Na łamach "WZ" cyklicznie ukazuje się kolumna "Eko-Wiadomości" poświęcona problematyce ekologicznej, ochronie dziedzictwa przyrodniczego Zagłębia Dąbrowskiego. Redagując "Eko-wiadmości" przybliżamy ciekawe przyrodniczo miejsca w Zagłębiu, nagłaśniamy akcje proekologiczne, propagujemy turystykę. Kolumna "Eko-Wiadomości" przygotowywana jest we współpracy z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

 

 

 

Wielki problem wielkiej płyty


Foto: Eurodeputowani Adam Gierek i Mechtild Rothe z Niemiec w trakcie obrad.

W latach 70. ubiegłego wieku budowanie mieszkań z wielkiej płyty wydawało się rozwiązaniem idealnym. W gęsto rozsianych fabrykach masowo odlewano w metalowych formach elementy ścian, które po przewiezieniu na place budowy szybko łączono w wysokie lub niskie bloki mieszkalne. Kto wtedy, gdy węgiel i ogrzewanie były tanie, przejmował się nadmierną energochłonnością wielkiej płyty? Brzydota betonowych pudełek stanowiła problem trzeciorzędny wobec faktu, że zamieszkanie w nich stanowiło awans cywilizacyjny dla milionów ludzi.

Dzisiaj blisko 100 mln ludzi w Europie Wschodniej mieszka w blokach zbudowanych z wielkiej płyty. Zresztą owa szybka metoda budowlana nie była polskim wymysłem lecz zrodziła się w Zachodniej Europie. Szacuje się, że w wielkiej płycie mieszka około 10 milionów Polaków. Wystarczy pobieżnie rozejrzeć się po osiedlach Sosnowca, czy Dąbrowy Górniczej by stwierdzić, że sporą część wspomnianej liczby stanowią Zagłębiacy.

Prawdziwą zmorą bloków z wielkiej płyty jest ich wielka energochłonność, czyli uciekanie ciepła, co przy rosnącej cenie energii dotkliwie bije po kieszeniach lokatorów. Okazuje się że w Polsce na ogrzanie jednego metra kwadratowego statystycznego mieszkania zużywamy w ciągu roku cztery razy więcej energii cieplnej niż np. w Szwecji gdzie jest przecież o wiele zimniej. W naszym kraju aż 72 proc. energii zużywa się w gospodarstwach domowych na ogrzewanie. W krajach Unii Europejskiej jest to tylko 57 procent.

Co zatem robić w tej sytucacji? Nad odpowiedzią na to pytanie zastanawiano się w lutym w Parlamencie Europejskim w Brukseli, na konferencji zorganizowanej przez europosła z Zagłębia – prof. Adama Gierka oraz także przez członków Partii Europejskich Socjalistów - Mechtild Rothe z Niemiec i Justasa Paleckis z Litwy. Tam także problem wielkopłytowców jest szeroko obecny.

Jak stwierdził na konferencji polski ekspert – Paweł Dominiak, najbardziej powszechnymi złodziejami ciepła są tzw. mostki termiczne w miejscu wspornikowych płyt balkonowych, które w wielu budynkach mają po 6 metrów długości. Co prawda wymiana okien na szczelne zmniejsza ucieczkę ciepła lecz przy braku prawidłowej wentylacji powoduje drastyczny wzrost wilgotności powietrza i zagrzybienie ścian. W konsekwencji jest to często przyczyną chorób dzieci.

Dość powszechna jest w Polsce opinia, że budynki z wielkiej płyty to ruina i najlepszą metodą na załatwienie problemu byłoby ich wyburzenie. Innego zdania jest Hartmut Hűbner, reprezentujący na konferencji niemiecki uniwersytet w Kassel. Według jego ekspertyzy większość wielkopłytowców zbudowana została solidnie i posłuży mieszkańcom jeszcze przez wiele dziesięcioleci. Dlatego Niemcy we wschodnich landach i Duńczycy ocieplili budynki z wielkiej płyty, wymienili w nich okna, poprawili wentylację, połączyli małe mieszkania i poprawili wygląd zewnętrzny. Dociekliwi niemieccy fachowcy wyliczyli, że kosztowało to tylko 30 procent potencjalnych nakładów na wyburzenia budynków z wielkiej płyty i zbudowanie na ich miejscu nowych, zgodnych z zasadami współczesnego mieszkalnictwa.

Byle konserwator z przeciętnej spółdzielni mieszkaniowej też doradzi, że marznące blokowiska trzeba ocieplić. Litewscy lokatorzy mieszkają w 1500 niedogrzanych blokach, gdzie temperatura w zimę nie przekracza 16 stopni C. Dotychczas ze względów finansowych udało się zmodernizować dwa z pośród nich. Tylko, że lokatorów na Litwie, czy w Polsce nie stać na pokrycie nawet owych wspomnianych wyżej 30 procent. To i tak duże pieniądze, nawet gdy się jest dumnym niby – kamienicznikiem, właścicielem ułamka bloku mieszkalnego. Skąd czerpać pieniądze na modernizację wielkiej płyty?

Brukselska konferencja została pomyślana jako element nacisku na Komisję Europejską aby zgodziła się ona na szersze wspomaganie modernizacji wielkiej płyty pieniędzmi z Unii Europejskiej. Obecnie, niestety, na cele mieszkalnictwa można wydać tylko 3 procent funduszy Funduszu Spójności.

Budynki z wielkiej płyty są symbolem dekady rządów I sekretarza KC PZPR – Edwarda Gierka. Spytałem jego syna – Adama Gierka, z czego wynika zainteresowanie europejskich socjalistów budowlano – energetycznym problemem. Usłyszałem w odpowiedzi, że sprawa posiada szeroki aspekt społeczny. Modernizacja bloków z wielkiej płyty pozwoli mieszkańcom radykalnie obniżyć wydatki na ogrzewanie, przyniesie pracę firmom budowlanym i zmniejszy zużycie energii w Europie.

Europejskie doświadczenia w zakresie termomodernizacji prof. Gierek przenosi na polski grunt – powiedział „Wiadomościom” Dariusz Šustik dyrektor jego biura poselskiego w Sosnowcu. . Temu celowi służy konferencja w Wyższej Szkole Biznesu w Dąbrowie Górniczej, zorganizowana przez Polskie Stowarzyszenie „Dom Europejski”, kierowane przez Andrzeja Szarawarskiego przy współpracy z Agencją Rozwoju Lokalnego S.A. z prezesem Janem Szotem oraz Izbę Budownictwa.

Ireneusz Łęczek

Modernizacja systemu ogrzewania nie musi być droga
Precz z piecami węglowymi


Jeśli przygotowujemy się do modernizacji domu warto skorzystać z oferowanego systemu dopłat. Katowicki Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i gminy Zagłębia proponują spore dopłaty do wymiany kotłów grzewczych.

- Zainteresowanie modernizacją źródeł ogrzewania już jest w naszym regionie coraz większe i jeszcze wzrośnie. Tym bardziej że systematycznie wzrastają koszty ciepła. Z szacunków wynika, że w skali każdego roku będą one większe o trzy procent. Nowoczesne ogrzewanie zawsze pozwala na spore oszczędności. Niezwykle ważne są również kwestie ochrony środowiska - ocenia będzinianin dr Zdzisław Knap, członek Stowarzyszenia Audytorów Energetycznych w Warszawie, właściciel firmy Technika cieplna.

Mieszkańcy Zagłębia modernizujący systemy ogrzewania w swoim domu mogą otrzymać dopłaty z funduszy ochrony środowiska (oczywiście nie wyklucza to możliwości korzystania z innych form dofinansowania). W ramach nowego programu likwidacji niskiej emisji czyli rezygnacji z palenisk węglowych, finansowanego przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach i gminy można otrzymać zwrot nawet 70 proc. kosztów poniesionych na zakup kotła grzewczego. Zgodnie z programem na dotację mogą liczyć osoby, które zakupią nowoczesny kocioł grzewczy. Chodzi o piece gazowe, olejowe. Także węglowe, ale te nowoczesne, np. opalane węglem groszkiem. Dodatkowo również można otrzymać zwrot za zakup ogniw słonecznych wykorzystywanych do ogrzewania domu i podgrzewania wody. Baterie słoneczne nie mogą być jednak traktowane jako główne źródło ciepła.

Aby otrzymać dotację należy złożyć wniosek w urzędzie gminy, na której terenie mieszkamy. Gmina, która przystąpi do programu wyznacza operatora, firmę która koordynuje akcję, sprawdza inwestycje i ocenia je. Każdy z mieszkańców otrzymuje do wyboru szeroką ofertę firm, producentów, wykonawców z których pomocy można skorzystać. Każdorazowo udział w programie poprzedzają ankiety. To mieszkańcy decydują bowiem o tym, czy gmina przystępuje do programu, czy nie. Takie programy już działają na Śląsku w Tychach, Piekarach Śląskich, Tarnowskich Górach. Także zagłębiowskie gminy nie pozostają w tyle. W gminie Mierzęcice już w ubiegłym roku przeprowadzono sondaż wśród mieszkańców na temat programu niskiej emisji. Mieszkańcy poparli pomysł.

- Właśnie ogłosiliśmy przetarg, który pozwoli wyłonić operatora, który będzie nadzorował i kontrolował wykonanie programu. Potrwa trzy lata. W tym roku z dotacji skorzysta 80 osób, w kolejnych po około sto. Dzięki programowi mieszkańcy będą mogli zakupić nowoczesne kotły węglowe, gazowe lub olejowe. Także zmodernizować systemy podgrzewania wody w domu. Dotacje są naprawdę znaczące, mogą wynieść nawet po ok. 7 - 8 tys. zł - tłumaczy Krzysztof Kobiałka, wójt gminy Mierzęcice.

Przyjmuje się bowiem, że koszt nowoczesnych urządzeń grzewczych to ok. 10 tys. zł. Program pozwala na otrzymanie zwrotu, wszystkie wydatki trzeba dokładnie udokumentować ok. 70 proc. inwestycji. Również inne zagłębiowskie gminy są zainteresowane programem. Dla potrzeb Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach Sosnowiec opracowuje „Program likwidacji niskiej emisji na osiedlu Rudna I w Sosnowcu”. Na podstawie tego dokumentu można będzie ubiegać się o pożyczkę na preferencyjnych warunkach (częściowo umarzalną), która uzupełni wymagany do realizacji zadania kapitał.

(Aga)