Ulotne piękno bielinka
Z
Dorotą Krauze, absolwentką WSH, laureatką jubileuszowej,
dziesiątej edycji konkursu fotograficznego firmy Bayer
pod nazwą ,,Ekologia w obiektywe 2010", rozmawia
Tomasz Krupanek

Udział w tym konkursie nie był przypadkiem, miała Pani z
takimi konkursami do czynienia wcześniej?
Udział w konkursie firmy Bayer "Ekologia w obiektywie" to
z pewnością nie przypadek. Fotografią interesuję się od wielu
lat, zmieniła się jedynie rola jaką odgrywa ona w moim życiu.
Początkowo była to fotografia analogowa, a charakter zdjęć
czysto dokumentalny, czyli typowe uwiecznianie ważnych wydarzeń
rodzinnych. Jednakże z uwagi na amatorski charakter zainteresowań,
mój udział w procesie tworzenia kończył się z chwilą oddania
kliszy do zakładu fotograficznego. Obecnie jest to wyłącznie
fotografia cyfrowa. Brałam udział również w innych konkursach
fotograficznych.
Dlaczego akurat bielinek? Zdjęcie to było w pewien
sposób planowane, czy zadecydowała chwila?
Zdjęcie "Bielinek" powstało w ubiegłym roku, i
jak większość moich zdjęć było zaplanowane. W fotografii
stawiam na czystość kadru, prostotę. Nie lubię zdjęć z nadmiarem
detali.
Ile czasu zajmuje Pani średnio modernizacja takich
fotografi, zwłaszcza tych konkursowych? Chodzi
mi tu o wszelkie pomoce
związane z obecnym zaawansowanym oprogramowaniem komputerowym...
Nie mam przepisu na obróbkę zdjęcia, za każdym
razem wygląda to inaczej. Są zdjęcia, które
zadowalają mnie w surowej
formie, zaraz po wywołaniu z RAW-u, i tutaj retusz sprowadza
się
jedynie do zmiany nasycenia, zwiększenia kontrastu i
ostrości.
Wracając do Pani ostatniego sukcesu. W jaki sposób
dowiedziala się Pani o wygranej, było to dla
Pani duże zaskoczenie?
O wygranej w konkursie zostałam powiadomiona telefonicznie
i było to dla mnie zupełnym zaskoczeniem. Śledziłam
poprzednie edycje tego konkursu i wiedziałam jakie
zdjęcia zwyciężają.
Nigdy wcześniej jednak nie zdecydowałam się na udział,
bo uważałam, że nie jestem jeszcze gotowa. W tym
roku postanowiłam wziąć udział z uwagi na temat przewodni
konkursu Bioróżnorodność,
a także nowe kategorie konkursowe. Od kilku lat interesuję
się entomologią, w moim portfolio przeważają zdjęcia
owadów, łatwo było mi zatem wpasować się w tematykę
konkursu.
Jak minęła Pani sama gala wręczania nagród, tylko
i wyłącznie miłe wspomnienia?
Wręczenie nagród odbyło się w restauracji Belvedere
w Warszawie 28 lipca. Nagrodę wręczały mi pani
Elżbieta Dzikowska
oraz
pani Anna Brzezińska-Skarżyńska. To dla mnie szczególne
wyróżnienie. Wśród zaproszonych gości były również
Justyna Steczkowska,
Ewelina Flinta i Beata Pawlikowska. Z pewnością
gala wręczenia nagród to same miłe wspomnienia.
A czy Pani zdaniem hobby tego rodzaju może zmienić
się w krótkim czasie w sposób na życie? Chodzi
mi tutaj o
fakt czerpania z tego ogromnej przyjemności łączącej
się czasem
z pewnym zastrzykiem mniej lub bardziej spodziewanej
gotówki...
W odniesieniu do swojej osoby nigdy nie myślałam
o fotografii jak o źródle utrzymania. Fotografowanie
traktuję jako
hobby, chociaż z pewnością są to działania bardziej
świadome niż
jeszcze kilka lat wstecz. Fotografia przyrodnicza
jest bardzo czasochłonna, tutaj nic nie można
zaplanować, bo nigdy nie
wiadomo co zastanie się na miejscu. Nie mniej
jednak sprawia mi to ogromną przyjemność, a zdobyte
nagrody
są miłym uzupełnieniem
mojej fascynacji.
"Zaraziła" już Pani kogoś z najbliższego
otoczenia tą pasją, czy też może stało się odwrotnie
i to ktoś z Pani
rodziny zaszczepił tego fotograficznego bakcyla?
Towarzyszem wszystkich plenerów jest mój mąż
Jacek. Od początku wspierał mnie we wszystkich
działaniach,
począwszy
od wyboru
miejsca na sesję fotograficzną i dostarczenie
mnie tam wraz ze sprzętem fotograficznym, a
skończywszy na wynajdywaniu
ciekawych obiektów. Z biegiem czasu sam zaczął
próbować swoich
sił w fotografii, chociaż mamy zupełnie odmienne
spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość
Jakieś konkretne plany na przyszłość? Kolejne
konkursy, być może na jeszcze większą skalę?
W najbliższej przyszłości planuję tygodniowy
wyjazd do Żabnicy, to piękna miejscowość
położona u podnóża
gór
Beskidu Żywieckiego.
Zamierzam w pełni wykorzystać ten czas na
fotografowanie. Oczywiście nadal będę próbować
swoich sił w
kolejnych konkursach.

Foto: W kategori ,,Dorośli" pani Dorota zdobyła główną
nagrodę w wysokości trzech tysięcy złotych za zdjęcie zatytuowane
,,Bielinek". Ukazuje ono w niezwykły sposób ulotne piękno
świata motyli.
Zbadają lodowiec na Spitsbergenie
Wydział Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego wyrusza
25 sierpnia na kolejną wyprawę glacjologiczną
na Spitsbergen. Badania
potrwają do 16 września 2010 r. W wyprawie wezmą udział
prof. zw. dr hab. Jacek A. Jania z Katedry Geomorfologii,
dr inż. Małgorzata Błaszczyk, inż. Krzysztof Góral oraz
magistranci. Badacze mają nadzieję na kolejny krok w
poznaniu tajemnicy lodowców.
Naukowcy
UŚ będą obserwować stan lodowców w końcowej fazie sezonu
topnienia oraz przygotowywać aparaturę pomiarową do
ciemnego i mroźnego okresu zimowego. Jak podkreśla prof.
Jania, studia nad lodowcami kończącymi się w morzu są
bardzo trudne i niebezpieczne, więc stosuje się zdalne
metody pomiarowe.
Nowe, precyzyjniejsze kamery cyfrowe mają wykorzystywać
nawet szczątkowe oświetlenie księżyca lub zórz polarnych
do rejestracji
obrazu czoła Lodowca Hansa ( Hansbreen), który stanowi
unikalne, naturalne laboratorium glacjologiczne w Arktyce.
Ma 16 km
długości i zajmuje powierzchnię 57 km kwadratowych; jęzor
lodowca ma 2,5 km szerokości i kończy się cielącym się
czołem szerokości 1,5 km. Hansa jest średniej wielkości
lodowcem
Spitsbergenu. Nazywany bywa także "Lodowcem Hanysa" dla
podkreślenia wiodącej roli Uniwersytetu Śląskiego w programach
badawczych..
Przedmiotem badań naukowców jest również Lodowiec Werenskiolda,
który kończy się na lądzie. Prowadzone są tam badania związku
bilansu energetycznego jego powierzchni z intensywnością
topnienia. Badania te stanowią istotny element projektu doktorskiego
Dariusza Ignatiuka z Katedry Geomorfologii, który przybliży
wiedzę na temat reakcji lodowców tego typu na ocieplanie
klimatu.
W
wyprawie będzie uczestniczyć także dr Martina Schafer z
fińskiej uczelni, glacjolog i specjalista od matematycznego
modelowania lodowców oraz prof. dr W. Tad Pfeffer z
Uniwersytetu
Colorado, wybitny specjalista w zakresie studiów nad
dynamiką dużych lodowców uchodzących do morza, badający
lodowiec Columbia
na Alasce. Programy pomiarowe Lodowca Hansa oraz Lodowca
Columbia są zbliżone, dlatego też będzie można wykorzystać
wieloletnie obserwacje i zwieńczyć tym samym kilkuletnią
współpracę, związaną z metodami fotogrametrii w glacjologii. Michał Tymochowicz
Przygarnij
psa!
Dziś
kolejna prezentacja zwierzaków, które trafiły do Schroniska
dla Zwierząt w Sosnowcu-Milowicach i czekają na nowych
właścicieli.
W sprawach adopcyjnych należy zgłaszać się: osobiście - do Schroniska dla Zwierząt,
przy ulicy Baczyńskiego 11a, w godzinach od 8 do 17; telefonicznie - pod numerem
telefonu (0-32) 293-75-56 lub mailowo - na adres schronisko_sosnowiec@tlen.pl
|
|
MALUTKA: suka, ma ok. 3 lata, znajda z Milowic. Cudowna przylepka,
będzie oczkiem w głowie każdego, kto zechce dać jej
dom. To przyjazna, ciepła i kontaktowa sunia, garnie
się do ludzi, dobrze dogaduje się z innymi psami.
Jest malutka, ma ok. 25 cm w kłębie, umaszczenie
ma gładkowłose, czarne podpalane, sierść praktycznie
nie będzie wymagała pielęgnacji, uszy na wpół stojące.
Znajduje się w boksie nr 2 dla małych psów (izolatka
2), nr ewid.158/407/2009.
|
|
|
RUDY: pies, ma ok. 2 lata , znajda z Zagórza. Przyjazny
w stosunku do ludzi, choć jest troszkę zaczepny i szczekliwy,
jak to bywa u małych psów. Nie jest agresywny. Idealnie
nada się dla miłośników małych, odważnych i ruchliwych
piesków. Ma ok. 30 cm w kłębie, proporcjonalną budowę,
sierść rudą z białym podbrzuszem, krótką, gładkowłosą,
która prawie nie będzie wymagała pielęgnacji, uszy ładnie
stojące. Znajduje się w boksie nr 3 dla małych psów (izolatka
3), nr ewid. 577/65/2010. |
|
|
MAX: pies, ok. 3 letni. Kolejny raz trafił do schroniska,
posiada właściciela, który nie radzi sobie z psem. Maks
notorycznie ucieka z domu, albo jest wypuszczany bez
nadzoru i kagańca. Jest posągowo zbudowanym mieszańcem
amstaffa, nie ma w sobie agresji, jest miły i przyjazny.
Uwielbia zabawy z innymi psami, zna komendy, jest posłuszny.
Ma ok. 40 cm w kłębie, umaszczenie ma biszkoptowe, gładkowłose,
uszy modelowo stojące i bursztynowe oczy. Znajduje się
w boksie nr 6, nr ewid. brak. |
|
|
BIAŁASKA: suka, ma ok. 1,5 roku. Przywieziona z lasu
przy ul. Dmowskiego. Jest przyjazna, garnie się do ludzi,
dobrze dogaduje się z innymi psami. Będzie oczkiem w
głowie każdego, kto zechce dać jej dom. Jest niewielka,
ma ok. 35 cm w kłębie, ma piękną proporcjonalną budowę,
umaszczenie szorstkowłose w kolorze brudnej bieli - sierść
będzie wymagała podstawowej pielęgnacji - uszy ma na
wpół stojące. Znajduje się w boksie nr 8, nr ewid. 767/267/2010. |
|
SZARY
SZORSTKOWŁOSY: pies, ma ok 3 lata. Znajda z ul.
Ostrogórskiej. Jest mieszańcem teriera. Bardzo kontaktowy
i przyjacielski wobec ludzi, dobrze dogaduje się z innymi
psami. Ze względu na gabaryty i spokojny charakter nada
się praktycznie do każdego domu. Ma ok. 30 cm w kłębie,
jest lekkiej budowy, umaszczenie ma szare, szorstkowłose,
uszy na wpół klapnięte. Znajduje się w boksie nr 8 dla
małych psów (izolatka 8), nr ewid. 733/232/2010. |
|
SZARUSIA: suka, ma ok. roku. Znaleziona na ul. Rodakowskiego.
To przekochana, przymilna przylepka, przyjazna i radosna,
garnie się do ludzi, prosi o pogłaskanie. Dobrze dogaduje
się z innymi psami. Jest niewielka - ma ok. 25 cm w kłębie
i już niewiele urośnie, proporcjonalnej budowy, umaszczenie
ma kosmate, szorstkowłose, szaro- białe, uszy ma na klapnięte.
Znajduje się w boksie nr 8 dla małych psów (izolatka
8), nr ewid. 780/280/2010. |
|