Kontrola widmo?
Władze miasta postanowiły skontrolować, czy będzinianie mieszkający w
prywatnych domach mają podpisane umowy na wywóz odpadów komunalnych.
Od czwartku właściciele posesji mogą spodziewać się wizyty pracowników
magistratu.
Zdaniem będzińskich urzędników administracje mieszkaniowe mają podpisane
stosowne umowy. Problemem są natomiast niektórzy prywatni właściciele,
którzy próbują oszczędzać na wywózce śmieci. Dowodem na to mają być czarne
dymy unoszące się nad posesjami i śmieci pozostawiane w miejscach ogólnie
dostępnych.
Urzędnicy mają kontrolować, czy właściciele domów podpisali umowy. Jeżeli
ich nie zastaną, kontrolowanego czekać będzie wizyta w urzędzie. Jeżeli
umowa nie została podpisana, właściciel domu otrzyma listę przedsiębiorstw,
spośród których trzeba wybrać jedno. Wobec mieszkańców, którzy nie podpiszą
umowy, wyciągnięte zostaną konsekwencje - zgodnie z ustawą o utrzymaniu
czystości i porządku w gminie.
W będzińskim magistracie chcieliśmy otrzymać informacje dotyczące liczby
urzędników zaangażowanych w akcję oraz czasu jej trwania. Interesowało
nas również, w jakich dniach i godzinach urzędnicy będą kontrolować posesje.
Niestety, rzeczniczka prasowa UM Marzena Karolczyk przebywała na urlopie.
Zastępujący ją Krzysztof Dulko był dla nas nieuchwytny i nie raczył odpowiedzieć
na przekazane pytania, a Zuzanna Kurczek, naczelniczka Wydziału Gospodarki
Komunalnej i Ochrony Środowiska nie odbierała telefonu. Jeżeli urzędnicy
są dla mieszkańców tak samo "dostępni" jak dla nas, a polityka informacyjna
wobec będzinian przypomina tę w stosunku do dziennikarzy, to mieszkańcom
wypada tylko współczuć. Można przypuszczać, że o kontrolach wiedzieć
będzie znikoma liczba właścicieli budynków. I trudno się później dziwić,
że miasto jest zaśmiecone. Choć z drugiej strony do urzędniczej ignorancji
w Będzinie zdążyliśmy się już przyzwyczaić. (PC)
Postępowania administracyjne w sprawie wysypisk
w toku
Wysypiska uprzątną mieszkańcy
Do finału zmierza sprawa dzikich wysypisk, które jeszcze
pod koniec 2008 roku pojawiły się na terenach Będzina. Zalegające
śmieci zostaną najprawdopodobniej w niedługim czasie posprzątane,
tyle tylko, że w niektórych przypadkach będą je musieli usunąć
właściciele tych działek, na których pojawiły się zwały asfaltu
czy krawężników, choć to nie oni je tam ulokowali.
 Sprawą
nielegalnych wysypisk zajmowały się jeszcze w ubiegłym
roku będzińskie organy ścigania, tak Komeda Powiatowa Policji,
jak i Prokuratura Rejonowa. Przedstawiciele tej pierwszej
instytucji wysłali jednak dokumenty do prokuratury z wnioskiem
o umorzenie postępowania. -W tym przypadku został powołany
biegły, który stwierdził, że zalegające na miejskich terenach
odpady nie noszą znamion przestępstwa - tłumaczy Monika Francikowska,
rzecznik prasowy KPP w Będzinie.
Będzińska Prokuratura Rejonowa również badała sprawę nielegalnych
wysypisk, jednak w głównej mierze także pod kątem ich zagrożenia
dla życia i zdrowia ludzi. -To było dla nas sedno tej sprawy
i okazało się, że bez wątpienia te odpady nie stanowią zagrożenia
dla ludzkiego życia i zdrowia. Przy okazji równolegle przesłuchiwaliśmy
również świadków, gdyby jednak okazało się później, że odpady
mogą być niebezpieczne - mówi Monika Jankowska, zastępca
Prokuratora Rejonowego w Będzinie. Kto w takim razie powinien
się zająć szukaniem ewentualnych sprawców, którzy wywozili
odpady w miejsca niedozwolone? -To już nie leży w naszej
kompetencji. Trzeba sprawdzić wszystkie przetargi i umowy,
więc zająć się sprawą w trybie administracyjnym. My żadnych
robót w Będzinie nie wykonywaliśmy, ani nikomu ich nie zlecaliśmy
- odpowiada Monika Jankowska.

Sprawą będzińskich wysypisk zajęła się również katowicka
delegatura Najwyższej Izby Kontroli, która skontrolowała
będziński magistrat w zakresie gospodarki odpadami powstałymi
w wyniku realizacji inwestycji infrastrukturalnych w Będzinie
w latach 2006-2009. Kontrolerzy NIK pozytywnie ocenili
działalność będzińskiego magistratu w zakresie objętym
kontrolą oraz zlokalizowali dzikie wysypiska, o których
mieszkańcom
wiadomo było przynajmniej od ponad roku. Sprawą zajmowała
się nawet w roku ubiegłym Komisja Rewizyjna będzińskiej
Rady Miasta. W wystąpieniu pokontrolnym przedstawiciele
NIK-u
wymieniają m.in. istniejące dzikie wysypiska przy ul. Krakowskiej,
Wyzwolenia, Sieleckiej oraz w rejonie ul. Reja. "Prezydent
miasta (...) podjął działania i wystosował do właścicieli
pisma o niezwłoczne uporządkowanie zanieczyszczonych terenów"
- czytamy w protokole pokontrolnym. Co to oznacza?
Informacji na ten temat próbowaliśmy zasięgnąć w będzińskim
magistracie, jednak mimo iż osoba kompetentna postanowiła
się z nami podzielić swoją wiedzą, kilka godzin później
dostała zakaz od swojego przełożonego na autoryzację udzielonych
informacji. Jak się bowiem okazuje, jedyną osobą upoważnioną
do udzielania jakichkolwiek informacji dziennikarzom jest
rzecznik prasowy, który przebywał na zwolnieniu. Panią
Marzenę
Karolczyk zastępował co prawda Krzysztof Dulko, który profilaktycznie
w skuteczny sposób uniemożliwił nam kontakt ze sobą. Z
nieoficjalnych ustaleń wynika natomiast, iż każde zidentyfikowane
dzikie
wysypisko w Będzinie zostało objęte odrębnym postępowaniem
administracyjnym, które są obecnie na różnych etapach.
Niektóre sprawy są jeszcze wyjaśniane, a inne zakończyły
się wydaniem
decyzji administracyjnej o nakazie usunięcia odpadów.
Decyzja
taka jest równoznaczna z tym, iż odpady będą musieli usunąć
właściciele tych działek, na terenie których odpady się
znalazły. -Wielka szkoda, że tak to działa. Jako radny
spróbuję jakoś
tym ludziom pomóc, ale nie wiem na ile mi się to uda, skoro
tak stanowi prawo - ubolewa radny Grzegorz Miarka.
Postępowanie administracyjne prowadzone jest jednak również
w stosunku do wszystkich firm, które wykonywały w Będzinie
projekt gospodarki wodno-ściekowej. W stosunku do przedsiębiorstwa
"Energopol- Południe" S. A. wydany został nawet nakaz usunięcia
odpadów, które firma składowała w rejonie ulicy Lipowej,
czyli miejscu niedozwolonym. Jak na razie postępowanie
wróciło jednak do punktu wyjścia, gdyż przedsiębiorstwo
zaskarżyło
decyzję magistratu w Samorządowym Kolegium Odwoławczym,
które urzędniczą decyzję uchyliło. Wynikało to najprawdopodobniej
z błędów proceduralnych, więc postępowanie zostanie przez
będzińskich urzędników przeprowadzone raz jeszcze.
Jak widać, już niedługo w Będzinie znikną dzikie wysypiska,
bo większość terenów zostanie zgodnie z nakazem administracyjnym
posprzątana. Szkoda tylko, że odpady będą musieli wywieźć
ci, którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z ich nagromadzeniem.
No może poza tym, że wbrew swojej woli stali się ich posiadaczami,
skoro już podrzucono je na należące do nich tereny. MARCIN TULICKI
Przygarnij
psa!
Dziś
kolejna prezentacja zwierzaków, które trafiły do Schroniska
dla Zwierząt w Sosnowcu-Milowicach i czekają na nowych
właścicieli.
W sprawach adopcyjnych należy zgłaszać się: osobiście - do Schroniska
dla Zwierząt, przy ulicy Baczyńskiego 11a, w godzinach od 8 do 17; telefonicznie
- pod numerem telefonu (0-32) 293-75-56 lub mailowo - na adres schronisko_sosnowiec@tlen.pl
|
|
SHIH
TZU: pies, ma ok. 3 lata. Oddany
przez właścicieli. Jest psem niezależnym, inteligentnym,
towarzyskim i wesołym, nie przejawia skłonności do
włóczęgostwa, nadaje się do hodowania w rodzinie
z dziećmi, toleruje inne zwierzęta domowe. Przemiły
i bardzo kontaktowy w stosunku do odwiedzających.
Niesamowita okazja dla miłośników tych niewielkich
charakterystycznych piesków. Ma ok. 25 cm w kłębie,
umaszczenie ma biało-brązowe, sierść mocno puszystą
- wymaga codziennej pielęgnacji. Znajduje się w boksie
nr 1 dla małych psów, brak nr ewid.
|
|
|
RUDY
DUŻY: pies, ma ok. 2 lata. Znajda. Jest
w typie owczarkowatym. Dogaduje się z innymi psami,
w stosunku
do ludzi przejawia ciekawość, podchodzi, aby "ocenić"
odwiedzających. Spokojnie czeka na nowy dom, najlepiej
z ogrodem, swoją posturą będzie wzbudzał respekt. Jest
dosyć duży - ok. 70 cm w kłębie, umaszczenie ma gładkowłose,
rude, z białą krawatką i białymi znaczeniami na pyszczku,
ogonie i łapach, uszy na wpół klapnięte. Znajduje się
w boksie nr 8, nr ewid. 679/2010. |
|
BRĄZOWY: pies, ma ok. 3 lata. Znajda. Jest w typie
Retrievera z Nowej Szkocji (Toller). To psy wrażliwe
i rodzinne, inteligentne, czujne i radosne, łatwo się
uczą. Są tolerancyjne wobec dzieci, także w stosunku
do innych zwierząt. Jest towarzyski, dobrze dogaduje
się z innymi psami, nada się praktycznie do każdego
domu. Ma średnią wielkość - ok. 45 cm w kłębie, umaszczenie
ma brązowe z białą krawatką, sierść krótką ale puszystą,
uszy klapnięte i ujmujący brązowy nosek. Znajduje się
w boksie nr 8, nr ewid. 671/2010. |
|
KUDŁATY: pies,
ma ok. 5 lat. Znajda. Jest nieco w typie długowłosego
owczarka niemieckiego, chociaż znacznie
mniejszej postury. Jest łagodny, zachowuje się bardzo
spokojnie, nie zaczepia innych psów, z odwiedzającymi
przychodzi się "przywitać", widać że cierpliwie czeka
na dom. Nada się praktycznie do każdego domu i ze względu
na gabaryty, i ze względu na przyjemny spokojny charakter.
Ma ok. 35 cm w kłębie, umaszczenie czarno-brązowe mocno
kudłate. Znajduje się w boksie nr 8, nr ewid. brak. |
|