Będą pieniądze dla samorządów, strażaków
i na profilaktykę zdrowotną
WFOŚiGW pomoże w usuwaniu skutków powodzi
Ponad
9 milionów złotych przeznaczy w 2010 roku Wojewódzki
Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach
na usuwanie skutków powodzi w województwie śląskim. - Jeśli
potrzeby okażą się większe, kwota ta może wzrosnąć - zapewnia
Gabriela Lenartowicz, prezes zarządu WFOŚiGW w Katowicach.
 W Funduszu opracowywane są właśnie szczegółowe zasady finansowania
usuwania skutków szkód powstałych na terenach, na których
wystąpiły nadzwyczajne zagrożenia środowiska. - Ich celem
jest maksymalne uproszczenie i skrócenie procedur związanych
z ubieganiem się
o dotacje na te cele ze środków WFOŚiGW. Mogą o nie występować
właściciele lub administratorzy urządzeń hydrotechnicznych
i ochrony środowiska oraz samorządy na terenach objętych
powodzią. Uzyskane pieniądze będą mogły być wykorzystane
na dofinansowanie zadań związanych z usuwaniem szkód w urządzeniach
wodnych i służących ochronie środowiska, a także zniszczeń
w środowisku przyrodniczym.
Pokrywane będą również koszty
Wojewody Śląskiego w ramach Wojewódzkiego Zespołu Reagowania
Kryzysowego na doposażenie magazynów przeciwpowodziowych
oraz jednostek Państwowej Straży Pożarnej ponoszone przez
Wojewódzką Komendę Straży Pożarnej. Ze środków Funduszu pokrywane
będą także wydatki na doposażenie służb ratowniczych, np
wysokowydajne pompy, pontony, worki itp. oraz usuwanie skutków
powodzi poczynione od dnia ogłoszenia alarmu powodziowego,
a nie, jak w normalnym trybie, od dnia złożenia wniosku.
Podkreślamy, że celem takich rozwiązań jest maksymalne uproszczenie
i skrócenie ścieżki pomocy kierownej do służb ratowniczych
- informuje Piotr Biernat, rzecznik prasowy WFOSiGW.
Zapewnia ponadto, że Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej w Katowicach przygotowany jest do nadzwyczajnego
dofinansowania akcji letniej dla dzieci i młodzieży z terenów
objętych powodzią, które w ramach profilaktyki zdrowotnej
będą mogły wyjechać do baz wypoczynkowych w bezpiecznych
i czystych ekologicznie miejscowościach. Zainteresowanie
współpracą przy organizacji tej akcji, podobnie jak w ubiegłym
roku, dla dzieci z zalanych terenów Podkarpacia, wyraziła
już Komenda Chorągwi Śląskiej ZHP.
Inwestycje
związane z ochroną przeciwpowodziową i usuwaniem skutków
powodzi, przy wsparciu finansowym Wojewódzkiego Funduszu
Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, były
systematycznie prowadzone także w ostatnich latach. Na realizację
284 inewstycji przeznaczono ponad 115 milionów złotych. -
Z możliwości dofinansowania tych zadań korzystał przede wszystkim
Śląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych, a w mniejszym
rozmiarze Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej w Gliwicach
i w Krakowie. W 2009 roku przeprowadzono m.in. regulacje
koryt rzek i cieków w powiecie cieszyńskim oraz w Wilamowicach,
w Czechowicach-Dziedzicach i w Radlinie, odbudowano wały
rzeki Biała w Bielsku-Białej, wyremontowano koryto cieku
wraz z nadbudową obwałowań rzeki Wapienica w Czechowicach-Dziedzicach,
zmodernizowano przepust wałowy na Wiśle, zbudowano zbiorniki
retencyjne w powiecie tarnogórskim, Koszęcinie i w Zawierciu-Kromołowie,
rozbudowano system pomiarowy w Goczałkowicach, a także zbudowano
urządzenia zwiększające bezpieczeństwo przeciwpowodziowe
w Rajczy i Radziechowach w powiecie żywieckim - wylicza rzecznik
WFOSiGW. - W odpowiedni sprzęt ratowniczy doposażono 11 magazynów
przeciwpowodziowych w województwie śląskim będących w dyspozycji
Wojewódzkiego Zespołu Reagowania Kryzysowego - dodaje.
Fundusz systematycznie wspiera też wojewódzkie komendy państwowej
i ochotniczej straży pożarnej, dofinansowując zakupy specjalistycznego
sprzętu niezbędnego podczas akcji ratowniczych na terenach
objętych powodziami. - Zakupiono dzięki temu np. pompy szlamowe,
motopompy pływające, agregaty prądotwórcze, wyciągarki do
samochodów, maszty oświetleniowe, zestawy ratownictwa technicznego,
pontony, łodzie ratownicze, urządzenia do dezynfekcji, specjalistyczną
strażacką odzież ochronną. Co roku na ten cel przeznaczamy
ok. 12 mln zł. W 2009 roku dla PSP wydano 9 mln zł, dla OSP
3 mln zł. Ponadto w ciągu ostatnich ośmiu lat strażacy z
województwa śląskiego otrzymali z katowickiego Funduszu na
doposażenie sprzętu około 68 mln zł. Także w 2010 roku WFOŚiGW
planuje dofinansować Śląską Komendę PSP dotacją w wysokości
ponad 7 mln zł - informuje Piotr Bieranat. (ser)
Na złożenie dokumentów GZM ma czas do końca czerwca
Będzie unijna kasa na spalarnię?
Już tylko nieco ponad miesiąc pozostał przedstawicielom Górnośląskiego
Związku Metropolitarnego na złożenie kompletnego wniosku,
dzięki któremu województwo będzie mogło liczyć na wsparcie
finansowe w wysokości około 600 mln zł z funduszy unijnych.
Za te pieniądze w regionie wybudowana zostanie przynajmniej
jedna spalarnia śmieci.

Na
złożenie kompletnego wniosku dotyczącego projektu System
gospodarki odpadami dla miast Górnośląskiego Związku
Metropolitarnego wraz z budową zakładów termicznej utylizacji
odpadów GZM
ma czas do końca czerwca br. Jeszcze kilka miesięcy temu
pojawiały się obawy, iż termin wskazany przez Ministerstwo
Środowiska będzie niemożliwy do dotrzymania. Dziś przedstawiciele
GZM-u zapewniają, że nie wyobrażają sobie innego scenariusza.
- Jesteśmy jeszcze na etapie pracy, ale na pewno zdążymy.
Nie bierzemy pod uwagę innej opcji. Na opóźnienia po
prostu nas nie stać, bo jest to zbyt poważna sprawa - zapewnia
Krzysztof Krzemiński, rzecznik prasowy GZM-u.
Nieco innego zdania jest Piotr Biernat, rzecznik prasowy
Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki
Wodnej. To właśnie za pośrednictwem reprezentowanej przez
niego instytucji
przedstawiciele GZM-u będą składać wniosek do ministerstwa.
Jak przyznaje Piotr Biernat, jeszcze całkiem niedawno
w przygotowaniach występowały poważne opóźnienia.- Obawialiśmy
się wówczas,
czy GZM ze wszystkim zdąży i te obawy pozostały. Cały
czas spoglądamy na kalendarz i widzimy jak mija dzień po
dniu,
i tydzień po tygodniu. Co prawda jest nadzieja, że GZM
zdąży ze wszystkim, ale ten czas, który pozostał, to naprawdę
niewiele.
Gdyby nasze województwo zaprzepaściło szansę pozyskania
600 mln zł, to byłaby kompromitacja - uważa Biernat.
Przedstawiciele GZM pracujący nad dokumentacją mają przed
sobą wiele pracy. Nie została jeszcze wybrana lokalizacja
przyszłej spalarni. Nie wiadomo również, czy powstanie
jeden, czy dwa tego typu obiekty. Obecnie w grę wchodzą
dwa miasta:
Ruda Śląska i Dąbrowa Górnicza. -Pod uwagę trzeba wziąć
wszystkie aspekty, również te ekonomiczne. Przy dwóch
spalarniach siłą rzeczy ich utrzymanie byłoby większe.
Trzeba się również
zastanowić, czy będziemy dysponować odpowiednia ilością
śmieci, żeby te obiekty były wykorzystywane- tłumaczy Krzysztof
Krzemiński.
Raczej trudno o sytuację, aby odpadów fizycznie zabrakło.
Województwo śląskie jest bowiem w ścisłej krajowej czołówce
pod względem ilości wytwarzanych śmieci, rocznie produkuje
ich bowiem około 1,5 mln ton. -Niestety, nie mamy już
gdzie ich składować - mówi Biernat.
Krzysztof Krzemiński tłumaczy jednak, iż aby samorządy
mogły dysponować odpadami, musi dojść do zmian w prawie.
Jego zdaniem
dziś nikt nikogo nie jest w stanie zmusić do oddawania
śmieci do recyclingu, a nie wyrzucania ich na wysypisko.
-Nie jesteśmy
dysponentem odpadów i nie możemy przewidzieć, co poszczególni
mieszkańcy będą chcieli zrobić ze swoimi śmieciami. Nad
ustawą trwają teraz prace w Sejmie, ale one trwają już
wiele lat
- tłumaczy Krzemiński.
Jeśli GZM uzyska unijne środki i zdecyduje się zlokalizować
inwestycję w Dąbrowie Górniczej, to spalarnia powstanie
w dzielnicy Strzemieszyce Małe. Jak przyznają władze miasta,
mieszkańcy tamtego terenu nie zgłaszają większego sprzeciwu.
-Ludzie nie obawiają się takiej inwestycji, ich uwagę
bardziej
przyciąga okoliczna infrastruktura. Chcieliby, aby przy
okazji ewentualnej budowy powstała alternatywna droga i
chodniki
- informuje Bartosz Matylewicz z biura prasowego dąbrowskiego
magistratu.
Jak na razie niewiele wiadomo jeszcze o drugim źródle finansowania
budowy spalarni. Poza 600 mln zł z funduszy unijnych
prawie drugie tyle będzie trzeba wygospodarować z własnych
środków.
-Te pieniądze będą mogły wyłożyć gminy, bądź znajdziemy
prywatnego inwestora. Być może znajdzie się podmiot,
który będzie zainteresowany takim przedsięwzięciem. Wyłoży
pieniądze,
a za to dostanie wsparcie z UE i spalarnię pod zarządzanie
na, przykładowo, 30 lat - informuje rzecznik GZM-u.
MARCIN TULICKI
|