I debata Śląskiej Akademii Ekologicznej
Plama na honorze gmin
Pod hasłem "Śmieci - problem społeczny" debatowali w ubiegły
czwartek, w sosnowickim budynku Media Centrum, członkowie Śląskiej
Akademii Ekologicznej: politycy, samorządowcy i specjaliści
z zakresu ekologii. Spotkanie, w związku ze Światowym Dniem
Środowiska, który przypadał na 4 czerwca br., zorganizował
katowicki Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki
Wodnej oraz redakcja Dziennika Zachodniego.

- Odpowiedzialność za śmieci ponosi każdy z nas. Nie wystarczy
tylko wyrzucać odpady do śmietnika, bo w efekcie nie jest to
najlepsze rozwiązanie. One najczęściej trafiają na składowiska,
które później stają się jedną z największych bomb ekologicznych
- rozpoczęła debatę Gabriela Lenartowicz, prezes Wojewódzkiego
Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.
Tymi słowami dała początek dyskusji dotyczącej bardzo poważnego
problemu, jakim jest składowanie odpadów. Statystyki są bowiem
porażające. W ciągu roku mieszkańcy województwa śląskiego wytwarzają
około 1,5 mln ton śmieci, z czego zaledwie 5 proc. nie trafia
na wysypiska.
W województwie najwięcej śmieci produkują mieszkańcy: Katowic,
Bytomia, Gliwic, Sosnowca i Częstochowy. W podobny sposób przedstawiały
się trzy lata temu statystyki w południowych Włoszech, gdzie
doszło do sytuacji, w której na ulicach Neapolu i innych miast
regionu tony odpadów zaczęły zalegać na ulicach. -Tam zaledwie
11 proc. odpadów nie trafiało na wysypiska. Skończyło się to
tak, że Unia Europejska podała Włochy do Europejskiego Trybunału
Sprawiedliwości, który w całości przyznał rację Komisji Europejskiej.
Włochy musiały natychmiast uporać się z problemem i zapłacić
ogromne kary - ostrzegał Witold Naturski, członek Zespołu Doradców
Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka.
- Unia Europejska wydała dwa akty prawne,
dotyczące gospodarowania odpadami i zobowiązała kraje członkowskie
do przełożenia ich
na krajowe ustawodawstwo - dodał Naturski.
Do uregulowań prawnych odniósł się także Bernard Błaszczyk,
podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska. -Wszyscy zdajemy
sobie sprawę z tego, że jest źle. Pytanie tylko, co zrobić,
żeby było lepiej - rozpoczął Bernard Błaszczyk i przedstawił
plany resortu na najbliższy okres, dotyczące głównie nowelizacji
kilku ustaw, m.in. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach
oraz ustawy o odpadach. Z założenia zmiany te mają doprowadzić
m.in. do zmniejszenia ilości odpadów kierowanych na składowiska,
wprowadzenia możliwości przejęcia przez gminy, w drodze uchwały,
obowiązków właścicieli nieruchomości w zakresie gospodarowania
wytworzonymi przez nich odpadami, rezygnację z konieczności
przeprowadzania referendum o przejęciu obowiązków właścicieli
nieruchomości przez gminy, a także wymierzanie kar pieniężnych
za niedopełnienie obowiązków określonych w ustawie. -Wszystko
musi być dokładnie określone w przepisach.
Niestety, ale Polska
jest chyba jedynym krajem, w którym ludzie nie myślą o tym,
jak przestrzegać prawa, tylko jak je obejść. Takiego zjawiska
nie ma w innych państwach - mówił podsekretarz stanu.
Aby Polska uniknęła kar finansowych, nowe przepisy muszą zostać
wprowadzone w życie do końca bieżącego roku. Do tego czasu
bowiem na składowiska nie może trafiać więcej niż 75 proc.
odpadów. W przeciwnym razie kary dzienne nakładane przez UE
mogą wynosić nawet 200 tysięcy euro. - Bardzo dobrze, że jest
konkretny projekt, ale pamiętajmy, że musi on jeszcze przejść
przez Sejm i Senat. We Włoszech również były konkretne plany,
ale z ich realizacji niewiele wyszło - mówił Witold Naturski.
Złą sytuację związaną z gospodarowaniem odpadami w województwie
śląskim na ubiegłotygodniowej konferencji podkreślił również
wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk. -Świadomość ekologiczna
wśród mieszkańców jest coraz większa, ale kwestia gospodarowania
odpadami to wciąż ugór. W ponad 90 proc. gmin występuje zjawisko
dzikich wysypisk. Z punktu widzenia nadzorcy mogę stwierdzić,
że bardzo trudno będzie się wywiązać z zaleceń unijnych. Można
powiedzieć wprost, że się z nich na czas nie wywiążemy. To
jest szara plama na honorze gmin - mówił Łukaszczyk. MARCIN
TULICKI
Wpływają na klimat i pogodę
Badali pyły wulkaniczne
Kiedy w połowie kwietnia br. na Islandii wybuchł wulkan Eyjafjoell,
pochodzące z erupcji pyły znalazły się również nad regionem
Zagłębia Dąbrowskiego. Naukowcy z sosnowieckiego Wydziału
Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego postanowili je zebrać
i zbadać. Jak się okazuje, krążące w atmosferze pyły nie
tylko utrudniają komunikację lotniczą. Mogą mieć również
wpływ na kształtowanie się warunków klimatycznych i pogodowych.
Sosnowieccy naukowcy wybrali cztery metody, dzięki którym
mieli możliwość zgromadzenia cząsteczek pyłu wulkanicznego.
Analizowali pyły z filtra z pyłomierza zainstalowanego w
stacji meteorologicznej działającej przy uczelni, pyły z
taśmy absorpcyjnej aparatu badającego pyły kwiatów, pyły
zebrane przy pomocy aspiratora pyłu umieszczonego na wysokości
około 100 metrów na dachu budynku wydziału oraz pyły zebrane
w wyniku procesu przesączenia wody opadowej przez filtr.
Najbardziej efektywny okazał się ostatni ze sposobów, dzięki
któremu udało się uzbierać największą ilość pyłu wulkanicznego.
Zbieranie trwało dokładnie tydzień, od 16 do 23 kwietnia
br. -Posiadaliśmy informację, że wówczas nad Polską pojawi
się duża ilość tego pyłu. Dlatego zdecydowaliśmy się na zbieranie
właśnie w tym okresie - tłumaczy dr Mieczysław Leśniok z
Katedry Klimatologii Wydziału Nauk o Ziemi UŚ. -Cząsteczki,
które udało nam się zebrać, były składem podobne do piroksenów
(minerał charakterystyczny dla lawy wulkanicznej - przyp.
red.). Nie jest to co prawda na pewno piroksen, bo żeby mieć
pewność, musielibyśmy zebrać pyły na bardzo dużej wysokości
nad ziemią. Wówczas moglibyśmy mieć pewność - dodaje dr Mariola
Jabłońska z Katedry Geochemii, Mineralogii i Petrografii.
Jak się okazuje, krążące w atmosferze cząsteczki pyłu wulkanicznego
mogą mieć znaczący wpływ na zjawiska atmosferyczny. -Kiedy
w taki pył uderzy promień słoneczny, ulega on odbiciu bądź
też rozszczepieniu. Pyły mogą również powodować zbieranie
pary wodnej i wody, a efektem tego są opady deszczu - tłumaczy
dr Mieczysław Leśniok i dodaje, iż obecnie nadal zbierana
jest woda opadowa oraz śledzona ilość pyłów. Ten bowiem może
się utrzymywać w atmosferze nawet do 3 lat. -Po zakończeniu
badań spróbujemy je opublikować i zamieścić na naszej stronie
internetowej - dodaje dr Leśniok. Twierdzi, iż o tym, że
wybuchy wulkanów mają wpływ na klimat i zjawiska pogodowe,
świadczy również historia. Za przykład podaje wybuch wulkanu
Tambora z 1815 roku. -Wtedy również w Europie prawie w ogóle
nie było lata. Nie można było tym samym liczyć na żadne plony
i mieszkańcom groził nawet głód. W późniejszych latach również
dochodziło do wybuchów, które miały wpływ na zjawiska pogodowe
- mówi dr Mieczysław Leśniok.
MARCIN TULICKI
Nagrody dla ekologicznych placówek oświatowych
Dzięki
skutecznym działaniom na rzecz ekologii Zespół Szkół
w Siewierzu jako jedyny w regionie trafił do elitarnego
grona
15 tys. placówek na świecie, nagrodzonych laurem "Zielonej
Flagi". W Polsce tylko 75 szkół może pochwalić się tym osiągnięciem.

Siewierska
placówka została nagrodzona podczas IX Ogólnopolskiej Konferencji
Szkoły dla Ekorozwoju.Otrzymała tytuł świadomej
ekologicznie szkoły, dzięki przedstawionemu projektowi dotyczącemu
ochrony środowiska i propagowania postaw proekologicznych.
Laur "Zielona Flaga" jest przyznawany szkołom na całym globie
w ramach programu Eco - Schools. W programie, zapoczątkowanym
w 1994 roku, bierze udział 15.000 szkół z całego świata,
z których 4.500 szkół - w tym szkoła z Siewierza - uzyskało
wyróżnienie. Otrzymuje się je na 1 rok.

Eco-Schools polega na ciągłej edukacji ekologicznej uczniów,
dzięki działaniom na rzecz wykorzystania energii i surowców
wtórnych oraz zrównoważonej gospodarki odpadami w szkołach
i wokół nich.
- Warto podkreślić, że sama propozycja działań nie wystarczy
- trzeba efektownie je realizować - wyjaśnia Katarzyna Nowak,
wicedyrektor ZSS. - Aby uzyskać ten prestiżowy certyfikat
musieliśmy spełnić tzw. "siedem kroków". Do tego celu powołaliśmy
m.in. grupę złożoną z uczniów, rodziców oraz nauczycieli.
Pomagało nam także Siewierskie Towarzystwo Ekologiczne "Wawrzynek".
W szkole został przeprowadzony audyt ekologiczny, który wykazał
jak wyglądała sytuacja ekologiczna placówki przed przystąpieniem
do projektu. - Aby poprawić ekologiczność szkoły m.in. dokonaliśmy
jej termoizolacji, wymieniliśmy drzwi, instalację CO i system
wentylacji. Dodatkowo stworzono roczny plan edukacyjnego
działania, który skupił się na trzech priorytetach: zarządzanie
wodą, odpadami oraz ochrona praw zwierząt - wylicza Nowak.
W ramach priorytetowych działań szkoła zorganizowała m.in.
warsztaty ekologiczne "Woda źródłem życia, problem zanieczyszczenia
wód", przeprowadzone w Międzynarodowym Miasteczku Ekologicznym
w Rogoźniku. Dodatkowo placówka przeprowadziła konkurs pod
hasłem "Odpady w życiu codziennym, czyli co można zrobić
z puszki, tektury i innych śmieci" oraz zbiórkę kasztanów
i żołędzi na zimowe dokarmianie zwierzyny leśnej na rzecz
Koła Łowieckiego "Orlik". Uczniowie udali się także na wycieczkę
do Izby Leśnej przy Nadleśnictwie Siewierz.
To nie jedyna instytucja, która została nagrodzona w trakcie
konferencji. Sukcesem może pochwalić się także Zespół Szkolno-Przedszkolny
w Żelisławicach w gminie Siewierz. Jako jedyna w regionie
znalazła się w gronie 95 placówek uhonorowanych Lokalnym
Certyfikatem Aktywności Ekologicznej. Jest to pierwszy krok
na drodze do uzyskania certyfikatu "Zielonej Flagi". Piotr
Celej
Przygarnij
psa!
Dziś
kolejna prezentacja zwierzaków, które trafiły do
Schroniska dla Zwierząt w Sosnowcu-Milowicach i
czekają na nowych właścicieli.
W sprawach adopcyjnych należy zgłaszać się: osobiście - do Schroniska dla Zwierząt,
przy ulicy Baczyńskiego 11a, w godzinach od 8 do 17; telefonicznie - pod numerem
telefonu (0-32) 293-75-56 lub mailowo - na adres schronisko_sosnowiec@tlen.pl
|
|
CZARNY
KUDŁATY WIĘKSZY: pies,
ok. 3 letni, znajda z ul. Hallera. Jest mieszańcem
sznaucera miniaturowego. To prześliczne, kudłate
maleństwo, niezmiernie potrzebujące kontaktu
z człowiekiem. Radosny w kontaktach z ludźmi,
smutnieje, gdy zda sobie sprawę w jakim miejscu
się znajduje. Okazja dla miłośnika rasy lub jakiejkolwiek
innej osoby, szukającej drobnego pieska. Ma ubarwienie
czarne, sierść kudłatą, jest niewielki - ma ok.
25 cm w kłębie. Znajduje się w boksie dla małych
psów (izolatka 7), nr ewid. 575/63/2010.
|
|
|
PIEPRZ
I SÓL: suka, ma ok. 4 lata, znajda
z ul. Piłsudskiego. Jest kontaktowa, przyjacielska
i
spokojna cierpliwie wypatruje właściciela, którego
będzie mogła pokochać swoim psim sercem. Ze względu
na gabaryty i spokojny charakter nada się praktycznie
do każdego domu. Umaszczenie ma charakterystyczne
"pieprz i sól", sierść krótką, gładkowłosą.Jest
niewielka - ok. 25 cm w kłębie, uszy ma stojące,
ogonek puszysty. Znajduje się w boksie dla małych
psów (izolatka 4), nr ewid. 362/625/2009. |
|
|
SZARY
SZORSTKOWŁOSY: pies, ma ok. 3 lata, znajda
z ul. Ostrogórskiej. Jest mieszańcem teriera, nie
bardzo znajdującym sobie miejsce w schronisku.
Ma spokojny charakter, jest kontaktowy i bardzo
przyjacielski, dużymi oczami wypatruje nowego właściciela.
Dobrze dogaduje się z innymi psami. Nda się praktycznie
do każdego domu, jest niewielki, ma ok. 30 cm w
kłębie, lekkiej budowy, umaszczenie ma szare, szorstkowłose,
uszy na wpół klapnięte.Znajduje się w boksie nr
8 dla małych psów, nr ewid. 733/232/2010.
|
|
|
KUBA: pies, ma 4 lata. Oddany w związku ze śmiercią
właściciela. To bardzo sympatyczny i przyjazny
w stosunku do ludzi pies, również dogaduje się
z towarzyszami z biksu, nie ma w sobie cienia agresji.
Jest duży, w typie owczarka niemieckiego, idealnie
nada się na stróża. Obecnie jest wystraszony, nie
rozumie dlaczego trafił do schroniska. Jest sporej
wielkości i proporcjonalnej budowy - ok. 60 cm
w kłębie, sierść ma krótką ale puszystą, czarną,
podpalaną, uszy na wpół klapnięte. Znajduje się
w boksie nr 2, nr ewid. 744/244/2010. |
|