Zlikwiduj azbest pieniędzmi z WFOŚiGW.
Kasa czeka!
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podpisał z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej umowę na wspólne dofinansowanie zadań związanych z usuwaniem azbestu i wyrobów azbestowych. Daje ona możliwość uzyskania wsparcia ze środków publicznych na likwidację wyrobów z azbestem pochodzących z domów i obiektów należących do osób fizycznych oraz instytucji.

Warto przypomnieć, że zgodnie z prawem wspólnotowym nasz kraj do 2032 roku powinien całkowicie pozbyć się szkodliwego dla zdrowia minerału. Szacuje się, że wciąż na terenie kraju znajduje się 14,5 mln ton wyrobów zawierających azbest, głównie w budownictwie. Wychodząc naprzeciw potrzebom konieczności likwidacji szkodliwego minerału, do końca przyszłego roku gminy oraz instytucje mają szansę otrzymać bardzo korzystne dofinansowanie na usuwanie azbestu. Jak to zrobić?
Umowa podpisana przez WFOŚiGW oraz NFOŚiGW zakłada, że samorządy gminne mogą pozyskać na likwidację azbestu dotacje w wysokości 50 proc. kosztów kwalifikowanych, pochodzących z Narodowego Funduszu. Co więcej, pozostałe dofinansowanie może pochodzić ze środków Wojewódzkiego Funduszu w formie preferencyjnej pożyczki, która może zostać w połowie umorzona bez konieczności przeznaczenia umorzonej kwoty na nowe zadanie proekologiczne. Reasumując, gminy mogą liczyć za zwrot 75 proc. kosztów usunięcia azbestu.
Jedynym warunkiem udziału w programie jest konieczność posiadania na swoim terenie zinwentaryzowanych obiektów i objęcie ich gminnym programem likwidacji. Od początku trwania programu 19 gmin skorzystało z dofinansowania na usuwanie azbestu i wyrobów azbestowych. Wśród beneficjentów znalazły się spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe oraz indywidualni przedsiębiorcy. - Byłoby bardzo dużym zaniedbaniem, gdyby gminy województwa śląskiego, w tym miasta i instytucje z Zagłębia Dąbrowskiego, nie skorzystały z tej szansy - przekonuje Piotr Biernat, rzecznik prasowy WFOŚiGW. - Taka okazja może się nie powtórzyć, dlatego namawiamy gminy do jak najszerszego wykorzystania tych środków. Biernat dodaje, że Fundusz traktuje te działania jako nie tylko służące dostosowaniu naszych realiów do norm panujących w Unii Europejskiej, ale także pozwalające żyć zdrowo i bezpiecznie w przyjaznym środowisku. - Dlatego od 2004 roku na realizację 130 przedsięwzięć, związanych z likwidacją ponad 9 tysięcy ton odpadów azbestowych, udzielono pożyczek na kwotę 10 mln zł oraz dotacji w kwocie 14 mln zł. W ubiegłym roku ze środków WFOŚiGW w Katowicach na wsparcie zadań związanych z usuwaniem i unieszkodliwianiem azbestu wydano ponad 3,7 mln złotych. Teraz pojawiła się realna szansa, by z dofinansowania ze środków publicznych mogli korzystać także właściciele prywatnych domów.
Wśród zagłębiowskich gmin i powiatów, które od tej pory skorzystały z pomocy Funduszu, znalazły się m.in. powiat zawierciański, gmina Ogrodzieniec, Kroczyce oraz Pilica. Wśród instytucji pieniądze na likwidację azbestu otrzymały spółdzielnie: "Lokator" z Dąbrowy Górniczej oraz "Jagiellonka" z Sosnowca. Ta ostatnia otrzymała niemal 900 tys. zł na ten cel.
W sosnowieckim magistracie rozważany jest udział gminy w projekcie.- Sam problem azbestu jest dostrzegalny w mieście, szacujemy że w Sosnowcu znajduje się obecnie ok. 17 tys. ton azbestu. Z naszego doświadczenia wiemy, że jednostki użyteczności publicznej na terenie gminy korzystają z możliwości likwidacji azbestu. Np. placówki oświatowe, które przy okazji programu termomodernizacji szkół likwidują go. Co do projektu Funduszu otrzymaliśmy informacje o warunkach udziału w tej inicjatywie i analizujemy, czy weźmiemy w nim udział - wyjaśnia Tomasz Przedpełski z Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa UM w Sosnowcu.
Piotr Celej
Wspierają profilaktykę zdrowotną dzieci
Gdzie lepszy i tańszy "zielony wypoczynek"?
Wyjazd na zieloną szkołę to żelazny punkt w programie wszystkich szkół podstawowych i specjalnych. Przyzwyczaili się nauczyciele, przywykli rodzice a dzieci nie stawiają oporu i czekają na możliwość wyjazdu w gronie koleżanek i kolegów z klasy. Koszt dwutygodniowego wyjazdu z przejazdem waha się od 1050 - 1150 złotych. Rodzice nie muszą jednak pokrywać pełnej kwoty. Dofinansowanie płynie dwutorowo. Część pieniędzy pochodzi z gminy, część z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

- Jesteśmy jedynym funduszem w skali kraju, który dokłada się do wyjazdów na zielone szkoły - mówi Piotr Biernat, rzecznik WFOŚIGW w Katowicach. - Co roku dofinansowujemy wyjazdy 25 tysięcy uczniów z naszego województwa, wydając około 6 milionów złotych na ten cel - dodaje.
Z tych 6 milionów około 300 tysięcy złotych przeznaczonych jest dla dzieci z Sosnowca. Tym samym dzieciom gmina dokłada około 150 tysięcy. W tym roku na 35 szkół ( 32 podstawowe i trzy specjalne) z możliwości wyjazdu na zieloną szkołę skorzystają w mieście 33 szkoły.
- Gmina dokłada się do wyjazdu każdego dziecka kwotą stu złotych. Tam, gdzie dzieciom przysługują zasiłki rodzinne, wychowują się w rodzinach zastępczych, czy przebywają w domach dziecka, miasto dokłada 150 złotych - mówi Jolanta Kowalska, inspektor w Wydziale Edukacji sosnowieckiego magistratu. - Wyjazd w ramach zielonej szkoły nie może być krótszy niż 14 dni. Część szkół korzysta z możliwości przedłużenia go do trzech tygodni. Wszystko zależy od decyzji podjętych przez nauczycieli i rodziców dzieci. Oni też decydują dokąd dana klasa wyjedzie - wyjaśnia pani inspektor.
Z danych pochodzących z Wydziału Edukacji wynika, że zdecydowana większość, bo aż 91, 2 procenta szkół wyjedzie w tym roku nad morze. Tylko 8,8 procenta szkół odwiedzi góry. W skali Sosnowca przedstawia się to tak, że jedynie trzy szkoły pojadą na wypoczynek w góry. Z tego dwie to szkoły specjalne, a jedna to szkoła podstawowa z oddziałem integracyjnym. Odwiedzą Wisłę, Korbielów i Brenną. - Do najczęściej wybieranych miejscowości nadmorskich należą: Jastrzębia Góra, Mrzeżyno, Łeba, Ustka, Sianorzędy, Darłówko, i Dźwirzyno - informuje Jolanta Kowalska.
Piotr Biernat z WFOŚiGW nie rozumie, dlaczego większość decyduje się na wyjazdy nad morze. - Od dawna walczymy, by zmienić panujący w szkołach stereotyp. To nieprawda, że najlepszym wyjściem jest pobyt dzieci nad Bałtykiem. Naszym zdaniem te decyzje nie są logicznie uzasadnione. Opowieści o ilości jodu potrzebnego każdemu dziecku to wyssane z palca historie. Dwa tygodnie nie załatwią sprawy. Poza tym mamy niższe skażenie terenu niż na przykład Małopolska, dlaczego więc tylko nasze dzieci mają korzystać z wyjazdów nad morze? - pyta rzecznik. - Są w województwie piękne, ekologicznie czyste tereny, ale nasze domy wczasowe i pensjonaty świecą w tym czasie pustkami, bo przeszło 90 procent rodziców i nauczycieli woli, by dzieci spędziły ten czas nad morzem, tam, gdzie trudniej o przewodnika a nauczyciele sami niewiele wiedzą o miejscowości, do której jadą. Tam, gdzie w razie niepogody trudno zorganizować interesujące zajęcia. Nam chodzi o to, by dzieci mogły poznać tereny, na których żyją, z których się wywodzą, by mogły przyjrzeć się tutejszej przyrodzie, poznać panujące u nas zwyczaje a potem, zainteresowane podczas zielonej szkoły, zabrać w weekend rodziców w te piękne miejsca. Należą do nich: Beskidy, Jura Krakowsko-Częstochowska czy choćby Żywiecczyzna - uważa Piotr Biernat.
WFOŚIGW wykłada spore sumy na dofinansowanie zielonych szkół. Do każdego dziecka dopłaca 170 złotych. Jeśli jest to dziecko w rodzinie zastępczej, z zasiłkiem rodzinnym, czy z domu dziecka, dofinansowanie wynosi 400 złotych. Jeśli szkoła decyduje się wyjechać na teren naszego województwa, dopłata do wyjazdu wynosi odpowiednio 300 i 500 złotych.
- Nawet to nie przekonuje nikogo. Problem polega na tym, że rodzice nie są świadomi możliwości wyboru. Nie są też informowani przez nauczycieli, że w przypadku wyjazdu w obrębie naszego województwa dopłata jest wyższa, a tym samym koszt jaki ponoszą rodzice za wyjazd swoich dzieci znacznie się zmniejsza - mówi rzecznik. - Rodzice przekonywani są kolorowymi obrazkami z katalogów, a potem wysyłają dzieci w niesprawdzone miejsca i często są rozczarowani co do wyboru, tyle, że jest już za późno. Duży wpływ ma na nich także opinia nauczycieli, a ci po prostu nie informują rodziców należycie o wszystkich alternatywach - podkreśla.
Wyjazdy w ramach zielonych szkół popiera Piotr Wesołowski, naczelnik Wydziału Edukacji sosnowieckiego UM. - Idea dofinansowywania do śródrocznych wyjazdów dla dzieci jest słuszna. Powinna być jednak zweryfikowana i dostosowana do obecnej sytuacji. Ustalony 20 lat temu stopień zanieczyszczenia terenu uległ przecież zmianie. Dlaczego więc takie samo prawo do wyjazdu ma dziecko z Bielska Białej czy Żywca, jak mieszkaniec Zabrza, Rudy Śląskiej, czy Chorzowa? - zastanawia się. - Może warto by było na przykład zróżnicować kwoty dofinansowań? - dodaje.
Wyjazdy na zielone szkoły odbywają się na wiosnę i jesienią. Najwięcej szkół korzysta z możliwości wyjazdu w kwietniu i w maju. Nieznaczna część reflektuje na turnusy wrześniowo-październikowe. WFOŚIGW od dawna ma przygotowaną jeszcze jedną ofertę. Chętnie dokłada się do wyjazdów w czasie ferii zimowych i wakacji. Jeśli szkoła zorganizowałaby w tym czasie wyjazdy, fundusz dołożyłby dzieciom 150 i 200 złotych. Gdyby wyjazd miał miejsce na teren województwa śląskiego, byłoby to odpowiednio 350 i 400 złotych, a to sporo. - Jest tylko jeden szkopuł. Nikomu nie chce się podjąć organizacji, bo trzeba by z siebie dać nieco więcej niż normalnie - twierdzi Piotr Biernat. - Ci rodzice, których nie stać na posłanie dziecka na kolonie, nawet nie wiedzą, że jest taka możliwość. Wszystko zależy od dobrej woli nauczycieli, a tej, jak widać, po prostu nie ma - ubolewa rzecznik WFOŚiGW.
Teresa Szczepanek |