek".


IRENEUSZ ŁECZEK


Parki zmieniają oblicze

W Sosnowcu znajduje się kilka malowniczych parków, głównie przypałacowych. - To te miejsca, które należały do właścicieli zabytkowych obiektów - mówi Stanisław Czekalski, prezes sosnowieckiego oddziału PTTK. - Początkowo na teren takich parków wpuszczano raz, dwa razy w tygodniu, potem z czasem zaczęło się to zmieniać.

W Sosnowcu znajduje się aż 14 różnych parków. Niektóre zostały wybudowane po II Wojnie Światowej, ale wiele z nich jest równie zabytkowych, jak budynki, przy których stoją. Jednym z najstarszych jest założony w 1885 roku neoromantyczny park przy ulicy Chemicznej. To jedno z najciekawszych rozwiązań ogrodowych tego czasu. Zachowany jest w dobrym stanie, ale pozbawiony przez długi czas dostatecznej opieki uległ częściowemu zniekształceniu (na przykład układ wodny na jego obszarze został niemal całkowicie zatarty). O 5 lat młodszy jest park im. Żeromskiego, założony między ulicami Żeromskiego, Orlą i Gen. Grota-Roweckiego. Po II Wojnie Światowej mury otaczające park zostały wyburzone, a w latach siedemdziesiątych wybudowano w obrębie parku halę widowiskowo-sportową i krytą pływalnię. Nie wolno również zapominać o trzecim przypałacowym parku – Sieleckim. Powstał w połowie XIX wieku, a następnie został przebudowany przez hr. Renarda po przejęciu majątku Sielec.

- Tylko część parku po lewej stronie Czarnej Przemszy jest tym parkiem z XIX wieku - mówi Stanisław Czekalski. - Część po prawej stronie utworzono w latach pięćdziesiątych XX wieku.

Park Sielecki to około 60 różnych gatunków drzew i krzewów. Najbardziej okazałe z nich - topole kanadyjskie - mierzą od 370 do 500 cm w obwodzie!

Równie ciekawy, choć już nie zabytkowy, jest Park Leśna w Kazimierzu Górniczym. Wybudowany przez górników z kopalni KWK "Kazimierz" dla okolicznych mieszkańców, od lat jest miejscem, w którym odpoczywają sosnowiczanie. W jego skład wchodzi jezioro o tej samej nazwie, mały lasek, kilkaset metrów ścieżek z ławkami i placami zabaw, amfiteatr z muszlą koncertową oraz mini-zoo, które jest główną atrakcją kazimierskiego parku. Na dużych, otwartych przestrzeniach spotkać można kozy, sarny, osły, lamy i emu.
Jednak leniwy wypoczynek na kocu to już przeszłość. Sosnowieckie parki zaczynają zmieniać swoje przeznaczenie. Kiedyś były miejscem wyciszenia, spokojnych spacerów na łonie natury. Teraz oczekuje się od nich, by można było w nich zarówno pospacerować, jak i spędzić czas nieco bardziej aktywnie.

- Coraz częściej przestrzenie parkowe zaczynają być wykorzystywane jako miejsca rekreacyjne - mówi Stanisław Czekalski. - Dlatego my, jako PTTK, złożyliśmy projekt udostępnienia terenów leśnych na terenie Sosnowca dla kolarzy. Miałyby to być nowo wytyczone ścieżki, łączące granice wszystkich sąsiadujących miast. W ten sposób odciążylibyśmy nieco i tak już zatłoczone drogi, a rowerzystom dali ścieżki z prawdziwego zdarzenia.

Natalia Dołżycka

(PO)Wtórne skupy

Dziś już nie tak popularne jak kiedyś, jednak wciąż niezapomniane i często odwiedzane. Skupy surowców wtórnych - znakomity sposób na pozbycie się niepotrzebnych rzeczy i zarobienie paru groszy.

Sprzedających jest sporo, jednak przewagę mają bezdomni, ludzie z ulicy, którzy korzystając z lenistwa mieszkańców blokowisk zbierają wyrzucone przez nich na osiedlowe śmietniki obudowy pralek, lodówek, puszki czy kartony.

- Dla nich to doskonały sposób na zarobienie paru groszy na coś do jedzenia, czy choćby na tanie wino - mówi Piotr Adamus, właściciel skupy F.H.U. Sumada w Sosnowcu.
Ludzie przywożą przeróżne rzeczy, od zepsutych ogrodzeń, poprzez stare urządzenia kuchenne, po samochodowe felgi czy pręty. Zdarzały się nawet pociski, ale z nimi związana była już dłuższa procedura, mianowicie wizyta saperów i innych służb specjalistycznych. Często przynoszone są także elementy instalacji kolejowych, znaki drogowe i inne tego typu rzeczy. Ale choćby klient zapewniał o ich przypadkowym znalezieniu, nie zostaną skupione pod żadnym pozorem.

- Nie potrzebujemy kłopotów. Ludzie wmawiają, że są to jak najbardziej legalne rzeczy , a najczęściej są to elementy kradzione. Policja może przeprowadzić nam kontrolę w każdej chwili. A jeżeli chodzi o szyny kolejowe, to możemy je skupić tylko i wyłącznie przy okazaniu zezwolenia na demontaż - mówi Agnieszka Pitas, menager firmy K i A. Sp.j. zajmującej się skupem złomu stalowego, metali kolorowych oraz makulatury.

Wśród makulatury bywały ulotki z całkiem aktualną datą, zatem albo źle wydrukowane, albo z lenistwa nie rozniesione.
- Kiedyś podczas selekcji znaleźliśmy gazety z 1973 czy nawet 1957 roku, takie jak "Trybuna Ludu" czy "Gazeta Robotnicza" - wspomina Wojciech Aniołek, dyrektor sosnowieckiego Ekosortu Sp. z o.o.

- Bywały książki wydane przed 1939 rokiem. Odwiedzają nas studenci, bądź po prostu zainteresowani różnymi dziedzinami literatury, i szukają wśród przynoszonych do skupu starych książek naukowych czegoś dla siebie. Mogą je wtedy od nas odkupić - mówi Piotr Adamus, F.H.U. Sumada.
Skupy surowców wtórnych, obejmujące w swym zakresie skup makulatury, bardzo często współpracują ze szkołami, w których średnio raz w miesiącu organizowane są zbiórki.

Katarzyna Niedzielska


Surowce wtórne, cena za kilogram:
MAKULATURA:
Gazety - od 12 do 15 gr
Karton - 5 - 10 gr
MIEDŹ - od 16 do 19 zł
MOSIĄDZ - 10-12 zł
ALUMINIUM 4 - 5 zł
STAL - 40 - 60 gr