Stowarzyszenia z Dąbrowy i Będzina nagrodzone

Fundusz dla pasjonatów

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach nagrodził laureatów konkursu pn. „EkoAktywni 2009”, który skierowany był do organizacji pozarządowych, prowadzących działalność proekologiczną. W gronie 9 nagrodzonych oraz 6 wyróżnionych organizacji znalazły się dwa stowarzyszenia z regionu zagłębiowskiego.


W zorganizowanym po raz drugi konkursie jury oceniało organizacje o charakterze regionalnym i ponadregionalnym, realizujące programy z zakresu edukacji ekologicznej, ochrony przyrody i profilaktyki zdrowotnej dzieci. Na konkurs napłynęło 21 zgłoszeń, z których piętnaście znalazło się na liście najlepszych. Gabriela Lenartowicz, prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, podkreślia rolę „trzeciego sektora”, czyli organizacji pozarządowych: – Trudno sobie wyobrazić prawdziwą demokrację bez udziału obywateli, a więc i takich właśnie organizacji. Organizacji osób, które działają w sposób wolny, niezależny. I te nagrody to hołd dla nich, to dobra okazja by nagrodzić prawdziwych pasjonatów i obrońców przyrody, którym często zapomina się choćby tylko podziękować za to co robią i za to, że takimi właśnie są.


Zagłębiowscy laureaci to Dąbrowskie Stowarzyszenie „Ziemia i My – Centrum Edukacji Ekologicznej” oraz Stowarzyszenie „Sopel”. Pierwwsze działa od 1999 r. i od początku prowadzi dzialalność w wymiarze ponadlokalnym - na terenie całego województwa. Od 2007 r. swą ofertę stowarzyszenie kieruje także w stronę rodzin. Najważniejsze działania tej organizacji w ostatnich latach to: rodzinne obozy ekologiczne w Udorzu i Smoleniu, warsztaty i seminaria m.in. z zakresu twórczego zagospodarowania odpadów, ekologiczne amatorskie warsztaty teatralne dla dzieci i młodzieży, plenery malarskie w atrakcyjnych przyrodniczo zakątkach regionu czy akcje o ochronie klimatu na poziomie lokalnym. Na terenie całego województwa działa także istniejące od dwóch lat Stowarzyszenie „Sopel”. Spośród wielu podejmowanych inicjatyw na rzecz rozbudzania świadomości ekologicznej ma cyklicznie konkursy dla uczniów będzińskich szkół podstawowych i gimnazjów pn.: „Parki Narodowe i Parki Krajobrazowe woj. śląskiego” czy dwudniowe warsztaty ekologiczne dla dzieci i młodzieży z całego województwa pn.: „Bliskie spotkania z przyrodą i kulturą – oko w oko z Jurą”.

Obecny na uroczystości wręczenia nagród wicewojewoda śląski Adam Matusiewicz wyraził słowa uznania pod adresem laureatów i zwrócił uwagę, że kilka tysięcy ludzi skupionych w organizacjach i fundacjach ekologicznych w woj. śląskim w bardzo istotny sposób na co dzień uzupełnia pracę ludzi zawodowo zajmujących się ochroną środowiska i edukacją ekologiczną.

JERZY MACHURA

Zarząd WFOŚiGW w Katowicach przyznał nagrody:
Związkowi Harcerstwa Polskiego Chorągiew Śląska – w wysokości 50 tys. zł, Fundacji Ekologicznej ARKA - Bielsko-Biała, Stowarzyszeniu Ekologiczno-Kulturalnemu Gaja – Wilkowice i Polskiej Izbie Ekologii - Katowice – po 40 tys. zł, Fundacji na Rzecz Dzieci „Miasteczko Śląskie” – 30 tys. zł, Stowarzyszeniu „Ziemia i MY – Centrum Edukacji Ekologicznej” - Dąbrowa Górnicza, Stowarzyszenie „Sopel” – Będzin, Polskiemu Klubowi Ekologicznemu Okręg Górnośląski - Katowice i Fundacja Ekologicznej „Silesia” – Katowice – po 20 tys. zł.

Wyróżnienia otrzymały: Liga Ochrony Przyrody Katowice, Liga Ochrony Przyrody Bielsko-Biała i Liga Ochrony Przyrody Częstochowa- po 10 tys. zł, Polski Klubu Ekologiczny Koło Miejskie w Gliwicach, Śląski Ogród Botaniczny – Mikołów i Stowarzyszenie SUMINA na rzecz Odnowy i Rozwoju Górnego Śląska – po 5 tys. zł.

W pełni ekologiczna energia w Sosnowcu

Będzie elektrownia wodna

W przyszłym roku w Sosnowcu-Maczkach ruszy na Białej Przemszy budowa małej elektrowni wodnej. Ekologiczna inwestycja będzie realizowana przez dwa podmioty: Zespół Elektrowni Wodnych Rożnów oraz Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów SA. Prąd w gniazdkach powinien popłynąć w połowie 2011 roku.

Umowę o budowie elektrowni podpisano w Śląskim Urzędzie Marszałkowskim. Zapoczątkowała ona współpracę pomiędzy ZEW Rożnów a GPW S.A. w zakresie wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Szacuje się, że koszt inwestycji wyniesie około 3,5 mln zł. - Nowa elektrownia pozwoli na wyprodukowane energii o sile 1,1 mln kWh rocznie, która zasili kilkaset okolicznych domostw – informuje Jan Mróz, prezes Zespołu Elektrowni Wodnych Rożnów Spółka z o.o. - Energia będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych, dlatego jej produkcja będzie w pełni ekologiczna. Początek inwestycji planujemy w przyszłym roku, a oddanie elektrowni spodziewane jest w połowie 2011 roku – dodaje.

Dlaczego elektrownia powstanie w Maczkach? Między innymi dlatego, że przy budowie zostanie wykorzystany jaz (obiekt hydrotechniczny piętrzący wodę), który istnieje na rzece od 1931 roku. Zaopatrywał on w wodę Górnośląski Okręg Przemysłowy, ale sześć lat później na skutek silnego zanieczyszczenia rzeki został zamknięty. W przyszłym roku kosztem 1 mln zł zostanie przebudowany na potrzeby nowej elektrowni.
Wykorzystanie istniejącego jazu jest elementem programu wykorzystywania odnawialnych źródeł energii przez Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów S.A. Elżbieta Zielonka z GPW w Katowicach wyjaśnia, że obiekt będzie w pełni zautomatyzowany i monitorowany. - Informacje na temat pracy elektrowni w Maczkach będą automatycznie przesyłane do centrum sterowania w największej elektrowni na zaporze w Rożnowie. Po zainstalowaniu specjalnej automatyki turbozespół wytwarzający energię, korzystając z danych dotyczących dopływu, będzie w sposób optymalny dobierał moc do istniejących warunków – podkreśla Zielonka.

Piotr Celej

Sprzątanie interwencyjne nie rozwiązuje problemu

Pogoń wielkim wysypiskiem

Odpady komunalne, okna, stare ubrania, a wokół pełno kawałków szkła. To nie sceneria miejskiego wysypiska śmieci, ale obraz jednego z osiedlowych skwerów. Niestety, takich miejsc zarówno w Sosnowcu, jak i w innych miastach Zagłębia, znaleźć można o wiele więcej.

Mieszkańcy sosnowieckiej Pogoni opowiadając o czystości w ich dzielnicy często używają słowa bezradność. Raczej nikt nie przejmuje się tym, jak wyglądają skwery na ich osiedlu. Ten przy zbiegu ul. Staropogońskiej z ul. Skłodowskiej jest jednym z bardziej zaniedbanych. – Tutaj znaleźć można wszystko. To miejsce wygląda jak wysypisko i my musimy na to patrzeć. Cały skwer jest pokryty kawałkami potrzaskanych butelek i nawet dzieci nie mogą wyjść pograć w piłkę, bo mogą się pokaleczyć. Ten teren jest traktowany jak niczyi, bo nie jest przypisany konkretnie do żadnego budynku – mówi Edyta Dziwak, jedna z mieszkanek. Wspomina również o telefonach do Straży Miejskiej, które nie przynoszą żadnych skutków. Strażnicy po otrzymaniu zgłoszenia mogą tylko i wyłącznie spróbować ustalić sprawcę, a jeśli nie jest to możliwe, poinformować właściciela terenu i zobligować go do posprzątania. – Częściej niestety musimy korzystać z tej drugiej opcji, ale nie jest tak, że sprawcy mogą czuć się bezkarni. Nawet jeśli nie złapiemy ich za rękę, to zdarza się, że na wysypisku znajdują się przedmioty, po których można wywnioskować, kto je tam pozostawił – informuje Włodzimierz Sieruga, kierownik referatu sosnowieckiej Straży Miejskiej.

Skwer na Pogoni jest terenem należącym do gminy, więc zgodnie z prawem wszystkie znajdujące się na nim śmieci są własnością miasta. Pracownicy Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej sosnowieckiego magistratu przyznają, że problem zaśmieconych terenów istnieje. Takie miejsca są sprzątane interwencyjnie. – To jest taki specyficzny teren, sprzyjający wyrzucaniu śmieci. Nie jest w centrum, ale jeśli ktoś chce zostawić tam przykładowo gruz po remoncie, to ma blisko i może zostać niezauważony. Na Pogoni jest niestety więcej takich miejsc, ale w większości są to tereny prywatne i nieogrodzone, na których nie możemy sprzątać nawet interwencyjnie – wyjaśnia Agnieszka Kowalska, kierownik Referatu Infrastruktury i Obsługi Technicznej w Sosnowcu. Powód: gdyby służby miejskie angażowały się w sprzątanie działek, które nie należą do gminy, byłoby to równoznaczne ze złamaniem ustawy o finansach publicznych. – Jest luka w prawie i nic na to nie poradzimy. Na Pogoni jest wiele działek o nieuregulowanym statusie prawnym. Zadawałem kiedyś pytanie Regionalnej Izbie Obrachunkowej, czy możemy sprzątać takie tereny. Odpowiedzieli mi jasno, że nie ma takiej możliwości. My mamy za zadanie utrzymywać we względnej czystości wyłącznie tereny miejskie – mówi Romuald Śmigielski, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Urzędzie Miasta w Sosnowcu.

Dlaczego więc na skwerze na Pogoni, jeśli jest on w zasobach gminnych, wciąż znaleźć można rozmaitego rodzaju odpady? – Sprzątamy co jakiś czas i tyle możemy zrobić. Są takie miejsca, z których wywieźliśmy śmieci raz i od tego czasu mieszkańcy sami dbają o czystość i nie wyrzucają odpadów gdzie popadnie. Są jednak również takie, gdzie wywozimy nieczystości systematycznie, a te z taką samą systematycznością się tam pojawiają. Myślę że mieszkańcy powinni sami zwracać uwagę na to, co dzieje się koło ich bloków, interweniować i upominać tych, którzy nie potrafią się dostosować – radzi Agnieszka Kowalska.

MARCIN TULICKI