- Przygarnij psa lub kota ze schroniska   w Sosnowcu Milowicach

- Ekowiadomości, 12 stycznia 2010

- Ekowiadomości, 19 stycznia 2010

- Ekowiadomości, 26 stycznia 2010

- Ekowiadomości, 2 lutego 2010


Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Urzędnicza bezmyślność
dobrowadza Cię do szału?
Wiesz o czymś, co może zainteresować media?

Zadzwoń lub napisz
do "Wiadomości Zagłębia"
lub przyjdź na dyżur redakcyjny dziennikarzy!

zadzwoń: 32 265 00 05
napisz: redakcja@wiadomoscizaglebia.pl

przyjdź na dyżur redakcyjny:

  • poniedziałek 15.00-16.00
    - dyżuruje Ilona Pawłowska
  • wtorek 15.00-16.00
    - dyżuruje Arkadiusz Kaczor
  • czwartek 16.00-17.00
    - dyżuruje Magdalena Kłobusek
  • czwartek, piątek 15.00-16.00
    - dyżuruje Marcin Tulicki

 

 

 

 

Zdążą z unijnym projektem czy...

Zasypią nas śmieci, jak w Neapolu?

Niewiele brakowało, aby Górnośląski Związek Metropolitarny stracił blisko 600 mln zł unijnej dotacji na budowę zakładów termicznej utylizacji odpadów. Pojawiła się bowiem informacja, iż władze GZM-u nie zdążą złożyć na czas odpowiednich wniosków o dofinansowanie. Mogło to skutkować wykreśleniem budowy spalarni śmieci z listy unijnych projektów.

Preumowa na realizację projektu "System gospodarki odpadami dla miast Górnośląskiego Związku Metropolitarnego wraz z budową zakładów termicznej utylizacji odpadów" podpisana została w październiku 2008 roku. Jego szacunkowa wartość to ponad miliard złotych, z czego blisko 600 mln zł ma pochodzić z dofinansowania z Europejskiego Funduszu Spójności. Ponieważ zakończenie całej inwestycji zaplanowano na koniec 2015 roku, najpóźniejszą datą złożenia wniosków przez beneficjentów jest koniec czerwca br. We wrześniu ubiegłego roku przedstawiciele GZM-u poinformowali Ministerstwo Środowiska, iż złożenie wniosku w tym terminie nie będzie możliwe. Zdaniem przedstawicieli Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, opóźnienie i co za tym idzie możliwość utracenia dotacji, wynika z nieudolności władz GZM-u.

-Głównym problemem był brak determinacji i chęci załatwienia tek sprawy. Ze strony GZM-u nie było odpowiedniego zainteresowania - mówi Piotr Biernat, rzecznik prasowy WFOŚiGW i dodaje, iż inne podmioty biorące udział w projekcie radzą sobie dużo lepiej. -Spójrzmy na Kraków, Poznań czy Warszawę. Te miasta są na dużo bardziej zaawansowanym etapie niż nasz region. Im zależy na pozyskaniu tych funduszy i załatwieniu problemu narastającej ilości śmieci - dodaje Biernat.

Władze GZM-u bronią się jednak, iż na pozyskaniu środków na realizację projektu im zależy, a opóźnienie jest skutkiem błędu popełnionego przez Urząd Zamówień Publicznych. -Rzeczywiście mieliśmy wówczas pewne problemy, ale nie wynikały one z naszej winy. Jeden z przetargów, który odbył się przy okazji przygotowywania dokumentacji związanej z projektem, został zaskarżony. Państwowa instytucja dokumenty dotyczące skargi zamiast do Katowic omyłkowo wysłała do Koszalina. Tym samym wyrok zapadł dopiero w październiku ubiegłego roku, co spowodowało kilkumiesięczne opóźnienie. Później kilka spraw udało nam się załatwić szybciej i obecnie jesteśmy gotowi do złożenia dokumentów w odpowiednim terminie - zapewnia Krzysztof Krzemiński, rzecznik prasowy Górnośląskiego Związku Metropolitarnego. -Jeśli jakieś dokumenty giną lub jest z nimi jakiś problem, to władze GZM-u powinny się tym zainteresować, a nie trzy miesiące bezczynnie czekać - kontruje Piotr Biernat.

O konieczności wybudowania w regionie przynajmniej jednej spalarni śmieci zapewnia Gabriela Lenartowicz, prezes WFOŚiGW. -Jesteśmy w przededniu wybuchu bomby ekologicznej i zasypania regionu przez śmieci jak w Neapolu, gdzie zwrócili uwagę na ten problem zbyt późno. Nasz region jest najbliżej katastrofy, bo produkujemy rocznie około 1,5 mln ton śmieci - twierdzi Gabriela Lenartowicz.

Jeśli mimo problemów Górnośląskiego Związkowi Metropolitarnemu uda się na czas złożyć wniosek i otrzymać dofinansowanie, na ternie województwa powstanie przynajmniej jedna spalarnia śmieci. Najbardziej prawdopodobną lokalizacją jest Ruda Śląska. Jeśli jednak okaże się, że wybudowane zostaną dwa takie zakłady, w grę wchodzą również tereny w regionie Zagłębia Dąbrowskiego, na pograniczu Sosnowca, Dąbrowy Górniczej i Mysłowic.

MARCIN TULICKI


Sport, Ochrona Przyrody, Edukacja i Ludzie... czyli "Sopel"

O edukacji ekologicznej dzieci i młodzieży, sukcesach i planach na przyszłość z Anną Gałuszką i Barbarą Mastaj ze Stowarzyszenia "Sopel" z Będzina rozmawia Piotr Celej

Skąd pomysł na założenie stowarzyszenia o takim profilu?

Barbara Mastaj: Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej pojawiły się nowe możliwości pozyskiwania funduszy przez organizacje pozarządowe. Obecnie w naszym stowarzyszeniu, założonym w 2007 roku, działa piętnaście osób. Pracujemy tutaj z osobistej pasji i za naszą pracę nie otrzymujemy wynagrodzenia. W naszej działalności skupiamy się głównie na edukacji ekologicznej dzieci i młodzieży z całego województwa śląskiego. Ale to nie wszystko, ponieważ zgodnie z naszym statutem działamy na rzecz ochrony przyrody, krajobrazu i dóbr kultury. Organizujemy m.in. warsztaty ekologiczne dla uczniów szkół wszystkich szczebli, w miejscowości Smoleń pod nazwą "Bliskie spotkania z przyrodą i kulturą - oko w oko z Jurą". Od 2007 roku realizujemy też konkurs "Parki Narodowe Polski i Parki Krajobrazowe Województwa Śląskiego".

Stowarzyszenie "Sopel" z samej nazwy nie ma raczej wiele wspólnego w ekologią..
Anna Gałuszka: Nasza nazwa to akronim Sportu, Ochrony Przyrody, Edukacji i Ludzi. Te słowa najlepiej charakteryzują zakres naszej aktywności.

A propos aktywności, uhonorowano państwa w grudniu 2009 r. statuetką "EkoAktywni 2009". To dowód na to, że "Sopel" został doceniony za realizację w krótkim czasie wielu ciekawych przedsięwzięć ekologicznych...
BM: Przykładem naszej aktywności są wcześniej wspomniane warsztaty "Bliskie spotkania z przyrodą i kulturą - oko w oko z Jurą". Rokrocznie bierze w nich udział ok. 35 grup uczniowskich, co daje liczbę ok. 1300 osób. W konkursie "Parki Narodowe Polski i Parki Krajobrazowe Województwa Śląskiego" bierze udział rokrocznie kilkanaście szkół z Będzina i powiatu będzińskiego. Na te przedsięwzięcia otrzymujemy co rok dofinansowanie z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach. To dowód na to, że staramy się w jak najszerszy sposób edukować dzieci i młodzież. Poza tym w ubiegły piątek otrzymaliśmy kolejną nagrodę.

Co to za nagroda?
AG: Startujemy w konkursie "Przyjaźni środowisku" pod patronatem Prezydenta RP, w którym bierze udział kilkadziesiąt stowarzyszeń z całego kraju. W ubiegłym roku w związku z tym konkursem otrzymaliśmy tytuł "Promotora ekologii". W ubiegły piątek ponownie zostaliśmy uhonorowani tym tytułem.

Edukacja młodzieży to nie wszystko, ponieważ dwa lata temu szkoliliście państwo z zakresu ochrony przyrody... policjantów!
BM: Nasza współpraca z policją na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwna, ale wynika ona m.in. z niszczenia w ostatnim czasie parków krajobrazowych przez quadowców. Park "Orlich Gniazd" jest regularnie "rozjeżdżany" przez amatorów wszędołazów, którzy nie zwracają uwagi na otaczającą ich przyrodę. Dlatego na Jurze Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego (ZPKWŚ) uruchomił wspólne patrole: policjantów i pracowników parków, którzy starają się karać osoby odpowiedzialne za szkody. Aby współpraca była pełniejsza, ZPKWŚ we współpracy ze Stowarzyszeniem przeszkolili ok. 30 policjantów z gmin jurajskich z zakresu ochrony przyrody. Funkcjonariusze zaś przeszkolili nas z zakresu bezpieczeństwa pracy w parkach. Obie strony zadeklarowały chęć podtrzymania współpracy w przyszłości.

Jakie cele planujecie państwo zrealizować w tym roku?
AG: Staramy się podjąć działania zmierzające do realizacji czynnej ochrony przyrody oraz z zakresu profilaktyki zdrowotnej. Postaramy się też o włączenie rekreacji i sportu w realizację naszych działań. Planujemy także zorganizować warsztaty na terenie parku Orlich Gniazd skupione na rolnictwie ekologicznym oraz agroturystyce.

Tworzeń będzie skanalizowany

Za trzy miesiące mieszkańcy dzielnicy Tworzeń będą obserwowali wielkie wykopki za oknami. Od maja rusza budowa tłoczni wraz z rurociągiem i infrastrukturą wodociągową i kanalizacyjną. Prace potrwają do połowy przyszłego roku.

W ramach projektu "Uporządkowanie gospodarki wodno-kanalizacyjnej w gminie Dąbrowa Górnicza" w dzielnicy ruszą pracę przy wymianie wodociągu oraz modernizacji kanalizacji deszczowej. Dzięki tej inwestycji mieszkańcy Tworznia będą mogli się podpiąć do miejskiego systemu kanalizacji, rezygnując zarazem z przydomowych nieszczelnych zbiorników bezodpływowych.

Projekt zakłada też odbudowę całkowitą drogi wraz z chodnikami i zjazdami. Zostanie utrzymana istniejąca geometria drogi i skrzyżowania z al. Piłsudskiego. Nowa nawierzchnia chodników i zjazdów wykonana będzie z kostki betonowej. Szacunkowa wartość tej inwestycji wyniesie 31 mln zł.

-Budowa kanalizacji da mieszkańcom dwojakie korzyści: ekologiczne i społeczne - uważa Beata Pisarczyk z Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej. -Z punktu widzenia ekologicznego poprawi się jakość wody pitnej i zredukujemy zanieczyszczenia rzeki Pogorii. Społeczne korzyści będą odczuwalne w postaci zwiększonej dostępności do sieci kanalizacyjnej oraz będą impulsem do dalszego rozwoju miasta.

Mimo że inwestycja rozpocznie się dopiero w maju, dąbrowski magistrat już rozpoczął akcję informacyjną, skierowaną do mieszkańców i przedsiębiorców dzielnicy. -W związku z planowanym remontem wysłaliśmy pismo do około stu firm znajdujących się przy ulicach: Tworzeń, Zaplecze, Roździeńskiego i Piłsudskiego, informujące o rozpoczęciu budowy. Podobna wiadomość w formie komunikatów dla mieszkańców zostanie również zamieszczona na przystankach autobusowych i w centralnych miejscach dzielnicy - informuje Pisarczyk.

W związku z realizacją projektu "Uporządkowanie gospodarki wodno-kanalizacyjnej w gminie Dąbrowa Górnicza" w przeciągi sześciu lat aż dwieście dąbrowskich ulic zostanie rozkopanych. - Chcemy się do tego zadania dobrze przygotować, aby nieuniknione utrudnienia w ruchu aby zminimalizować niedogodności podczas realizacji inwestycji. Liczymy na cierpliwość i zrozumienie dąbrowian. Zdajemy sobie sprawę z utrudnień w komunikacji oraz ograniczeń w dojazdach do posesji i zakładów pracy. Dlatego na stronie: www.kanalizacja.idabrowa.pl można zapoznać się z tymczasowymi zmianami w organizacji ruchu, w szczególności z przyszłymi pracami w dzielnicy Tworzeń - dodaje Beata Pisarczyk.

Piotr Celej

Przygarnij psa!

Dziś kolejna prezentacja zwierzaków, które trafiły do Schroniska dla Zwierząt w Sosnowcu-Milowicach i czekają na nowych właścicieli.

W sprawach adopcyjnych należy zgłaszać się: osobiście - do Schroniska dla Zwierząt, przy ulicy Baczyńskiego 11a, w godzinach od 8 do 17; telefonicznie - pod numerem telefonu (0-32) 293-75-56 lub mailowo - na adres schronisko_sosnowiec@tlen.pl

PYSIA: kotka, ma ok. 11 miesięcy. Jest niekonfliktowa, świetnie dogaduje się z innymi kotami, z którymi mieszka pod jednym dachem. Zdrowa, odrobaczona, odpchlona i wysterylizowana. Uwielbia bawić się myszką i piłeczką, jest też przemiłą towarzyszką dla człowieka, lubi głaskanie i leżenie na kolanach.Obecnie przebywa u wolontariusza. Kontakt w sprawie adopcji kotki - Marta, tel.: 694 168 129 lub nadziejanadom.koty@gmail.com

 


BARI: pies, 10 letni. Oddany z powodu utraty przez właściciela mieszkania. Jest bardzo smutny i zdruzgotany, potrzebuje jak najszybszej adopcji. Mimo to zachowuje rozsądek - podchodzi do odwiedzających i prezentuje się z jak najlepszej strony. Nada się praktycznie do każdego domu, ma doświadczenie w mieszkaniu w bloku. Jest średniej wielkości - ok. 35 cm w kłębie, umaszczenie ma czarne z delikatnymi białymi "nitkami", sierść krótką. Znajduje się w boksie nr 9, nr ewid. 591/78/2010.
BURASEK: pies, ok. 6 letni. Znajda. Dobrze dogaduje się z innymi psami, w stosunku do ludzi raczej ostrożny- niechętnie podchodzi do krat boksu, nie jest też towarzyski. Ma zdecydowany "charakterek" - jest bardzo samodzielny i przejawia inicjatywę. Świetnie nada się na stróża: domu, ogrodu, działki. Jest zdrowy i silny, średniej wielkości - ok. 35 cm w kłębie, umaszczenie ma szaro-brązowe, sierść średniej długości. Znajduje się w boksie nr 9, nr ewid. 526/13/2010.
MAX: pies, ma ok. 5 lat. Pozostawiony sam na posesji. Przebywa w schronisku niedługo, a już widać jego "terytorialne" predyspozycje: głośno szczeka, broni terenu, nie daje podejść do krat boksu w zamian za miskę jedzenia. Świetnie nada się do pilnowania domu, garażu, działki itp. Toleruje inne psy. Jest bardzo ładny, ubarwienie ma czarno-brązowe, podpalane, sierść dłuższą, puszystą, budowę proporcjonalną - ok. 60 cm w kłębie. Znajduje się w boksie nr 3, nr ewid. 443/716/2009.
CZARNO-BIAŁY: pies, ma ok. 7 miesięcy. Znajda z Niwki. Przemiły i bardzo kontaktowy w stosunku do odwiedzających, dobrze dogaduje się z innymi psami. Nada się do każdego domu ze względu na swój miły charakter, inteligencję i nieduże gabaryty. Jest w typie sarenkowatym, zdrowy i silny, średniej wielkości - obecnie ma ok. 30 cm w kłębie, umaszczenie czarno-białe, sierść gładkowłosą. Znajduje się w izolatce, nr ewid. 545/33/2010.
BRĄZOWA: suka, ma ok. 7 miesięcy. Oddana z powodu niszczenia w domu, choć to jeszcze szczeniak, co jest zupełnie naturalne. Prześliczna i kontaktowa, świetnie się bawi w towarzystwie innych szczeniaków. Zdrowa i silna, jest teraz w typie owczarkowatym, ale nie wiadomo jak będzie wyglądać, gdy dorośnie - ma obecnie ok. 25 cm w kłębie. Umaszczenie ma brązowe z czarnymi znaczeniami, sierść puszystą. Znajduje się w izolatce, nr ewid. 544/32/2010.
COCKER SPANIELKA: suczka, ma ok. roku. Znajda. Modelowa, bardzo zadbana, prawdopodobnie się zgubiła. Bardzo kontaktowa ale troszkę spłoszona przez inne psy. Jest suczką wesołą, żywą, ciekawą i śmiałą, będzie najlelpszą towarzyszką dla ludzi lubiących ruch lub też dla każdego, kto zapewni jej podstawowe potrzeby. Jest standardowej wielkości - ok. 30 cm w kłębie, umaszczenie ma czarne, falujące, sierść średniej długości, uszy na klapnięte. Znajduje się w izolatce, nr ewid. 546/34/2010.

Archiwalne wydania elektroniczne "Ekowiadomości" dostępne są tutaj