Jesteś
świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność
dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować
media?
Zadzwoń
lub napisz
do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na
dyżur redakcyjny dziennikarzy!
zadzwoń: 32
265 00 05
napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl
przyjdź
na dyżur redakcyjny:
- poniedziałek
15.00-16.00
- dyżuruje Ilona Pawłowska
- wtorek
15.00-16.00
- dyżuruje Arkadiusz Kaczor
- czwartek
16.00-17.00
- dyżuruje Magdalena Kłobusek
- czwartek,
piątek 15.00-16.00
- dyżuruje Marcin Tulicki
|
|
Już w marcu przetargi na sosnowiecką
inwestycję
Grube miliony na gospodarkę odpadami
Ponad 44 mln zł unijnego dofinansowania otrzyma Sosnowiec
na realizację projektu związanego z budową kompleksowego
systemu gospodarki odpadami. Dzięki temu miasto spełni normy
unijne dotyczące zarządzania śmieciami, a ich ilość trafiająca
na składowiska zostanie zredukowana do 54 proc.
Projekt
"Budowa kompleksowego systemu gospodarki odpadami w Sosnowcu",
warty blisko 67 mln zł, zakłada wybudowanie
w Sosnowcu kwatery do składowania odpadów, również tych azbestowych,
stacji segregacji, kompostowni odpadów zielonych, instalacji
do przetwarzania odpadów biodegradowalnych, zakładu demontażu
odpadów wielkogabarytowych, magazynu odpadów niebezpiecznych
oraz linii przetwarzania odpadów budowlanych. Wszystko to
ma zostać wybudowane na terenie byłej kopalni piasku Maczki-Bór,
pomiędzy dzielnicami Klimontów i Maczki przy ul. Grenadierów.
Najwięcej, bo aż 44,2 mln zł kwoty niezbędnej do realizacji
inwestycji, pochodzić będzie z dofinansowania z Funduszu
Spójności.
 Uroczyste
podpisanie umowy na zadanie
"Budowa kompleksowego systemu
gospodarki odpadami w Sosnowcu".
Ponad
17 mln zł to pożyczka inwestycyjna Miejskiego Zakładu Składowania
Odpadów, a 5,6 mln zł to wkład własny
Sosnowca. -Dzięki temu gospodarka odpadami w mieście
zostanie zabezpieczona na wiele kolejnych lat. W wielu
gminach zastanawiają
się jeszcze gdzie składować, a my odpowiednie miejsce
znaleźliśmy już kilka lat temu. Przed nami naprawdę ogromne
zadanie
inwestycyjne - mówił podczas zorganizowanej w ubiegłym
tygodniu konferencji
Kazimierz Górski, prezydent Sosnowca.
Choć o przyznanie dofinansowania wnioskowała gmina, to
realizacją projektu zajmie się Miejski Zakład Składowania
Odpadów sp.
z o.o., powołana zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Rozwoju
Regionalnego. Pierwsze postępowania przetargowe zostaną
uruchomione już w marcu br. Zarówno wykonawca nowego składowiska
jak
i wykonawca Zakładu Przetwarzania i Unieszkodliwiania Odpadów
powinni rozpocząć prace jeszcze w tym roku.

Projekt, dzięki któremu masy odpadów trafiające na składowisko
już w pierwszym roku kalendarzowym od zakończenia
inwestycji będą zredukowane do 54 proc, będzie realizowany
do
końca 2014 roku. -Od dziś nie będzie już odwrotu. Teraz
rozpocznie
się realne działanie na rzecz rozwiązania problemu
związanego z gospodarką śmieciową. Trzeba również docenić
to, co zostało
już zrobione, bo w tym przypadku przygotowanie dokumentów,
które są niezbędne, to ogrom pracy. Przy takim projekcie
więcej zależy od dokumentów niż od pracy budowniczych
- mówi Gabriela Lenartowicz, prezes Wojewódzkiego Funduszu
Ochrony
Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. -Realizacja
tej inwestycji wiąże się z powstaniem nowych miejsc
pracy
oraz rozwojem gospodarczym - dodaje Gabriela Lenartowicz.
Na ubiegłotygodniowej konferencji omówiono również
projekt dotyczący gospodarki ściekowej w Sosnowcu,
realizowany
od 2003 roku. Prace budowlane zostały zakończone
w 2008 roku.
W ciągu 5 lat udało się dostosować do wymogów unijnych
oczyszczalnię ścieków Radocha II oraz wybudować kolektor
Bobrek, czyli
system kanalizacji sanitarnej wraz z przepompowniami
sieciowymi. Nowy ciąg technologiczny oparty został
o nowoczesne rozwiązania.
Wyłączono również z eksploatacji trzy przestarzałe
oczyszczalnie ścieków: Porąbka, Kazimierz oraz oczyszczalnię
przy ul.
Tuwima. W najbliższym czasie do oczyszczalni popłyną
również ścieki
z Mysłowic i Katowic, gdyż część tych miast należy
do zlewni aglomeracji Sosnowiec. Przedsięwzięcie
było warte około
104 mln zł, z czego około 68 mln zł pochodziło z
dotacji z Funduszu
Spójności. -Inwestycja przechodziła w wielu miejscach
przez tereny zabudowane, co wiązało się z bardzo
różnym podejściem
mieszkańców. Zorganizowaliśmy mnóstwo spotkań i konsultacji,
które przyniosły pozytywny efekt, bo przedsięwzięcie
zostało wykonane - mówi Kazimierz Górski.
Aktualnie opracowywana jest dokumentacja projektowa
dla budowy sieci wodno-kanalizacyjnej w tych rejonach
miasta,
w których
są one w złym stanie bądź w ogóle ich brakuje. Również
na te zadania gmina będzie się starać o pozyskanie
zewnętrznych środków.
MARCIN TULICKI
|
Wycinka
drzew opłacalnym interesem
Karczowanie Sosnowca
Zdaniem interweniujących w naszej redakcji mieszkańców, w ostatnim
czasie w Sosnowcu wycinają drzewa bez opamiętania. Odpowiedzialne
za tego typu zjawisko osoby uspokajają jednak, że sytuacja
związana jest z odpowiednią do przeprowadzenia wycinki porą
roku. Nie zmienia to jednak faktu, że dla prywatnych firm trudniących
się takim zajęciem to bardzo opłacalny interes.

Powody
wycinania drzew mogą być bardzo różne: od zagrożenia, jakie
stanowią dla ludzi, po nową inwestycję, której budowie
przeszkadzają. Choć w ostatnim czasie na coraz większe ubytki
w drzewostanie skarżą się mieszkańcy, to władze miasta przekonują,
iż miejskiej zieleni nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.
-Nie została uruchomiona żadna akcja wycinania drzew. Co
roku organizuje się wycinkę z różnych powodów. Najwięcej
usuwa się topoli, które po trzydziestu latach stają się bardzo
podatne na wichury i stwarzają wówczas niebezpieczeństwo
- informuje Krzysztof Polaczkiewicz z biura prasowego sosnowieckiego
magistratu. -Drzewa można wycinać od później jesieni do
zimy, gdyż jest to okres, w którym zagnieżdżone w nich ptaki
wyprowadziły już swoje potomstwo - wyjaśnia Romuald Śmigielski,
naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej
Urzędu Miasta w Sosnowcu.
W ostatnim czasie największą wycinką, która zbulwersowała
mieszkańców, było wykarczowanie skwerku znajdującego się
przy rondzie "Ludwik", gdzie w niedługim czasie powstanie
najprawdopodobniej pawilon handlowy. Kilka dni temu niezadowoleni
z wycinki drzew znajdujących się przed ich blokiem byli natomiast
lokatorzy z ul. Kruczkowskiego. -Przyjechała ekipa i wycina
drzewa nie wiadomo po co. Przecież od lat tam były i nikomu
nie przeszkadzały. Jest jakoś tak przyjemniej, jak z okien
można popatrzeć na drzewa, a teraz zostały same pnie - mówi
Władysław Kułach z ul. Kruczkowskiego 29.
Jak się okazuje, w tym przypadku z wnioskiem o wycinkę wystąpiła
zarządzająca tym terenem Spółdzielnia Mieszkaniowa "Jagiellonka".
-Te drzewa stwarzały niebezpieczeństwo i stąd wniosek o
ich usunięcie - informuje Agnieszka Kowalska z Wydziału Gospodarki
Komunalnej i Mieszkaniowej.
Aby usunąć w mieście jakiekolwiek drzewo, niezbędne jest
uzyskanie stosownego pozwolenia. Wnioski w tego typu sprawach
przechodzą przez ręce urzędników z dwóch wydziałów. Jeśli
drzewo znajduje się na terenie prywatnym, zezwolenie wydaje
Wydział Ochrony Środowiska i Rolnictwa UM. Od połowy ubiegłego
roku jego pracownicy wydali około 200 takich decyzji. Jeśli
natomiast wycięte ma zostać drzewo znajdujące się na terenach
miejskich, decyzję podejmuje Samorządowe Kolegium Odwoławcze,
na wniosek Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej
sosnowieckiego Urzędu Miasta. W skład SKO wchodzą reprezentanci
innych gmin.
Od października do grudnia ubiegłego roku na takich zasadach
wciętych zostało 306 drzew. Część z nich usunął Miejski Zakład
Usług Komunalnych, a pozostałe wykarczowali pracownicy trzech
prywatnych firm: dwie z Rudy Śląskiej i jedna z Będzina,
wyłonionych w ramach przetargu. -Myślę, że więcej wyciął
zakład miejski, ale w niektórych przypadkach musimy korzystać
z usług zewnętrznych firm. Taka potrzeba występuje, kiedy
konieczna jest tzw. wycinka alpinistyczna. Nie mamy takiego
sprzętu jak firmy specjalizujące się w tej działalności -
podkreśla Romuald Śmigielski.
Prywatne firmy bez wątpienia na wycince mogą zarobić spore
pieniądze, bo ich honorarium uzależnione jest od ilości wyciętych
drzew. Za usunięcie małego drzewa, o średnicy do 16 cm, każą
sobie zapłacić 29 zł netto. Za wycięcie trochę większego,
o średnicy do 20 cm, cena wzrasta do prawie 90 zł, a usunięcie
jednego dużego drzewa, o średnicy do 85 cm, to koszt nawet
600 zł. Firma, która wykonuje tego typu usługę, staje się
również posiadaczem drewna, pochodzącego z wycinki. -Ale
finansowo na tym nie tracimy, bo ceny są pomniejszone o wartość
odzyskanego przez wykonawcę drewna. Zdarzają się również
przypadki, że drewno biorą sobie mieszkańcy. Dostajemy telefony
z taką prośbą - mówi Agnieszka Kowalska.
MARCIN TULICKI
|
|