Prokuratura na tropie sprawców
Kolejne chemikalia na Jurze
Kolejna bomba ekologiczne znaleziona została na terenie powiatu
myszkowskiego. Po znaleziskach w Choroniu i Lgocie Górnej tym
razem na beczki z niebezpiecznymi chemikaliami natrafiono w
Myszkowie przy ul. Osińska Góra. Sprawą zajmuje się Prokuratura
Rejonowa w Myszkowie.

Przypomnijmy, iż pierwsze znalezisko odkryte zostało w Choroniu
w gminie Poraj. Strażacy natrafili wówczas na około 100 plastikowych
i metalowych beczek z niebezpiecznymi substancjami niewiadomego
pochodzenia. Kilka dni później podobne bomby ekologiczne znaleziono
na terenie Lgoty Górnej, w gminie Koziegłowy. Miały one najprawdopodobniej
charakter pochodzenia medycznego.
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Myszkowie. Obecnie
śledztwo zostało rozszerzone o jeszcze jedno składowisko,
gdyż kolejne beczki znaleziono w Myszkowie, na terenie
prywatnej
posesji. Okazało się, że poza beczkami, które stały na
terenie posiadłości, istnieją również inne zakopane pod
ziemią. -Obecnie
w tym miejscu toczy się większość czynności. Musimy wykopać
wszystkie beczki, a w ostatnim czasie praca została do
maksimum utrudniona ze względu na pogodę. Później substancje
będzie
badał biegły specjalista - mówi Zbigniew Wytrych, prokurator
rejonowy w Myszkowie.
Wszystkie trzy odkrycia połączone zostały w jedno postępowanie.
Można tym samym przypuszczać, iż sprawcą wszystkich dzikich
wysypisk jest jedna osoba bądź grupa osób. -Pewności nabierzemy
jednak dopiero wtedy, kiedy zostanie postawiony akt oskarżenie,
a sąd wyda wyrok - zastrzega Zbigniew Wytrych. Teraz specjaliści
muszą przebadać wszystkie znalezione chemikalia i określić,
w jakim stopniu zagrażały one środowisku roślinnemu, zwierzęcemu,
a także zdrowiu i życiu ludzi. -Ten ostatni zarzut jest
oczywiście najpoważniejszy i od niego w głównej mierze
będzie zależała
treść aktu oskarżenia - mówi Wytrych.
Za tego typu przestępstwo sprawcy grozi kara od 3 miesięcy
do 5 lat pozbawienia wolności. Jeśli okazałoby się, że beczki
z niebezpiecznymi substancjami zostały przywieziona zza granicy,
sprawca podlega karze od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia
wolności. MARCIN TULICKI
Rzekę zrewitalizują nowe władze samorządowe?
Bulwary Czarnej Przemszy dopiero po wyborach
Tereny biegnące wzdłuż Czarnej Przemszy to jedne z najatrakcyjniejszych
terenów Sosnowca i całego Zagłębia Dąbrowskiego. Aby mogły
jednak stać się wizytówką regionu, potrzebna jest rewitalizacja
rzeki. Ta kolejny rok pozostaje tylko na papierze.

Rewitalizacja
Czarnej Przemszy to projekt Stowarzyszenia na Rzecz Ochrony
Dziedzictwa Przyrodniczego "Moje Miasto".
Pomysł pojawił się w roku 2007, a pierwsze robocze spotkanie
gmin w sprawie ratowania rzeki odbyło się w kwietniu 2009
roku. Wówczas przewidywano, że cały projekt zamknie się w
latach 2009-2012. Pomysł zakłada przede wszystkim zmianę
funkcji samej rzeki - z kolektora ścieków w atrakcję przyrodniczą
i turystyczną. Aby tak się stało, konieczne jest nie tylko
zadbanie o samą rzekę, ale również o infrastrukturę, która
nada rzece funkcję rekreacyjną: zadbanie o ścieżki rowerowe
i spacerowe, trasy spływów kajakowych, parki nadbrzeżne. Jak
na razie plany te pozostają jednak w sferze marzeń. - Program
niestety, póki co, został zamrożony. To nieodpowiedni
czas, by przeprowadzać w gminach tego typu działania - informuje
Janusz Piątek, pracownik będzińskiego magistratu i prezes
stowarzyszenia "Moje Miasto". Przekonuje, że w obecnej sytuacji
to najlepsze rozwiązanie. - Odłożyliśmy prace z kilku powodów.
Przede wszystkim mamy rok wyborczy i gminy mają teraz inne
problemy. Wystarczy spojrzeć na to, co dzieję się w samorządach
w Sosnowcu, Zawierciu czy Mysłowicach. Polityka miesza się
z projektem, a nie chciałbym teraz poprzez dyskusje i spory
stracić to, co już wypracowaliśmy. Lada moment będą nowe
władze i to z nimi chcemy wypracować wspólny plan działania
- dodaje Piątek.
Żeby projekt zrealizować, potrzebne jest zaangażowanie i
współpraca wszystkich gmin, przez które przepływa rzeka.
Oprócz Sosnowca są to: Będzin, Zawiercie, Ogrodzieniec, Łazy,
Poręba, Siewierz, Mierzęcice, Psary, Dąbrowa Górnicza, Mysłowice.
-Wszystkie gminy przystąpiły do współpracy. Zainteresowania
nie wykazało tylko Jaworzno, które jest już zaangażowane
w program ratowania Białej Przemszy - mówi prezes stowarzyszenia.
Prace nad projektem mogą się przedłużyć z jeszcze jednego
powodu stowarzyszenie chciałoby przekazać projekt innej
instytucji. - Chcemy prosić o pomoc placówki naukowe, myślimy
tu przede wszystkim o Wydziale Nauk o Ziemi Uniwersytetu
Śląskiego, z przedstawicielami którego prowadzimy już rozmowy.
Nie mamy jednak na tym etapie jasnego stanowiska. Mamy przygotowane
już wszystkie dokumenty i ta praca, którą już włożyliśmy
w projekt, nie pójdzie na marne. Jednak praca w stowarzyszeniu,
nieodpłatna i po godzinach, jest trudna i najlepszym rozwiązaniem
byłoby przekazanie tego projektu właśnie takiej placówce
jak uniwersytet. Współpracą z nami zainteresował się ostatnio
również Główny Instytut Górnictwa - tłumaczy Piątek.
Jak na razie nie wiadomo, jakie miejsca zostałyby wyeksponowane
przy rewitalizacji rzeki. Szlak mógłby przebiegać przez Trójkąt
Trzech Cesarzy, obok Zamku Sieleckiego i zamku w Będzinie,
by dalej biec w kierunku zespołu Pogorii. O tym przesądzi
jednak ostateczny projekt. -Będzie on końcowym elementem
prac nad projektem - mówi Wanda Orlińska, naczelnik Wydziału
Ochrony Środowiska i Rolnictwa sosnowieckiego magistratu.
- Póki co, od gmin zostały zebrane informacje dotyczące jakości
wody i zagospodarowania terenów. W Sosnowcu tymczasem staramy
się robić inwentaryzację dla całej rzeki. Niestety, spraw
rzeki nie da się załatwić na terenie jednej gminy, wszyscy
jesteśmy za nią odpowiedzialni. Wprawdzie prace zostały zawieszone,
ale sprawa odżyje na pewno. Mamy nadzieję, że efektem naszej
pracy będą atrakcyjne dla mieszkańców bulwary Przemszy -
dodaje Orlińska.
Na
to czekają również mieszkańcy.- Bulwary Czarnej Przemszy?
To brzmi jak marzenie. Trójkąt Trzech Cesarzy to tylko jeden
z przykładów miejsc o dużym potencjale, z którego miasto
nie korzysta. I pewnie dużo wody musi w Przemszy upłynąć,
by władze wreszcie doceniły to, co mają - mówi Arkadiusz
Szczotka, mieszkaniec Sosnowca.
Magdalena Kłobusek
Wpływają na klimat i pogodę
Badali pyły wulkaniczne
Kiedy w połowie kwietnia br. na Islandii wybuchł wulkan Eyjafjoell,
pochodzące z erupcji pyły znalazły się również nad regionem
Zagłębia Dąbrowskiego. Naukowcy z sosnowieckiego Wydziału
Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego postanowili je zebrać
i zbadać. Jak się okazuje, krążące w atmosferze pyły nie
tylko utrudniają komunikację lotniczą. Mogą mieć również
wpływ na kształtowanie się warunków klimatycznych i pogodowych.
Sosnowieccy naukowcy wybrali cztery metody, dzięki którym
mieli możliwość zgromadzenia cząsteczek pyłu wulkanicznego.
Analizowali pyły z filtra z pyłomierza zainstalowanego w
stacji meteorologicznej działającej przy uczelni, pyły z
taśmy absorpcyjnej aparatu badającego pyły kwiatów, pyły
zebrane przy pomocy aspiratora pyłu umieszczonego na wysokości
około 100 metrów na dachu budynku wydziału oraz pyły zebrane
w wyniku procesu przesączenia wody opadowej przez filtr.
Najbardziej efektywny okazał się ostatni ze sposobów, dzięki
któremu udało się uzbierać największą ilość pyłu wulkanicznego.
Zbieranie trwało dokładnie tydzień, od 16 do 23 kwietnia
br. -Posiadaliśmy informację, że wówczas nad Polską pojawi
się duża ilość tego pyłu. Dlatego zdecydowaliśmy się na zbieranie
właśnie w tym okresie - tłumaczy dr Mieczysław Leśniok z
Katedry Klimatologii Wydziału Nauk o Ziemi UŚ. -Cząsteczki,
które udało nam się zebrać, były składem podobne do piroksenów
(minerał charakterystyczny dla lawy wulkanicznej - przyp.
red.). Nie jest to co prawda na pewno piroksen, bo żeby mieć
pewność, musielibyśmy zebrać pyły na bardzo dużej wysokości
nad ziemią. Wówczas moglibyśmy mieć pewność - dodaje dr Mariola
Jabłońska z Katedry Geochemii, Mineralogii i Petrografii.
Jak się okazuje, krążące w atmosferze cząsteczki pyłu wulkanicznego
mogą mieć znaczący wpływ na zjawiska atmosferyczny. -Kiedy
w taki pył uderzy promień słoneczny, ulega on odbiciu bądź
też rozszczepieniu. Pyły mogą również powodować zbieranie
pary wodnej i wody, a efektem tego są opady deszczu - tłumaczy
dr Mieczysław Leśniok i dodaje, iż obecnie nadal zbierana
jest woda opadowa oraz śledzona ilość pyłów. Ten bowiem może
się utrzymywać w atmosferze nawet do 3 lat. -Po zakończeniu
badań spróbujemy je opublikować i zamieścić na naszej stronie
internetowej - dodaje dr Leśniok. Twierdzi, iż o tym, że
wybuchy wulkanów mają wpływ na klimat i zjawiska pogodowe,
świadczy również historia. Za przykład podaje wybuch wulkanu
Tambora z 1815 roku. -Wtedy również w Europie prawie w ogóle
nie było lata. Nie można było tym samym liczyć na żadne plony
i mieszkańcom groził nawet głód. W późniejszych latach również
dochodziło do wybuchów, które miały wpływ na zjawiska pogodowe
- mówi dr Mieczysław Leśniok.
MARCIN TULICKI
(EKO)Logiczne myślenie licealistów
Podejrzewaliśmy, że sosnowiczanie będą postulować o budowę
dodatkowych parkingów, czy usprawnienie komunikacji autobusowej.
Zaskoczyło nas jednak, że ludzie tak chętnie przesiedliby
się na jednoślady, gdyby tylko w mieście istniały ścieżki
rowerowe - proekologiczni uczniowie z IV Liceum Ogólnokształcącego
im. Stanisława Staszica, autorzy badań natężenia ruchu
na ulicach Sosnowca, opowiadają Błażejowi Rogutowi i Tomaszowi
Krupankowi jak sprawić, aby Sosnowiec stał się miastem
przyjaznym środowisku.

Czym dojechaliście na wywiad? Samochodem, czy też w
myśl ekologii autobusem?
Piotr Fuks: - Najbardziej ekologicznym sposobem, czyli
pieszo.
Czyli działacie proekologicznie również poza zajęciami w
szkole
Natalia Juinta: - Tak, jak najbardziej. Staramy się również
żyć ekologicznie, a nie tylko o tym mówić.
Czy badania, które przeprowadziliście były tylko jednorazowym
wyskokiem na potrzeby konferencji z okazji Światowego Dnia
Zdrowia, w której braliście udział przed miesiącem, czy mieliście
też na względzie jakieś wyższe cele?
Wojtek Gawin: - To nie był tylko jednorazowy wyskok. Debata
debatą, ale my mamy zamiar w przyszłości dalej przygotowywać
właśnie tego typu projekty promujące ekologię.
Naprawdę interesuje was ekologia i chcecie się zaangażować
w jej promocję w mieście?
Damian Bimkowski: Zarówno przygotowując, jak i prezentując
wyniki naszych badań ruchu ulicznego czy poziomu hałasu,
skupialiśmy się na tym, aby zwrócić uwagę mieszkańców Sosnowca
na to, że żyją w zanieczyszczonym, nieprzyjaznym środowisku,
a to może odbijać się na ich zdrowiu i samopoczuciu.
Udowodniliście również, że przeprowadzenie badań ekologicznych
nie wymaga dużego nakładu finansowego. Przykładem może tu
być taśma klejąca, zastosowana przez was do zbadania ilości
kurzu na ulicach.
NJ: - Inną bezkosztową metodą, której użyliśmy w badaniu,
było sprawdzenie poziomu hałasu na ulicy. Jedna osoba stała
w miejscu, a druga oddalała się od niej ciągle nie przestając
mówić. Kiedy głos oddalającej osoby nie był już słyszany
przez osobę, która stała w miejscu, zapisywaliśmy odległość
dzielącą obie osoby.
Wszystkie pomiary przeprowadziliście w samo południe. Czy
nie uważacie, że w godzinach popołudniowych, kiedy na ulicach
pojawia się dużo więcej samochodów, wyniki byłyby bardziej
obiektywne?
WG: Na pewno byłyby inne. Gdybyśmy mierzyli natężenie ruchu
w czasie, gdy po ulicach jeździ najwięcej samochodów, w naszej
prezentacji Sosnowiec wyszedłby na miasto jeszcze mniej przyjazne
człowiekowi. Z drugiej strony, gdyby na ulice wyjść z samego
rana, przejeżdżające samochody moglibyśmy policzyć na palcach
jednej ręki. Dlatego uznaliśmy samo południe za porę optymalną.
Ile czasu poświęciliście na wykonanie pomiarów?
NJ: - Samo badanie natężenia ruchu zajęło nam godzinę, potem
robiliśmy jeszcze badanie poziomu hałasu, kurzu (trwały nie
więcej, niż 20 minut), co daje łącznie około półtorej godziny.
Plus oczywiście opracowanie materiałów, zrobienie prezentacji.
Karolina Grzyb: - Przeprowadzanie ankiet i badanie opinii
publicznej też zabrało nam trochę czasu, ale nie było to
zbyt uciążliwe, a przy okazji sprawiło sporą frajdę.
Jak wybieraliście osoby, z którymi przeprowadzaliście ankiety?
KG: - Staraliśmy się różnicować grupy wiekowe, jednak głównie
były to osoby z tzw. łapanki. Ankieta nie była długa, więc
większość osób z miejsca zgadzała się udzielić nam odpowiedzi.
Ich wyniki was zaskoczyły?
KG: Podejrzewaliśmy, że sosnowiczanie będą postulować o
budowę dodatkowych parkingów, czy usprawnienie komunikacji
autobusowej. Nowością było dla nas to, że ludzie tak chętnie
przesiedliby się na rowery, gdyby mieli możliwość poruszania
się po ścieżkach rowerowych.
Skoro jednak w Sosnowcu o ścieżkach można tylko pomarzyć,
ekopasażerom pozostają autobusy.
DB:- Nasi ankietowani często zwracali uwagę na potrzebę zwiększenia
liczby połączeń autobusowych w mieście. Są miejsca, gdzie
autobusy kursują często, jednak jest też wiele rejonów Sosnowca,
gdzie docierają tylko kilka razy w ciągu dnia.
Jakich jeszcze zmian oczekują mieszkańcy miasta?
NJ: - Brakuje parkingów, szczególnie przy osiedlach czy dużych
sklepach.
Co wam osobiście dało zrobienie tego projektu, oprócz oczywiście
szóstek z biologii?
NJ: Ocen jeszcze nie dostaliśmy. Wszyscy natomiast odczuwamy
satysfakcję z tego, co zrobiliśmy, bo nie spodziewaliśmy
się, że nasza kampania będzie mieć taki oddźwięk, co bardzo
nas cieszy.
Możecie teraz pójść za ciosem i na przykład przedstawić swoją
prezentację władzom miasta, żeby im również uzmysłowić problem
zakorkowanego Sosnowca.
KG: - Jeszcze o tym nie myśleliśmy, ale to chyba niezły pomysł.
A jak przekonalibyście mnie, osobę która na co dzień porusza
się po mieście samochodem, żebym przesiadł się na rower,
czy komunikację miejską?
KG: - Pokazalibyśmy ci, jakie są zalety jazdy na rowerze.
Przede wszystkim, jakie znaczenie będzie to miało dla twojego
zdrowia i samopoczucia. Jasne, że każdy myśli głównie o sobie,
więc opowiedziałabym ci o zyskach, jakie odniesie twoje zdrowie,
kondycja fizyczna i psychiczna, jeśli zmienisz sposób podróżowania.
W Jaworznie zachęcają do tropienia dzikich wysypisk śmieci
Jak doniesiesz, dostaniesz rower
Składanie donosów na piśmie do organów władzy, zwłaszcza
za korzyść majątkową, nie ma w Polsce dobrej opinii, już
tym bardziej chlubnej tradycji. W Jaworznie natomiast donosy
wykorzystuje się w służbie ekologii. W ogłoszonym właśnie
konkursie Eko patrol chodzi o to, by dzieci i dorośli zgłaszali
na piśmie udokumentowane lokalizacje dzikich wysypisk śmieci
w mieście. Jeśli dobrze się sprawią, dostaną rower albo aparat
fotograficzny.
Problem dzikich wysypisk śmieci dotyka każdego z zagłębiowskich
miast. Ale tylko w Jaworznie, aby je zlokalizować i usuwać,
sięga się po niekonwencjonalne metody. Projekt "Eko patrol"
zakłada aktywizację mieszkańców miasta w walce o czyste otoczenie.
Aby pobudzić w narodzie tropiciela wysypisk śmieci, urzędnicy
wpadli na pomysł promowania ekologicznej denuncjacji. Kartą
przetargową mają być nagrody rzeczowe - rower górski i aparat
fotograficzny.
- Konkurs skierowany jest do wszystkich mieszkańców Jaworzna
przy zachowaniu podziału na dwie kategorie wiekowe. Pierwsza
to dzieci przedszkolne i uczniowie szkół podstawowych, druga
- dzieci starsze i dorośli - informuje Katarzyna Florek z
Biura Promocji i Informacji jaworznickiego Urzędu Miasta.
Udział w nim polega na dostarczeniu do magistratu tytułowego
donosu, czyli pisemnego raportu zawierającego szczegółowe
dane o nielegalnym składowisku odpadów.
Oczywiście, nic za darmo, stąd wspomniane nagrody dla najlepszych
tropicieli-donosicieli. Aby jednak zasłużyć na wygraną, trzeba
nie tylko znaleźć wysypisko i je uwiecznić aparatem fotograficznym.
Jak się okazuje, nawet wśród dzikich wysypisk są równe i
równiejsze. Szanse na zdobycie roweru rosną, gdy tropicielowi
uda się znaleźć wysypisko na uboczu, z daleka od dróg i tras
komunikacyjnych, czyli po prostu takie śmietnisko, które
na pierwszy rzut oka trudno zauważyć.
Na wypatrywanie mieszkańców wyrzucających odpady gdzie popadnie
i dokumentowanie procederu nielegalnego zaśmiecania miasta,
tropiciele mają czas do 13 września. W październiku przekonamy
się, którzy z miejskich donosicieli okazali się najbardziej
skuteczni. (IP)
Krótka instrukcja ekodonosicielstwa:
Aby włączyć się do ekopatrolu i zdobyć rower lub aparat fotograficzny,
trzeba złożyć do magistratu raport dokumentujący wykryte
przez siebie dzikie wysypiska śmieci. Po wyborze kategorii
(dzieci przedszkolne +SP albo młodzież i dorośli) i pobraniu
ze strony miejskiej karty zgłoszeniowej, można przystąpić
do dzieła. Raport powinien zawierać: opis miejsca (gmina
Jaworzno, dzielnica, odległość od charakterystycznych punktów
terenu, itp.), opis odpadów (urządzenia elektroniczne, gruz,
tekstylia itp.) zdjęcia wysypiska (max. 4 dla jednego nielegalnego
wysypiska śmieci), mapkę z zaznaczoną lokalizacją wysypiska.
Każda praca powinna być podpisana według następującego wzoru:
imię i nazwisko, wiek, adres zamieszkania, telefon kontaktowy,
szkoła, klasa. Donos należy złożyć drogą pocztową (pismo
wysłać na adres Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta
Jaworzna) albo elektroniczną: anna.paliga@um.jaworzno.pl.
|