- Przygarnij psa lub kota ze schroniska   w Sosnowcu Milowicach

- Ekowiadomości, 12 stycznia 2010

- Ekowiadomości, 19 stycznia 2010

- Ekowiadomości, 26 stycznia 2010

- Ekowiadomości, 2 lutego 2010

- Ekowiadomości, 9 lutego 2010

- Ekowiadomości, 16 lutego 2010

- Ekowiadomości, 23 lutego 2010

- Ekowiadomości, 2 marca 2010

- Ekowiadomości, 16 marca 2010

- Ekowiadomości, 13 kwietnia 2010

- Ekowiadomości, 20 kwietnia 2010

- Ekowiadomości, 4 maja 2010

- Ekowiadomości, 11 maja 2010

- Ekowiadomości, 18 maja 2010

- Ekowiadomości, 25 maja 2010

- Ekowiadomości, 8 czerwca 2010

- Ekowiadomości, 15 czerwca 2010

- Ekowiadomości, 29 czerwca 2010

- Ekowiadomości, 6 lipca 2010

- Ekowiadomości, 13 lipca 2010

- Ekowiadomości, 20 lipca 2010

- Ekowiadomości, 27 lipca 2010

- Ekowiadomości, 3 sierpnia 2010

- Ekowiadomości, 10 sierpnia 2010

- Ekowiadomości, 24 sierpnia 2010

- Ekowiadomości, 31 sierpnia 2010


Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność
dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

Zadzwoń lub napisz
do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

zadzwoń: 32 265 00 05
napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

przyjdź na dyżur redakcyjny:

  • poniedziałek 15.00-16.00
    - dyżuruje Marcin Tulicki
  • czwartek 16.00-17.00
    - dyżuruje Izabela Kieliś
  • piątek 15.00-16.00
    - dyżuruje Arkadiusz Kaczor

 

 

 

Groźna niska emisja

Najbardziej szkodzą nam sąsiedzi

Przez pięć lat eksperci z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach badali stan powietrza w województwie śląskim. Efekt - środowisko najbardziej zatruwają nie dymiące kominy a ... nasi sąsiedzi, którzy w piecach palą czym popadnie.


Nie jest dobrze, ale z raportu, który przygotowywany był przez pięć lat wynika, że stereotypy związane z naszym regionem zostały przełamane. Wbrew pozorom nie szkodzą nam dymiące kominy z kopalni, hut i innych zakładów przemysłowych. Największych ekologicznych problemów dostarczają nam zanieczyszczenia, wydostające się z kominów na domach naszych sąsiadów. - Główną przyczyną tej złej jakości powietrza jest niska emisja, spowodowana spalaniem paliw bardzo złej jakości. Niejednokrotnie w paleniskach domowych spalamy nieodpowiednie i szkodzące środowisku przedmioty. Pamiętajmy, że mieszkamy w bardzo specyficznym regionie o bardzo gęstym zaludnieniu. Mamy do czynienia z dużym skupiskiem domów położonych w bardzo bliskiej odległości od siebie. Głównie podczas okresu grzewczego produkowane przy spalaniu zanieczyszczenia kumulują się - mówi Anna Wrześniak, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Katowicach.

Jak się okazuje, w powietrzu najbardziej przekroczone są stężenia pyłu zawieszonego PM10 oraz benzoapirenu zawieszonego w pyle. Wszystko to wynika z nierozwiązanego od lat problemu niskiej emisji. Więcej szkodzimy jednak sami sobie. -Na szczęście, jeśli chodzi o transport czy przemysł, problem jest dużo mniejszy. Tak naprawdę niewielki - mówi Andrzej Szczygieł z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach.

Co ciekawe, wbrew pozorom problem zanieczyszczonego powietrza występuje głównie w niewielkich miejscowościach, a mniejszy jest w dużych uprzemysłowionych miastach. Pojawia się głownie w okresie zimowym. -Bo właśnie głównie w małych miejscowościach palimy w piecach węglowych czym popadnie. Wrzucamy również odpady, które po spaleniu emitują niebezpieczne gazy - informuje Andrzej Szczygieł i dodaje, ze poza paleniem w piecach występuje również kilka innych, mniej znaczących problemów do rozwiązania, takich jak: termomodernizacja budynków czy wyznaczenie bezpiecznych ciągów komunikacyjnych dla transportu.

Sejmik Województwa Śląskiego uchwalił specjalny program ochrony, który zakłada, iż stan zanieczyszczenia powietrza zostanie poprawiony do 2020 roku. Problemem musi się jednak zająć każdy na "swoim podwórku".

MARCIN TULICKI

 


Neandertalczycy na Jurze

Zakończył się kolejny sezon prac archeologicznych w Jaskini Stajnia na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Prowadzący badania naukowcy z Uniwersytetu Szczecińskiego mogą być zadowoleni, bo wartość ich odkryć zaliczana jest na skale europejską.



Kolejny już etap badań w jaskini położonej pomiędzy Mirowem i Bobolicami prowadzili naukowcy i studenci z Uniwersytetu Szczecińskiego, obecni na miejscu od 2006 roku. Zdecydowanie największym ich odkryciem okazały się szczątki neandertalczyka sprzed 50 tysięcy lat. -Dokładnie znaleźliśmy trzy zęby. Dwa z nich pochodziły od osobników dorosłych, a jeden od osobnika młodocianego. To jest znalezisko na skalę europejską - mówi dr Mikołaj Urbanowski, koordynator badań z Uniwersytetu Szczecińskiego. Dodaje również, że poza szczątkami praczłowieka jego ekipa odnalazła narzędzia pochodzące z tamtego okresu oraz substancje służące najprawdopodobniej do malowania ciała. -To również bardzo ważne. Dzięki temu być może będziemy mogli się dowiedzieć więcej o ludziach neandertalskich. Już teraz wiemy, że byli do nas podobni, ale nie jesteśmy pewni jak bardzo. Być może dzięki temu dojdziemy do jakichś bardziej konkretnych wniosków, jak bardzo rozwinięte mieli poszczególne zdolności percepcji - przekonuje dr Mikołaj Urbanowski.

O ogromnym znaczeniu stanowiska badawczego na Jurze przekonany jest archeolog wojewódzki Jacek Pierzak. Jak zapewnia, jaskinia w której prowadzone są prace, jest wyjątkowa nie tylko na skalę województwa. -Również na skalę ogólnopolską. Gdyby w naszym regionie zrobić ranking takich miejsc, to bez wątpienia byłaby to "jedynka". To miejsce kryje w sobie najprawdopodobniej jeszcze wiele tajemnic. Każde kolejne odkrycie jest jeszcze bardziej fantastyczne od poprzedniego - mówi Jacek Pierzak.

Jak dotąd wszelkiego rodzaju prace prowadzone były na koszt Uniwersytetu Szczecińskiego. W przyszłym roku być może się to zmieni. W badania najprawdopodobniej zainwestuje również Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków. -Już teraz trwają rozmowy i nie jest wykluczone, że nawiążemy bliższą współpracę inwestując środki finansowe. Nam również zależy, żeby te badania były tam nadal prowadzone. Tym bardziej, że ten teren jest narażony na dewastację. To są naprawdę odkrycia na dużą skalę i sama chciałabym wiedzieć, co jeszcze odkryje przed nami ziemia - mówi Barbara Klajmon, Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków w Katowicach.

Tymczasem naukowcy ze szczecińskiego Zakładu Archeologii zapewniają, że do Jaskini Stajnia jeszcze powrócą. -Myślę, że będziemy tutaj pracować jeszcze przez kilka kolejnych lat. W ciągu roku obniżamy się w wykopach o 20-30 centymetrów, więc jeszcze wiele przed nami - zapowiada dr Mikołaj Urbanowski.

MARCIN TULICKI

Chrońmy Jerzyki

W trakcie remontów bloków w Jaworznie giną będące pod ochroną jerzyki. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach zaapelowała do wykonawców robót o zabezpieczanie siedlisk lęgowych ptaków.



Część budynków jest w trakcie prac termomodernizacyjnych. Przy takich pracach siedliska lęgowe ptaków, znajdujące się przede wszystkim w stropodachach, często są zniszczone. Takie sytuacje dostrzegł Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach. Zwrócił się do jaworznickich władz miasta z apelem o należyte zabezpieczanie siedlisk.

Jak chronić populację jerzyków? - Jako kompensacje utraconych siedlisk podczas prowadzenia prac termomodernizacyjnych wskazuje się zawieszanie pod nadzorem ornitologa skrzynek lęgowych dla ptaków na elewacjach budynków, w których zlokalizowane są zamknięte otwory wentylacyjne i szczeliny w budynkach - wyjaśnia Halina Larysz z Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa.

Urzędnicy podkreślają także, że Jaworzno jako jedno z nielicznych miast w kraju, dostrzegło problem niszczenia siedlisk jerzyków. Już w 2008 roku radni podjęli uchwałę wprowadzającą w życie "Program ochrony jerzyka". -Bo wbrew powszechnemu przekonaniu pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska nigdy nie mieli kompetencji do kontroli zarządców nieruchomości i egzekucji wykonywania przez nich zasad prawidłowego remontu elewacji budynków - podkreśla Bronisława Chechelska-Paliga, naczelniczka wydziału ochrony środowiska i rolnictwa jaworznickiego magistratu. Chechelska-Paliga zapewnia jednocześnie, iż brak uprawnień kontrolnych wcale nie oznacza, że wydział jest bezradny. Gdy jego pracownicy w trakcie kontroli zauważą, że z jerzykami dzieje się coś niedobrego, informacja natychmiastowo trafia do RDOŚ-iu.

Zgodnie z określoną przez ornitologa liczbą gniazdujących w Jaworznie par jerzyków, za kilka lat powinno ich być około 800. (mn)

Segreguj plastiki

Do tej prostej czynności zachęca kilkadziesiąt plakatów, wiszących na przystankach autobusowych miast Zagłębia. Billboardową kampanię ekologiczną organizuje Fundacja PlasticsEurope Polska, która zachęca do segregowania odpadów z tworzyw sztucznych. Materiały będą eksponowane przez najbliższy miesiąc.

- Nasza akcja ma zwrócić uwagę na konieczność segregowania odpadów z tworzyw sztucznych - mówi dr Grzegorz Rytko, dyrektor Fundacji PlasticsEurope Polska. - Każdy wyrzucany plastik ma swoją wartość, to surowiec wtórny i nie powinien trafiać na wysypiska. Dzięki segregacji każdy z nas może przyczynić się do pełnego wykorzystania ich potencjału, do ponownego wykorzystania bądź odzyskania zmagazynowanej w nich energii. To pozwala na pozytywne oddziaływanie ma środowisko oraz oszczędzanie surowców naturalnych - dodaje Rytko.

Odpady z plastiku to wartościowy surowiec wtórny, który można wykorzystać na wiele sposobów. Mało kto zdaje sobie sprawę, że z 35 zużytych butelek PET (np. po wodzie mineralnej), można wyprodukować bluzę z polaru. Plastik można również wykorzystać poprzez odzyskanie zmagazynowanej w nim energii oraz jako składnik do produkcji paliw alternatywnych. Energia odzyskana z jednej zużytej torby plastikowej pozwala na oświetlenie pokoju 60-watową żarówką przez 10 minut. Dodatkowo odpady z tworzyw mogą służyć w procesach przemysłowych jako substytut koksu i ropy naftowej, np. przy wytopie stali.

Mimo że w 2009 roku recyklingowi i odzyskowi energii poddano w Polsce 20 proc. PET-owych odpadów, to jednak w dalszym ciągu 80 proc. trafia na wysypiska. W krajach UE proporcje są odwrotne - mniej niż 15 proc. zużytych tworzyw sztucznych jest składowana, reszta jest powtórnie przetwarzana.

Władze fundacji wierzą, że działania informacyjne i edukacyjne pozwolą na szersze zaznajomieni się z prawidłowym funkcjonowaniem selektywnej zbiórki odpadów. - Tylko 4 proc. światowej produkcji ropy naftowej używana jest do produkcji tworzyw sztucznych, a korzystamy z tej ilości wielokrotnie, w końcowym etapie odzyskując jej potencjał energetyczny. Dlatego tak ważna jest powszechna wiedza o tym, że każdy plastikowy odpad ma wartość, jest cenny z ekologicznego oraz ekonomicznego punktu widzenia - mówi dr inż. Anna Kozera-Szałkowska, Menedżer ds. Komunikacji Fundacji PlasticsEurope Polska.

Piotr Celej