- Przygarnij psa lub kota ze schroniska   w Sosnowcu Milowicach

- Ekowiadomości, 12 stycznia 2010

- Ekowiadomości, 19 stycznia 2010

- Ekowiadomości, 26 stycznia 2010

- Ekowiadomości, 2 lutego 2010

- Ekowiadomości, 9 lutego 2010

- Ekowiadomości, 16 lutego 2010


Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność
dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

Zadzwoń lub napisz
do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

zadzwoń: 32 265 00 05
napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

przyjdź na dyżur redakcyjny:

  • poniedziałek 15.00-16.00
    - dyżuruje Ilona Pawłowska
  • wtorek 15.00-16.00
    - dyżuruje Arkadiusz Kaczor
  • czwartek 16.00-17.00
    - dyżuruje Magdalena Kłobusek
  • czwartek, piątek 15.00-16.00
    - dyżuruje Marcin Tulicki

 

 

 

 

Już w marcu przetargi na sosnowiecką inwestycję

Grube miliony na gospodarkę odpadami

Ponad 44 mln zł unijnego dofinansowania otrzyma Sosnowiec na realizację projektu związanego z budową kompleksowego systemu gospodarki odpadami. Dzięki temu miasto spełni normy unijne dotyczące zarządzania śmieciami, a ich ilość trafiająca na składowiska zostanie zredukowana do 54 proc.

Projekt "Budowa kompleksowego systemu gospodarki odpadami w Sosnowcu", warty blisko 67 mln zł, zakłada wybudowanie w Sosnowcu kwatery do składowania odpadów, również tych azbestowych, stacji segregacji, kompostowni odpadów zielonych, instalacji do przetwarzania odpadów biodegradowalnych, zakładu demontażu odpadów wielkogabarytowych, magazynu odpadów niebezpiecznych oraz linii przetwarzania odpadów budowlanych. Wszystko to ma zostać wybudowane na terenie byłej kopalni piasku Maczki-Bór, pomiędzy dzielnicami Klimontów i Maczki przy ul. Grenadierów. Najwięcej, bo aż 44,2 mln zł kwoty niezbędnej do realizacji inwestycji, pochodzić będzie z dofinansowania z Funduszu Spójności.

Uroczyste podpisanie umowy na zadanie
"Budowa kompleksowego systemu
gospodarki odpadami w Sosnowcu".

Ponad 17 mln zł to pożyczka inwestycyjna Miejskiego Zakładu Składowania Odpadów, a 5,6 mln zł to wkład własny Sosnowca. -Dzięki temu gospodarka odpadami w mieście zostanie zabezpieczona na wiele kolejnych lat. W wielu gminach zastanawiają się jeszcze gdzie składować, a my odpowiednie miejsce znaleźliśmy już kilka lat temu. Przed nami naprawdę ogromne zadanie inwestycyjne - mówił podczas zorganizowanej w ubiegłym tygodniu konferencji Kazimierz Górski, prezydent Sosnowca.

Choć o przyznanie dofinansowania wnioskowała gmina, to realizacją projektu zajmie się Miejski Zakład Składowania Odpadów sp. z o.o., powołana zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Pierwsze postępowania przetargowe zostaną uruchomione już w marcu br. Zarówno wykonawca nowego składowiska jak i wykonawca Zakładu Przetwarzania i Unieszkodliwiania Odpadów powinni rozpocząć prace jeszcze w tym roku.



Projekt, dzięki któremu masy odpadów trafiające na składowisko już w pierwszym roku kalendarzowym od zakończenia inwestycji będą zredukowane do 54 proc, będzie realizowany do końca 2014 roku. -Od dziś nie będzie już odwrotu. Teraz rozpocznie się realne działanie na rzecz rozwiązania problemu związanego z gospodarką śmieciową. Trzeba również docenić to, co zostało już zrobione, bo w tym przypadku przygotowanie dokumentów, które są niezbędne, to ogrom pracy. Przy takim projekcie więcej zależy od dokumentów niż od pracy budowniczych - mówi Gabriela Lenartowicz, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. -Realizacja tej inwestycji wiąże się z powstaniem nowych miejsc pracy oraz rozwojem gospodarczym - dodaje Gabriela Lenartowicz.

Na ubiegłotygodniowej konferencji omówiono również projekt dotyczący gospodarki ściekowej w Sosnowcu, realizowany od 2003 roku. Prace budowlane zostały zakończone w 2008 roku. W ciągu 5 lat udało się dostosować do wymogów unijnych oczyszczalnię ścieków Radocha II oraz wybudować kolektor Bobrek, czyli system kanalizacji sanitarnej wraz z przepompowniami sieciowymi. Nowy ciąg technologiczny oparty został o nowoczesne rozwiązania. Wyłączono również z eksploatacji trzy przestarzałe oczyszczalnie ścieków: Porąbka, Kazimierz oraz oczyszczalnię przy ul. Tuwima. W najbliższym czasie do oczyszczalni popłyną również ścieki z Mysłowic i Katowic, gdyż część tych miast należy do zlewni aglomeracji Sosnowiec. Przedsięwzięcie było warte około 104 mln zł, z czego około 68 mln zł pochodziło z dotacji z Funduszu Spójności. -Inwestycja przechodziła w wielu miejscach przez tereny zabudowane, co wiązało się z bardzo różnym podejściem mieszkańców. Zorganizowaliśmy mnóstwo spotkań i konsultacji, które przyniosły pozytywny efekt, bo przedsięwzięcie zostało wykonane - mówi Kazimierz Górski.

Aktualnie opracowywana jest dokumentacja projektowa dla budowy sieci wodno-kanalizacyjnej w tych rejonach miasta, w których są one w złym stanie bądź w ogóle ich brakuje. Również na te zadania gmina będzie się starać o pozyskanie zewnętrznych środków.

MARCIN TULICKI

Wycinka drzew opłacalnym interesem

Karczowanie Sosnowca

Zdaniem interweniujących w naszej redakcji mieszkańców, w ostatnim czasie w Sosnowcu wycinają drzewa bez opamiętania. Odpowiedzialne za tego typu zjawisko osoby uspokajają jednak, że sytuacja związana jest z odpowiednią do przeprowadzenia wycinki porą roku. Nie zmienia to jednak faktu, że dla prywatnych firm trudniących się takim zajęciem to bardzo opłacalny interes.

Powody wycinania drzew mogą być bardzo różne: od zagrożenia, jakie stanowią dla ludzi, po nową inwestycję, której budowie przeszkadzają. Choć w ostatnim czasie na coraz większe ubytki w drzewostanie skarżą się mieszkańcy, to władze miasta przekonują, iż miejskiej zieleni nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. -Nie została uruchomiona żadna akcja wycinania drzew. Co roku organizuje się wycinkę z różnych powodów. Najwięcej usuwa się topoli, które po trzydziestu latach stają się bardzo podatne na wichury i stwarzają wówczas niebezpieczeństwo - informuje Krzysztof Polaczkiewicz z biura prasowego sosnowieckiego magistratu. -Drzewa można wycinać od później jesieni do zimy, gdyż jest to okres, w którym zagnieżdżone w nich ptaki wyprowadziły już swoje potomstwo - wyjaśnia Romuald Śmigielski, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Urzędu Miasta w Sosnowcu.

W ostatnim czasie największą wycinką, która zbulwersowała mieszkańców, było wykarczowanie skwerku znajdującego się przy rondzie "Ludwik", gdzie w niedługim czasie powstanie najprawdopodobniej pawilon handlowy. Kilka dni temu niezadowoleni z wycinki drzew znajdujących się przed ich blokiem byli natomiast lokatorzy z ul. Kruczkowskiego. -Przyjechała ekipa i wycina drzewa nie wiadomo po co. Przecież od lat tam były i nikomu nie przeszkadzały. Jest jakoś tak przyjemniej, jak z okien można popatrzeć na drzewa, a teraz zostały same pnie - mówi Władysław Kułach z ul. Kruczkowskiego 29.

Jak się okazuje, w tym przypadku z wnioskiem o wycinkę wystąpiła zarządzająca tym terenem Spółdzielnia Mieszkaniowa "Jagiellonka". -Te drzewa stwarzały niebezpieczeństwo i stąd wniosek o ich usunięcie - informuje Agnieszka Kowalska z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.

Aby usunąć w mieście jakiekolwiek drzewo, niezbędne jest uzyskanie stosownego pozwolenia. Wnioski w tego typu sprawach przechodzą przez ręce urzędników z dwóch wydziałów. Jeśli drzewo znajduje się na terenie prywatnym, zezwolenie wydaje Wydział Ochrony Środowiska i Rolnictwa UM. Od połowy ubiegłego roku jego pracownicy wydali około 200 takich decyzji. Jeśli natomiast wycięte ma zostać drzewo znajdujące się na terenach miejskich, decyzję podejmuje Samorządowe Kolegium Odwoławcze, na wniosek Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej sosnowieckiego Urzędu Miasta. W skład SKO wchodzą reprezentanci innych gmin.

Od października do grudnia ubiegłego roku na takich zasadach wciętych zostało 306 drzew. Część z nich usunął Miejski Zakład Usług Komunalnych, a pozostałe wykarczowali pracownicy trzech prywatnych firm: dwie z Rudy Śląskiej i jedna z Będzina, wyłonionych w ramach przetargu. -Myślę, że więcej wyciął zakład miejski, ale w niektórych przypadkach musimy korzystać z usług zewnętrznych firm. Taka potrzeba występuje, kiedy konieczna jest tzw. wycinka alpinistyczna. Nie mamy takiego sprzętu jak firmy specjalizujące się w tej działalności - podkreśla Romuald Śmigielski.

Prywatne firmy bez wątpienia na wycince mogą zarobić spore pieniądze, bo ich honorarium uzależnione jest od ilości wyciętych drzew. Za usunięcie małego drzewa, o średnicy do 16 cm, każą sobie zapłacić 29 zł netto. Za wycięcie trochę większego, o średnicy do 20 cm, cena wzrasta do prawie 90 zł, a usunięcie jednego dużego drzewa, o średnicy do 85 cm, to koszt nawet 600 zł. Firma, która wykonuje tego typu usługę, staje się również posiadaczem drewna, pochodzącego z wycinki. -Ale finansowo na tym nie tracimy, bo ceny są pomniejszone o wartość odzyskanego przez wykonawcę drewna. Zdarzają się również przypadki, że drewno biorą sobie mieszkańcy. Dostajemy telefony z taką prośbą - mówi Agnieszka Kowalska.

MARCIN TULICKI